
Szymon Hołownia może dostać od Donalda Tuska bardzo ciekawą ofertę. Na stole ma być nie tylko stanowisko wicepremiera, ale także jeden z resortów. Jest jednak problem – fotel jest już zajęty. W praktyce może się jednak okazać, że to mniejsza przeszkoda, niż mogłoby się wydawać.
Coraz częściej w przestrzeni medialnej pojawia się kwestia dołączenia do rządu Szymona Hołowni. Były marszałek Sejmu ma być zachęcany do transferu. Wśród potencjalnych ofert ma być nawet stanowisko wicepremiera.
Teraz, jak wynika z nieoficjalnych ustaleń Polsat News, stawka wzrosła – na stole ma być nie tylko teczka zastępcy szefa rządu, ale także ministerstwo funduszy i polityki regionalnej. Od razu rzuca się tu w oczy pewien problem – w tej chwili stanowisko szefowej tego resortu jest w rękach Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Donald Tusk w trakcie konferencji prasowej w związku ze zmianami w progach podatkowych, która odbyła się 19 sierpnia 2026 roku, został zapytany również o kontekst nieoficjalnych doniesień na temat sytuacji ministry.
– Swoje uwagi na temat pracy pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz skierowałem do niej w osobistej rozmowie i także na posiedzeniu rządu, ale ja nie należę do tych premierów, którzy narzekają na swoich ministrów na konferencjach prasowych – odpowiedział premier. Dodał też, że w sierpniu nie planuje podejmować decyzji o zmianach personalnych. Warto zwrócić uwagę, że premier nie stanął w obronie ministry, co w sumie nie dziwi z perspektywy kontekstu historycznego.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz od dawna jest na wylocie z rządu
Pewną rolę w obecnej sytuacji może odgrywać także bardziej osobisty konflikt pomiędzy ministrą funduszy i polityki regionalnej a Donaldem Tuskiem. Zresztą, polityczka wspomniała nawet o tym podczas jednego ze swoich wystąpień.
– Wiecie, że mnie z premierem łączy szorstka przyjaźń – stwierdziła Pełczyńska-Nałęcz w trakcie kongresu partii w marcu 2026 roku. – Cóż, jestem w rządzie dla walki o sprawy, o nasze wartości. Premier mówił kiedyś, że jak ma się wizję, to trzeba iść do lekarza. Nie, wartości i wizje to nie jest choroba. To jest lekarstwo – puentowała polityczka słowa szefa rządu.
W kwestii konfliktu z Donaldem Tuskiem wymowne jest również to, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie otrzymała stanowiska wicepremiera, choć miało to być przedmiotem pewnych politycznych ustaleń. Z kolei w maju stwierdziła, że KO prowadzi "polowanie" na jej posłów.
– Takie słuchy też mnie doszły. Wszyscy o tym wiedzą w całym Sejmie. Nasi posłowie nie trzymali tego w tajemnicy. Efekt polowania jest równy zero – mówiła polityczka w jednym z wywiadów w Radiu Zet.
Zgrzyt pomiędzy Pełczyńską-Nałęcz a Radą Ministrów istniał od lat
Polityczka krytykowała w swoich wpisach w mediach społecznościowych politykę rządu. "Mamy to! Budżet Polski przyjęty, rząd przeznacza na mieszkalnictwo 4,3 mld zł. W budżecie jest okrągłe 0 zł na kredyt 0 proc." – w taki sposób polityczka komentowała na X projekt budżetu na 2025 rok.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Z kolei w trakcie posiedzenia rządu 23 września 2025 roku miało dojść do 40-minutowej awantury w kwestii przygotowania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz do prezentacji jednego z projektów związanych z KPO – likwidacji podatku od samochodów spalinowych. Wobec realizacji Krajowego Planu Odbudowy wokół ministry narosło zresztą sporo zarzutów. Chodziło tu przede wszystkim o sektor HoReCa. Opinia publiczna bardzo negatywnie przyjęła doniesienia na temat dofinansowywania z programu zakupów dóbr luksusowych, w tym jachtów, solariów czy saun.
Gdy sprawa nieprawidłowości w KPO pojawiła się w przestrzeni medialnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz była na urlopie, co spotkało się z krytyką m.in. ze strony środowiska Koalicji Obywatelskiej.
– Po godzinach szefem pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz może być jej ego albo Szymon Hołownia. Ale że minister nie ma czasu po godzinach, w związku z tym 24 godziny na dobę szefem pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz jest pan premier Tusk – tak do sprawy odnosił się były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz w TVN24.
Krytycznie o ministrze wypowiadał się także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Część polityków, jak patrzę, szczególnie na wypowiedzi liderki dzisiejszej, pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz, to wydaje mi się, że ona już jest w partii Razem, nie musi tam przystępować – mówił polityk pod koniec czerwca w Polsat News. Do swojej wypowiedzi dodał także uzasadnienie: – Tak patrząc też na jej sposób zachowania politycznego i poglądy merytoryczne, to dużo jej bliżej do partii Razem niż do Polski 2050 Szymona Hołowni.






