
Zagraniczne wakacje to dla wielu Polaków już stały element codzienności. Podczas gdy jedni wybierają Turcję, Egipt albo Grecję, inni wolą polecieć nieco dalej i odwiedzić np. znany z luksusu Dubaj. To właśnie stamtąd wróciła polska turystka, która chwilę po powrocie musiała tłumaczyć się służbom.
Jeżeli wakacje, to muszą być pamiątki, a wybór w tej kategorii jest ogromny. Podczas gdy jedni lubią przywozić ze sobą przyprawy i przysmaki danego kraju, inni kupują ubrania, a jeszcze inni zadowalają się magnesami, które są najpopularniejszą pamiątką z wakacji. Są też osoby sięgające po bardziej wartościowe przedmioty. Biżuteria i elektronika potrafią być naprawdę miłym wywoływaczem wspomnień z urlopu, ale warto pamiętać o obowiązku ich zgłoszenia. Ten szczegół umknął polskiej turystce.
Polka wróciła z Dubaju. Już na lotnisku zapłaciła 100 tys. zł
Na polskich lotniskach regularnie odbywają się kontrole pasażerów i nie tylko błyskawiczne kontrole osobiste, ale też sprawdzanie bagaży po przylocie. Podczas gdy większość z nich nie ma niczego do ukrycia, czasami udaje się przyłapać kogoś na niewiedzy lub próbie wwiezienia do Polski czegoś, czego nie powinien. Tak było w przypadku Polki, która przyleciała na Lotnisko Chopina w Warszawie z Dubaju.
Kobietę zatrzymano, kiedy po odebraniu bagażu próbowała przejść zieloną linią "nic do oclenia". Była to losowa kontrola, która zakończyła się słoną karą. "Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie podczas kontroli bagażu podróżnej wracającej z Dubaju znaleźli pierścionek i bransoletkę. Ich łączna wartość wynosiła blisko 295 tys. zł" – poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa.

I tu pojawił się problem. Zgodnie z polskim prawem z zagranicznych podróży bez dodatkowych opłat można przewozić przedmioty o wartości do 430 euro, czyli ok. 1856 zł. Wszystko, co jest droższe od tej kwoty, należy zgłosić służbom i zapłacić za to cło oraz podatek VAT. Ponieważ Polka zapomniała o tym obowiązku, kontrolerzy jej o nim przypomnieli. Kobieta opuściła lotnisko, płacąc 77 tys. zł cła i podatku VAT. Do tego zgodziła się poddać dobrowolnej karze grzywny w wysokości 38 tys. zł.
Zobacz także
Drogie pamiątki z wakacji problemem na lotnisku. Służby nie raz łapały turystów
Nie tylko Polka musiała w ostatnim czasie pogodzić się z dodatkowymi kosztami po powrocie z wakacji. Taki sam los spotkał obywatela Cypru, który także z Dubaju przywiózł ze sobą dwa luksusowe zegarki. Mężczyzna musiał zapłacić 60 tys. zł cła i podatku VAT. Do tego od razu zgodził się na przyjęcie kary w wysokości 30 tys. zł. Jeżeli podróżni liczyli, że oszczędzą, kupując kosztowną biżuterię za granicą w czasie, gdy złoto bije rekordy, to niestety mocno się przeliczyli.
Kłopoty na lotnisku sprawiają nie tylko luksusowe zakupy – zdarza się, że za taką darmową pamiątkę z wakacji słono zapłacisz, dlatego przed spakowaniem walizki warto sprawdzić, czego nie przywozić z wakacji i na co uważać .
"Mazowiecka KAS przypomina, że podróżni przylatujący do Unii Europejskiej spoza jej obszaru mogą przywieźć towary o łącznej wartości do 430 euro bez konieczności zgłaszania ich do odprawy celnej. Po przekroczeniu tego limitu towary należy zgłosić funkcjonariuszom SCS i uiścić należne cło oraz podatki" – przypomniała KAS w swoim komunikacie dotyczącym obu incydentów na Lotnisku Chopina.






