
Rodzina kierowcy autokaru, który uczestniczył w tragicznym wypadku na Węgrzech, uruchomiła internetową zbiórkę dla niego. Jak zaznaczają, zebrane środki miałyby zostać przeznaczone m.in. na pomoc psychologiczną, wsparcie tłumacza oraz pomoc prawną.
Kierowca polskiego autokaru, który brał udział w tragicznym wypadku na Węgrzech, decyzją Sądu Rejonowego w Miszkolcu z 18 sierpnia trafił do tamtejszego aresztu tymczasowego. Mężczyzna ma w nim pozostać przez miesiąc, czyli do 18 września. Usłyszał już także zarzuty dotyczące nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego zginęło 12 osób. Węgierskie prawo przewiduje za ten czyn karę od 2 do 8 lat pozbawienia wolności. Z pomocą ruszyła teraz jego rodzina oraz bliscy w Polsce.
Zbiórka w internecie i apel rodziny kierowcy
"Wypadek autokaru na Węgrzech jest tragedią wielu rodzin. Jest tragedią również dla Roberta i jego rodziny. Mamy świadomość ogromu bólu i cierpienia, z jakim mierzą się rodziny osób, które straciły życie, oraz osoby poszkodowane. W tych trudnych chwilach – jako rodzina – zwracamy się o pomoc dla Roberta" – czytamy na stronie pomagam.pl, gdzie uruchomiona została zbiórka o nazwie "Wspieramy Roberta, kierowcę autokaru z wypadku na Węgrzech".
Z opisu udostępnionego przez organizatorów dowiadujemy się, że mężczyzna pracował w swoim zawodzie od wielu lat, posiadał duże doświadczenie, a także był cenionym i lubianym pracownikiem. W jednej chwili całe jego życie uległo jednak zmianie. Rodzina apeluje, że chce teraz zapewnić mu możliwie jak najlepszą pomoc w sytuacji, w jakiej się znalazł.
"Przede wszystkim chcemy zapewnić mu profesjonalną pomoc psychologiczną, wsparcie tłumacza oraz pomoc prawną, która umożliwi mu skuteczną obronę. Chcemy również, aby jak najszybciej opuścił areszt. Jest to możliwe, bowiem sąd węgierski może zastosować areszt domowy na Węgrzech na czas postępowania" – zaznaczono. Bliscy dodają również, że konieczne jest zapewnienie środków na bieżące funkcjonowanie kierowcy w areszcie, a także po jego opuszczeniu. Jeśli sąd wyrazi zgodę na areszt domowy, niezbędne może okazać się również opłacenie wynajmowanego lokalu na miejscu.
"Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie zbiórki. Każda wpłata, niezależnie od wysokości, pomoże pokryć te koszty i zapewnić Robertowi niezbędną pomoc na kolejnych etapach sprawy" – podkreślają bliscy. Do godz. 17.30 23 sierpnia na koncie zbiórki zebrano ponad 145 tys. złotych, podczas gdy wyznaczony cel to 200 tys. złotych.
Zobacz także
Śledztwo może w całości trafić do Polski
W środę śledczy z Prokuratury Okręgowej w Krośnie poinformowali, że zamierzają przenieść całe postępowanie do naszego kraju. W takiej sytuacji do Polski trafiłaby wówczas pełna dokumentacja gromadzona obecnie przez węgierskie służby, a także sam kierowca podejrzany o spowodowanie wypadku.
"Z uwagi na przedmiot postępowania, przede wszystkim z uwagi na okoliczność, że podejrzanym i pokrzywdzonymi są wyłącznie obywatele Polski, podjęta została w tut. Jednostce decyzja o skierowaniu do polskiego Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego wniosku o przejęcie ścigania od strony węgierskiej w tej sprawie, co jest uzasadnione interesem wymiaru sprawiedliwości" – czytamy w oficjalnym komunikacie opublikowanym przez prokuraturę.
Przypomnijmy, że do wypadku polskiego autokaru na Węgrzech doszło 16 sierpnia 2026 r. około godziny 01:00 w nocy na autostradzie M3, prowadzącej z Budapesztu w kierunku Miszkolca. Według wstępnych ustaleń węgierskiej prokuratury, kierowca ze zmęczenia zasnął za kierownicą, w wyniku czego pojazd nagle zjechał z jezdni.
W autokarze znajdowało się 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. W wypadku zginęło 12 osób. Ofiary zdarzenia to pielgrzymi z Podkarpacia, którzy wracali z sanktuarium maryjnego w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Warto dodać, że jest to czwarta katastrofa na tej trasie w XXI wieku, a łącznie od 2000 roku zginęło na niej już 45 osób z Polski.






