Radosław Sikorski, Sławomir Mentzen
Radosław Sikorski i Sławomir Mentzen mogą usiąść do rozmów po tym sondażu. Fot. shutterstock / montaż: naTemat

Pojawiły się wyniki nowego sondażu agencji badawczej United Surveys by IBRiS. Choć KO wciąż jest na pozycji lidera, to sporo brakuje jej do objęcia władzy. Zadowolona z wyniku może być Konfederacja, która zanotowała największy wzrost ze wszystkich partii. Radosław Sikorski mógłby więc usiąść do rozmów ze Sławomirem Mentzenem. Kluczem byłoby tu 246 mandatów dla takiej centroprawicowej koalicji.

REKLAMA

United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski przeprowadził badanie, w którym sprawdzono, na kogo respondenci oddaliby swój głos, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w drugiej połowie sierpnia.

Wyniki nowego sondażu politycznego

Pierwsze miejsce niezmiennie zajmuje Koalicja Obywatelska. Na partię Donalda Tuska chciałoby zagłosować 27,3 proc. ankietowanych. Mowa tutaj jednak o spadku o 1,4 pkt proc. od ostatniego badania. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 20,6 proc. głosów. To wzrost o 2,8 pkt proc.

Podium zamyka jak zwykle Konfederacja z 14,1 proc. poparcia. I to właśnie formacja m.in. Sławomira Mentzena zyskała najwięcej od ostatniego sondażu tej agencji. Mowa tutaj o wzroście o 3,5 pkt proc.

Jest jeszcze Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która w badaniu IBRiS zdobyła 8,4 proc., ale z nią raczej niewielu widzi w przyszłości bliską współpracę. Do Sejmu dostałaby się jeszcze Lewica z wynikiem 7,1 proc. (ale przy takich notowaniach koalicja KO z Lewicą też miałaby problem z objęciem władzy). Powyżej progu wyborczego uplasował się jeszcze Rozwój Plus. Partia Mateusza Morawieckiego zanotowała 6,5 proc.

Pod progiem znaleźli się m.in. dotychczasowi koalicjanci Tuska. Polskie Stronnictwo Ludowe mogło liczyć na 3 proc. głosów, a Polska 2050 0,8. Wyprzedziła ich tylko Partia Razem z 4 proc. poparcia.

Koalicja KO z Konfederacją to byłaby droga do objęcia władzy...

Jak ułożyłyby się siły w Sejmie z takimi wynikami poszczególnych partii? Symulację mandatów dla WP przeprowadził prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego. KO wprowadziłaby do Sejmu 169 posłów, PiS – 122, a Konfederacja – 77. Konfederacja Korony Polskiej mogłaby liczyć na 38 miejsc, Lewica na 29, a Rozwój Plus na 25.

Spoglądając na te liczby, nie sposób nie odnieść wrażenia, że Radosław Sikorski, którego ankietowani najchętniej wybierają na potencjalnego przyszłego premiera po wyborach w 2027 roku (z ramienia KO), powinien usiąść do rozmów ze Sławomirem Mentzenem. Koalicja KO i Konfederacji dałaby razem 246 mandatów, co pozwoliłoby tym dwóm partiom przejąć władzę.

Taki scenariusz wcale nie jest odrealniony. O opcji KO–Konfederacja mówi się już od dawna. Emocje wyborców mocno podgrzały sceny jeszcze z ubiegłorocznej kampanii, kiedy to Radosław Sikorski razem z Rafałem Trzaskowskim wybrali się na piwo do baru Sławomira Mentzena.

Prof. Migalski: Rysuje się możliwość stworzenia koalicji KO i Konfederacji

Dodajmy, że w cyklu "Tylko 1 pytanie naTemat" dr hab. Marek Migalski także zwrócił uwagę na to, iż opcja z koalicją KO–Konfederacja jest możliwa. – Jeśli Tuskowi do utrzymania władzy, a konkretnie do niedopuszczenia do niej PiS, opłaci się koalicja z Konfederacją (mówię tu o tej od Mentzena), to nie zawaha się tego zrobić. Jest bowiem prawdopodobne, o czym wspominałem, że obecni koalicjanci KO nie wejdą do Sejmu, a wówczas rysuje się możliwość stworzenia koalicji zarówno Konfederacji z PiS, jak i Konfederacji z Koalicją Obywatelską – mówił profesor i dodał:

– Wydaje mi się, że ze strony liderów Koalicji Obywatelskiej – i w jakimś sensie także wyborców – nie byłoby oporów przed takim sojuszem i nie postawiono by kordonu sanitarnego. Konfederacja w ostatnich latach trochę się mainstreamuje. Na tle Brauna wygląda na partię właściwie rozsądną. Nie chcę powiedzieć, że "centrową", bo to byłoby całkowite zafałszowanie rzeczywistości, ale na pewno mieszczącą się w pewnym szerokim spektrum akceptowanych poglądów i postaw.

Inne warianty koalicji według wyników omawianego sondażu

Wracając jeszcze na chwilę do wyników sondażu, to warto wspomnieć, że KO i Lewica miałyby łącznie 198 mandatów, czyli o 33 mniej od większości wynoszącej 231 miejsc. Dotychczasowi koalicjanci KO – PSL i Polska 2050 – nie weszliby do parlamentu. Z kolei PiS, Konfederacja i Rozwój Plus dysponowałyby razem 224 mandatami.

Do większości brakowałoby im siedmiu posłów. Dopiero dołączenie ugrupowania Grzegorza Brauna zapewniłoby prawicowemu blokowi 262 miejsca w Sejmie. Ale Jarosław Kaczyński już jednak wielokrotnie wykluczył współpracę z Braunem.