Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski poszukuje Marcina Romanowskiego. Fot. zrzut ekranu Youtube.com / Maja Rutkowski

Poszukiwania Marcina Romanowskiego wchodzą na nowy poziom. W grę wchodzi 10 tys. dolarów, nietypowy trop powiązany z węgierskim establishmentem i naddniestrzańskie wojaże, w które wierzy coraz mniej osób. A pieczę nad tym wszystkim sprawować będzie od tej pory Krzysztof Rutkowski.

REKLAMA

Poszukiwania Marcina Romanowskiego podejrzanego w związku z aferą ws. Funduszu Sprawiedliwości trwają w najlepsze. Do obławy na posła PiS dołącza najsłynniejszy detektyw w Polsce, znany z luksusowego życia, zaangażowania w tysiące spraw i pokaźnego zaplecza bojowego, w tym pojazdów AMZ TUR VI i Hammer H1.

Jak podaje Polsat News, Krzysztof Rutkowski wybiera się do Mołdawii, gdzie zajmie się odnalezieniem polityka ukrywającego się przed polskim systemem sprawiedliwości. Detektyw nie ukrywa, że ma wobec swojej misji pewne wątpliwości.

Rutkowski ma ciekawą teorię na temat miejsca pobytu Romanowskiego

– Nasi ludzie już są na miejscu, gdzie może ukrywać się Marcin Romanowski. Niemniej jednak trzeba to zweryfikować i sprawdzić. Według mnie miejsce, gdzie ukrywa się Romanowski, może być zupełnie inne – sugerował detektyw w rozmowie z "Polsat News".

Krzysztof Rutkowski zwraca tu uwagę na pewien detal. Według niego dość dziwnym zabiegiem jest to, że mecenas Lewandowski broniący polityka występuje o zdjęcie Europejskiego Nakazu Aresztowania. – Jeżeli Romanowski dostałby list żelazny, nie byłoby potrzeba zdjęcia ENA, ponieważ w Mołdawii on nie obowiązuje. Przyleciałby do Polski i stawiłby się w prokuraturze – zauważył detektyw.

Trop jest na tyle obiecujący, że Rutkowski rozważa rozszerzenie śledztwa także o jeszcze jedno państwo. – Podejrzenia są również takie, że Marcin Romanowski może ukrywać się u osób, które były blisko powiązane z byłym premierem Węgier na terenie Słowacji. Tego nie można wykluczyć. Mamy informacje, które idą w tym kierunku – wyjawił detektyw.

WANTED: MARCIN ROMANOWSKI – Rutkowski rozsyła list gończy za posłem

Marcin Romanowski musi się mieć teraz na baczności. Zauważenie go na ulicy może okazać się małą żyłą złota dla, nazwijmy to, szczęśliwego łowcy głów.

Dalsza część artykułu poniżej.

– Biuro Rutkowski przekazuje nagrodę w wysokości 10 tys. dolarów dla osoby, która przekaże celowe, właściwe i prawdziwe informacje na temat miejsca pobytu Marcina Romanowskiego – oświadczył Krzysztof Rutkowski. W sieci pojawił się nawet list gończy, który nawiązuje stylistycznie do Dzikiego Zachodu. Zachodu warta może być również nagroda, bo przy obecnym kursie jest to niemal 37 tys. złotych.

Krzysztof Rutkowski zapewnia, że jeżeli Romanowski jest na terenie UE, to zostanie zatrzymany. Detektyw z goryczą wypowiada się również o polskich działaniach w kierunku ujęcia zbiega. – Czy polska strona wyznaczyła jakąś nagrodę? Nie – zauważył.

To odważny krok ze strony najsłynniejszego polskiego detektywa. Marcina Romanowskiego nie byli w stanie namierzyć nawet łowcy cieni, a Prokuratura (według informacji "Rzeczpospolitej") wietrzy w jego naddniestrzańskim azylu nic innego jak perfidny blef. Poseł nie miał tyle szczęścia co jego kolega Zbigniew Ziobro, który może obecnie swobodnie przechadzać się po Stanach Zjednoczonych.