
Coś niepokojącego dzieje się ostatnio wokół polskich samorządowców. Prezydent miasta Mysłowice właśnie opowiedział o niebezpiecznym incydencie, który mógł skończyć się dla niego tragicznie. Wcześniej taką samą sytuację opisywała również prezydentka Gdyni. Chodzi o poluzowane śruby w kołach auta.
– Ktoś próbował mnie zabić. Tak, to nie żart. Ktoś, kto dobrze wiedział, że jadę w dalszą trasę, poluzował śruby w kołach mojego samochodu. Gdyby nie fakt, że jeżdżę bardzo ostrożnie, to mogłoby dojść do tragedii – przekazał w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.
Groźby i poluzowane śruby w samochodzie prezydenta Mysłowic
Dariusz Wójtowicz poinformował o zaszłej sytuacji w środę 26 sierpnia za pośrednictwem swoich profili w mediach społecznościowych. W opublikowanym nagraniu wideo zaznaczył, że nie wie, kto dokładnie może odpowiadać za ten incydent.
Dodał jednak, że w ostatnim czasie dochodziło do sytuacji, które bardzo ciężko mu nazwać przypadkowymi. Samorządowiec wyjaśnił, że regularnie otrzymywał różnego rodzaju groźby i wyzwiska. Dochodziło również do bezpośredniego nachodzenia polityka oraz jego najbliższych, w tym także partnerki.
Jak przekazał, sprawę zgłosił już odpowiednim służbom. Złożył obszerne zeznania na policji, ale ze względu na dobro toczącego się postępowania nie może na tym etapie zdradzać więcej szczegółów.
– Jest mi bardzo przykro, że wśród nas żyją ludzie, którzy są zdolni do tak podłych czynów – zaznaczył na końcu swojego oświadczenia.
Zobacz także
Podobny incydent w Gdyni. Prezydentka też straciła koło
Nie jest to jedyna tego typu sytuacja, do której doszło w przeciągu ostatnich dni. Zaledwie tydzień temu informowaliśmy w naTemat o tym, że prezydentkę Gdyni dzieliło zaledwie kilka śrub od tragedii.
– W moim samochodzie zostały poluzowane śruby w dwóch tylnych kołach. W czasie jazdy, na trasie, auto, którym jechał mój mąż z trójką dzieci, zgubiło jedno z kół – relacjonowała przebieg zdarzenia Aleksandra Kosiorek w rozmowie z Radiem Gdańsk.
Prezydentka nie znajdowała się wówczas w pojeździe, a koło odpadło na drodze, po której samochód na szczęście nie poruszał się zbyt szybko. Polityczka podejrzewa, że mogło to być celowe działanie. Dopóki sprawa nie zostanie jednak wyjaśniona przez organy ścigania, nie ma zamiaru rzucać publicznych oskarżeń. Zapytana o potencjalnego sprawcę, zdradziła jedynie, że "przychodzą jej na myśl różne osoby, które są wyjątkowo aktywne, zwłaszcza w świecie internetu".
Samorządowczyni również zgłosiła sprawę na policję. Do samego poluzowania śrub w pojeździe mogło dojść pod jej domem. – Cieszę się, że policja poważnie potraktowała tę sprawę. Mam nadzieję, że mimo trudności, jakie to postępowanie na pewno będzie napotykać po drodze, sprawca zostanie ujawniony – skwitowała swoją wypowiedź Aleksandra Kosiorek.
Również w tym przypadku, prezydentka mierzy się z regularnymi pogróżkami. – To jest nie do opisania. Czasem są takie bzdury, że człowiek się zastanawia, skąd się to wzięło. Dostaję hejt w internecie, ale na mój prywatny telefon też on przychodzi – mówiła Aleksandra Kosiorek w niedawnej rozmowie z Onetem. Potwierdziła jednocześnie, że pośród licznych wiadomości, które otrzymuje, znajdują się również groźby.






