Tajlandia ułatwi życie Polakom
Lotnisko w Tajlandii Fot.Shutterstock

Koniec ze staniem w kolejkach po wylądowaniu w Azji? Tajlandia wprowadza ułatwienie dla turystów z Polski. Lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku automatyzuje kontrolę paszportową. Jest jednak haczyk, który sprawi, że nie wszyscy skorzystają z szybkiego przejścia od razu.

REKLAMA

Główny port lotniczy Bangkoku w szczycie sezonu pęka w szwach. Codziennie obsługuje prawie 190 tys. podróżnych, z czego aż 70 tys. to pasażerowie przylatujący z zagranicy. W najgorszych momentach do odprawy trafia nawet 6 tys. osób na godzinę, co po wielogodzinnym locie oznaczało dotąd oczekiwanie w długiej kolejce do okienka. Kolejki potęguje fakt, że niedawno zniesiono możliwość 60-dniowego pobytu bez wizy (był to kolejny krok w zaostrzaniu przepisów – wcześniej Tajlandia uderzyła w najczulszy punkt imprezowiczów, ograniczając sprzedaż alkoholu).

W tym roku tajlandzkie władze postanowiły jednak ukrócić problem długiego oczekiwania na lotnisku i rozszerzyć listę narodowości uprawnionych do korzystania z bramek automatycznych. Do dotychczasowych uprzywilejowanych paszportów z Hongkongu i Singapuru dołączy 31 nowych krajów – w tym Polska, obok m.in. Niemiec, Francji, Japonii czy Kanady. Docelowo nawet 53 proc. zagranicznych turystów ma przechodzić przez granicę w parę minut, skanując dokument i weryfikując odcisk palca.

Nie każdy Polak skorzysta. Pierwszy raz nadal w tradycyjnej kolejce

Szybka odprawa nie zadziała jednak od razu u każdego. Skorzystać z nowego systemu można pod jednym warunkiem: nie jest to twój pierwszy raz w Tajlandii. Z automatycznej bramki skorzystają wyłącznie osoby, które odwiedziły kraj wcześniej, a ich dane znajdują się w bazie.

Osoby lecące do Azji po raz pierwszy (lub podróżujące z nowo wyrobionym paszportem) wciąż będą musiały odstać swoje. Nowość ucieszy więc przede wszystkim turystów, którzy Tajlandię kochają na tyle, by regularnie do niej wracać.

Dlaczego akurat Polacy ucieszą się z tych zmian?

Liczba naszych rodaków wybierających ten kierunek rośnie w szybkim tempie. Z danych wynika, że w samym 2025 roku Tajlandię odwiedziło aż 240 tys. Polaków. Dla wielu z nas nie jest to już jednorazowa przygoda, ale miejsce, do którego regularnie wracamy.

Część Polaków szuka w Azji Południowo-Wschodniej nie tylko wakacyjnej zabawy, ale i drugiego domu. Choć lokalne prawo bywa skomplikowane – obcokrajowiec nie może posiadać ziemi na własność, a tajskie banki niechętnie udzielają kredytów – popularność zyskuje długoterminowa dzierżawa mieszkań (np. na 30 lat). W kurortach takich jak Phuket apartament o powierzchni około 50 m² można wydzierżawić już od ok. 450 tys. zł, co dla osób porównujących te ceny z rynkiem w naszej stolicy staje się ciekawą alternatywą.