Grzegorz Rzeczkowski i Jacek Pałasiński
Prawica w pułapce Rosji? Grzegorz Rzeczkowski stawia ostrą diagnozę Fot. naTemat.pl

Czy można deklarować niechęć do Rosji, a jednocześnie wzmacniać jej wpływy? Grzegorz Rzeczkowski przekonuje, że tak. W podcaście "Allegro ma non troppo" Jacka Pałasińskiego opisuje związki polskiej prawicy ze środowiskiem Donalda Trumpa i ostrzega przed uznawaniem Zachodu za większe zagrożenie niż Kreml.

REKLAMA

Jak to możliwe, że w kraju tak nieufnym wobec Rosji znajdują poparcie idee, które mogą wzmacniać jej wpływy? To jedno z najważniejszych pytań rozmowy z autorem "Ameryki Kremla". Grzegorz Rzeczkowski, który nad książką pracował sześć lat, szuka odpowiedzi w historii rosyjskich operacji, tradycji polskiej prawicy narodowej i jej powiązaniach ze środowiskiem Donalda Trumpa.

Nawrocki jako patron nowej prawicy?

Zdaniem dziennikarza prezydent jest nadzieją środowisk narodowych obecnych w PiS, Konfederacji i otoczeniu Mateusza Morawieckiego. Rzeczkowski rozważa możliwość, że działacze ci opuszczą dotychczasowe ugrupowania i stworzą wspólną siłę "pod błogosławieństwem Karola Nawrockiego".

W jego ocenie przejęcie przez nią władzy mogłoby zakończyć się nie tylko polexitem, lecz także wyjściem z NATO i porozumieniem z putinowską Rosją. – To jest scenariusz mało prawdopodobny, ale możliwy. Jeśli się odwraca od Zachodu, to idzie się w stronę Moskwy – zaznacza Rzeczkowski.

Łącznik między MAGA a polską prawicą

W opisywanej przez Rzeczkowskiego sieci kontaktów ważną rolę odgrywa Marek Chodakiewicz, związany z waszyngtońskim Institute of World Politics. Dziennikarz przedstawia go jako pośrednika między środowiskiem Trumpa a polską prawicą narodową. Wskazuje na kontakty z otoczeniem Morawieckiego i Macierewicza oraz relacje z Nawrockim.

Przypomina, że obecny prezydent uczestniczył w USA w debatach z udziałem Chodakiewicza, a jako szef Muzeum II Wojny Światowej zapraszał go do rady tej instytucji. Według Rzeczkowskiego stypendia, spotkania i współpraca instytucjonalna pomagały budować więzi między tymi środowiskami.

Łączyć ma je jednak przede wszystkim stosunek do demokracji. – Ale głównym celem jest zniszczenie liberalnej demokracji i Unii Europejskiej, która jest w Europie fundamentem tego porządku demokratycznego – ocenia gość podcastu.

Rzeczkowski nie twierdzi przy tym, że zna wszystkie obecne ustalenia polityczne. Pytany o amerykańskie poparcie dla Morawieckiego, przyznaje, że nie wie, czy Waszyngton stawia na niego, na Jarosława Kaczyńskiego, czy pozostawia sobie obie możliwości.

Patriotyczne hasła mogą służyć obcym interesom

Historyczna część rozmowy pokazuje mechanizm, który zdaniem autora pozostaje aktualny – organizacja deklarująca walkę z Moskwą może w praktyce działać na jej korzyść. Rzeczkowski przywołuje sowiecką operację "Trust", w której pozorowana opozycja antybolszewicka służyła infiltracji zachodnich służb, zdobywaniu informacji i pieniędzy.

Przygląda się też działalności emigracyjnego Pomostu. Jak relacjonuje, organizacja sprzeciwiała się zniesieniu amerykańskich sankcji wobec PRL, choć zabiegali o to Lech Wałęsa i Jan Paweł II. Według jego interpretacji radykalny postulat osłabiał możliwość stopniowego odciągania Polski od ZSRR i utrwalał jej zależność od Moskwy.

To rozróżnienie jest istotne także dla współczesnej polityki. Deklarowane intencje i rzeczywiste skutki działań mogą się rozmijać. Rzeczkowski zastrzega przy tym, że jego ostrzeżenie nie oznacza uznania wszystkich przedstawicieli narodowej prawicy za agentów Putina.

Kreml nie potrzebuje rosyjskiej Polski

– Część z nas uwierzyła albo jest przekonana, że większym zagrożeniem niż Rosja jest Zachód – mówi dziennikarz, wskazując źródło tego paradoksu.

W jego ocenie strach przed utratą tradycji, zmianami obyczajowymi czy wpływem Niemiec sprawia, że część prawicy uznaje Zachód za groźniejszego przeciwnika. Antyrosyjska retoryka może wtedy współistnieć z poparciem dla działań oddalających Polskę od zachodnich sojuszników.

Rosja nie musiałaby przy tym zajmować Polski ani odtwarzać PRL. Rzeczkowski mówi o "neofinlandyzacji" – państwie formalnie odrębnym, ale uzależniającym strategiczne decyzje od stanowiska Kremla. W takim scenariuszu hasła obrony suwerenności prowadziłyby do ograniczenia samodzielności Polski.

– Radykalizm i ekstremizm w każdym wydaniu, czy to prawicowym, lewicowym, w każdym jest zagrożeniem fundamentalnym dla naszego niezależnego bytu – podsumowuje gość Pałasińskiego.