Szymon Hołownia
Hołownia może dołączyć do rządu. Foto: paparazzza/Shutterstock

Czy Szymon Hołownia zostanie wicepremierem? Okazuje się, że pomysł ten leży na stole i podoba się kluczowym politykom obozu rządzącego. Szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec powiedział, co o tym wszystkim myśli.

REKLAMA

Okazuje się, że Szymon Hołownia bierze pod uwagę dołączenie do rządu – taką informację podał TVN24. Teraz pomysł ten skomentował jeden z najważniejszych polityków w Sejmie.

Hołownia w rządzie?

Na samym początku kadencji Sejmu Szymon Hołownia wybrał rolę marszałka. Jego showmańskie – wzięte zapewne z "Mam talent" – nawyki sprawiły, że przez pierwsze tygodnie pełnienia przez niego tej funkcji transmisję z obrad izby niższej były internetowymi hitami. Gorzej, że styl ówczesnego lidera Polski 2050 ostatecznie zmęczył wyborców i widzów. Potem nadszedł półmetek kadencji i odebranie Hołowni laski marszałkowskiej przez Włodzimierza Czarzastego (obecnie jest on tylko wicemarszałkiem).

Jak teraz wiemy, były kandydat na prezydenta miał jednak otrzymać szansę od samego Donalda Tuska – po elekcji prezydenckiej w 2025 r. mógł wejść do jego gabinetu. Mowa była o Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wtedy najbardziej zainteresowany odmówił, ale teraz, jak się okazuje, temat powraca i tym razem obecny wicemarszałek jest już bliższy wypowiedzenia sakramentalnego "tak".

O sprawę został w radiowej Trójce zapytany Szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec. Pod sam koniec wywiadu Renata Grochal poprosiła go o odniesienie się do tych spekulacji i krótką odpowiedź na pytanie, czy Hołownia "powinien być wicepremierem". Jak się okazało, urzędnik jest entuzjastą tego pomysłu.

Mi się podoba ten pomysł, tak – odparł zwięźle na pytanie dziennikarki.

Skoro takie słowa padają z ust tak ważnego polityka, coś musi być na rzeczy. Szczególnie, że w planach powołania Hołowni na stanowisko w gabinecie Tuska może być ukryta pewna logika i cyniczny plan uknuty w biurach KO.

Ktoś tu kopie dołek pod niepopularną minister?

Tak, sprawa może mieć drugie dno, dotyczące rozgrywek między partiami. Przecież powołanie Hołowni na stanowisko zastępcy Donalda Tuska umocni go w polityce, w tym w jego własnym środowisku. Mówiąc wprost: byłby to cios wymierzony w Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, obecną Minister Funduszy i Polityki Regionalnej oraz przewodniczącą Polski 2050.

O jej konfliktowym charakterze mówi się w sejmowych kuluarach od miesięcy. Może więc były gwiazdor z TVN-u miałby odbić jej założoną przez siebie partię, osłabiając jej ogólną pozycję w polskiej polityce? Może mieć zresztą jej za złe, że zabrała mu fotel lidera w jego własnym otoczeniu.

Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z RMF FM dała wyraźnie do zrozumienia, że nie podobają się jej ostatnie pogłoski. Uznała, że taki transfer Hołowni z Prezydium Sejmu do rządu byłby "superobciachem".

– Mam nadzieję, że to są plotki. Brzmi to tak, jakby ktoś za stołek chciał przekupić Szymona Hołownię. Ma to godzić w Polskę 2050? Nie wiem, czy to jest prawda, ale jeżeli tak, to jest to superobciach. To jest zwykłe politykierstwo – stwierdziła.

I tu powraca temat niechęci minister do premiera. Jej relacje z szefem rządu są napięte od dawna. Jak pisaliśmy w naTemat, Pełczyńska-Nałęcz jak Czarnek i Nawrocki – swoim zdaniem o Tusku tylko dolała oliwy, mówiąc wprost o "szorstkiej przyjaźni" z przełożonym.

Jak pisaliśmy w naTemat, Hołownia miałby rozpocząć swoją vendettę od odzyskania pełnej kontroli nad znacznie zmniejszonym, ale nadal działającym klubem parlamentarnym. Miał postawić warunek: stanie na jego czele, ale cała 15-stka posłów, którzy do niego należą, ma go poprzeć. Jak na razie to się nie udało, ale ponowna próba ma być ponoć kwestią czasu.

Sytuacja partii jest zresztą trudna od dawna. Jak pisaliśmy w naTemat, kongres Polski 2050 jak stand-up – wyszedł z tego raczej marny kabaret, a próba "nowego otwarcia" nie przekonała ani wyborców, ani obserwatorów.

QUIZ: Dopasuj partie polityczne do polityków

logo
Quiz

1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?

Walka o miejsca na listach?

To wszystko, co ma teraz miejsce, to przygotowywanie się do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. W interesie KO jest zbudowanie jednej, dużej listy, na której znajdą się kandydaci byłej Platformy, ale też ludowcy czy centrowcy z Polski 2050 i Unii Centrum. Podporządkowany Hołownia teoretycznie może zwiększyć szanse Tuska na wygraną i utrzymanie władzy. Jeżeli dwie ostatnie partie wystartują samodzielnie, wyborcy oddadzą na nie "puste" głosy – ostatnie sondaże pokazują jasno, że za nieco ponad rok w Sejmie zabraknie naturalnych koalicjantów KO.

Z najnowszego badania IBRiS dla Onetu wynika, że na samą KO zagłosowałoby 27,5 procent badanych, na PiS – 19,7 proc., Konfederację – 13,1 proc., Konfederację Korony Polskiej – 8,3 proc., a na Lewicę – 8,3 proc. Pozostałe partie nie przekraczają progu wyborczego, więc dla ich posłów jedynym ratunkiem może okazać się alians z KO.

Jak już wcześniej pisaliśmy w naTemat, nowy sondaż dla Tuska jest alarmem – za rok nie będzie miał już koalicjantów, by utrzymać władzę.