Michał Rachoń, TV Republika
Sąd podjął decyzję ws. kary dla Michała Rachonia Fot. zrzut ekranu / youtube.com / Telewizja Republika

Zgodnie z ustaleniami mediów Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia podjął decyzję o karze dla dyrektora programowego TV Republika Michała Rachonia ws. kuriozalnych zdarzeń z ubiegłego roku. Chodzi o jego pogoń za autem, w którym znajdował się Zbigniew Ziobro, wieziony przez policję do Sejmu.

REKLAMA

Zgodnie z ustaleniami portalu Gazeta.pl Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zadecydował o nałożeniu kary nagany na dyrektora programowego TV Republika Michała Rachonia. Został on bowiem uznany za winnego złamania przepisów ruchu drogowego podczas jego zeszłorocznej pogoni za autem z zatrzymanym Zbigniewem Ziobrą.

Nagana dla Rachonia z TV Republika. Finał kuriozalnej sytuacji

Jak wskazuje portal, decyzja o wydaniu wyroku nakazowego wobec pracownika TV Republika przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zapadła 3 sierpnia. Warto zaznaczyć, że wydane orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne. Winę Michała Rachonia uznano "w zakresie złamania przepisów dotyczących bezpieczeństwa lub porządku w ruchu drogowym", za co został on ukarany naganą.

Sierpniowa decyzja sądu to bezpośrednie pokłosie dość kuriozalnej sytuacji, do której doszło 31 stycznia ubiegłego roku. To właśnie wtedy w siedzibie TV Republika w Warszawie doszło do zatrzymania byłego ministra sprawiedliwości. Funkcjonariusze policji zjawili się na miejscu, aby doprowadzić Zbigniewa Ziobrę na posiedzenie sejmowej komisji śledczej do spraw Pegasusa. Kiedy policyjny pojazd z posłem w środku zaczął odjeżdżać sprzed budynku telewizji, doszło do niecodziennych scen. Michał Rachoń nagle ruszył w pogoń za samochodem, nagrywając całe zdarzenie za pomocą swojego telefonu komórkowego.

Prywatne zawiadomienie i unikanie policji. Kulisy sprawy w sądzie

Jak ustalił serwis Gazeta.pl, sprawa trafiła na biurka odpowiednich organów za sprawą zawiadomienia złożonego przez osobę prywatną. Dziennikarze portalu dotarli do treści tego pisma. Zaznaczono w nim, że prezenter oraz inny towarzyszący mu mężczyzna "biegli ulicą Tłomackie do Al. Solidarności, a następnie wtargnęli na jezdnię Al. Solidarności oraz biegli po jezdni w kierunku wschodnim przez ok. 50 metrów". W udostępnionym dokumencie znalazł się również fragment wskazujący, że "w tym samym czasie pojazd marki Renault, stojący na chodniku przy Al. Solidarności włączył się do ruchu w bezpośredniej bliskości Michała Rachonia".

Po wpłynięciu zawiadomienia mundurowi wielokrotnie starali się przesłuchać pracownika telewizji, jednak zadanie to okazało się dość trudne. Prośbę o realizację tych czynności Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji skierował do Komendy Powiatowej Policji w Wołominie. Z funkcjonariuszami miał skontaktować się w końcu pełnomocnik Rachonia, który tłumaczył, że jego klient ma bardzo napięty grafik i zapowiedział rychłe ustalenie nowego terminu spotkania.

Na tych deklaracjach jednak się skończyło i do kolejnego kontaktu już nie doszło. Z powodu braku jakiejkolwiek współpracy ostatecznie 14 stycznia do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia skierowano wniosek o ukaranie Rachonia w trybie postępowania zwyczajnego. Pracownikowi TV Republika zarzucono naruszenie artykułu 97 Kodeksu wykroczeń. W dokumentacji mundurowi wskazali, że mężczyzna "szedł jezdnią, mimo obowiązku korzystania z chodnika lub drogi dla pieszych" oraz że "korzystał z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię".