starcie Kamil Wnuk kontra Miłosz Kłeczek w TV Republika
Poseł Polski 2050 wyrzucony ze studia Republiki. Fot. Telewizja Republika / Facebook.com

Do ostrego starcia między Miłoszem Kłeczkiem a posłem Polski 2050, Kamilem Wnukiem, doszło 30 lipca na antenie TV Republika. Dyskusja o obronie cywilnej szybko przerodziła się w serię wzajemnych oskarżeń o prorosyjskie sympatie i osobistych uszczypliwości. Kulminacją konfliktu było wyproszenie parlamentarzysty ze studia przez prowadzącego.

REKLAMA

Sytuacja miała miejsce w trakcie programu "Miłosz Kłeczek zaprasza", który skupia się na omawianiu aktualnych tematów z przestrzeni medialnej i publicznej z zaproszonymi gośćmi. Zaproszonymi, a czasami też wyproszonymi, jak pokazuje przykład Kamila Wnuka.

"Dziś w TV Republika Miłosz Kłeczek manipulował faktami na temat obrony cywilnej, do tego oskarżając o to rząd. Gdy próbowałem to wyjaśnić, nie dopuszczał mnie do głosu, przekrzykując. Gdy zapytałem czy pracuje dalej dla Tomasza Sakiewicza czy już dla Putina wyprosił mnie" – tak wczorajszą sytuację opisał poseł Kamil Wnuk we wpisie na X.

Warto jednak dodać, że okoliczności tego wyproszenia okraszone były dość intensywną wymianą zdań pomiędzy dwoma panami.

Miłosz Kłeczek obraża Kamila Wnuka – werbalne starcie na wizji

Kamil Wnuk zasugerował w pewnym momencie programu, że liczby mnogiej wobec jednej osoby używa się w Rosji, a nie w Polsce. Poseł miał też nazwać Miłosza Kłeczka "towarzyszem" (na nagraniu jego wypowiedź jest bardzo niewyraźna), co mocno zirytowało prowadzącego.

– Dziękuję, towarzyszu, dziękuję, może pan się udać już do siebie. Do Moskwy pan może jechać – stwierdził Miłosz Kłeczek.

Prowadzący zdecydował też, że nie ma zamiaru kontynuować tej konwersacji. – Nie, ja już z panem nie chcę rozmawiać. Jak pan chce, może pan wyjść. Z towarzyszem z Moskwy nie będę rozmawiał – zadeklarował Kłeczek.

Kamil Wnuk zrewanżował się prowadzącemu, sugerując, że to on w tym momencie głosi propagandę moskiewską.

Ależ agresja na pana twarzy, o Jezu, ale się pana boję, proszę pana – reagował na zachowanie posła prowadzący – Ależ się pana boję. Do widzenia, jest pan wyproszony ze studia. Niech pan jedzie do Moskwy, niech pan sobie uściśnie dłoń z Putinem i może się pan lepiej poczuje – sugerował Kłeczek.

"To nie jest telewizja publiczna, to są media komercyjne" – TV Republika ma specyficzne podejście do gości

– Powiedziałem panu, że pana wypraszam. To nie jest telewizja publiczna, to są media komercyjne. Zapraszamy kogo chcemy, ja pana już tu nie chcę. Wyjdzie pan sam? Mam nadzieję, że pan spokojnie wyjdzie – kontynuował Miłosz Kłeczek.

Dalsza część artykułu poniżej.

– Każe mi pan opuścić studio, tak? Mam nadzieję, że pan już nigdy więcej nie zaprosi – odpowiedział poseł Kamil Wnuk.

– Ależ pana na pewno nie zaproszę, bo pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Pan po prostu nie potrafi się z krytyką zmierzyć. Pan kłamie i oszukuje obywateli polskich – stwierdził prowadzący.

Ostatecznie wyproszony poseł opuścił studio telewizji Republika. Tuż przedtem zdecydował się pożegnać z Miłoszem Kłeczkiem słowami "do swidanija" (ros. – "do widzenia").

– No, jeszcze po rusku się pożegnał – zareagował na to prowadzący.

– Języka polskiego pan nie zna, to może rosyjski lepiej pozna – wyjaśnił swoją zaczepkę językową poseł.