
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała dzisiaj o tym, że wszczęła śledztwo w sprawie interwencji policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. Sprawdzane będzie m.in. to, czy funkcjonariusze mogli przekroczyć wówczas swoje uprawnienia.
Chodzi oczywiście o akcję mundurowych w mieszkaniu szefa TV Republika Tomasza Sakiewicza, która miała miejsce 15 maja. Służby zjawiły się na miejscu po otrzymaniu zgłoszenia o możliwym zagrożeniu ludzkiego życia. W trakcie działań funkcjonariusze m.in. skuli kajdankami asystentkę Sakiewicza. Teraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie opublikowała oficjalny komunikat, w którym informuje o wszczęciu w tej sprawie śledztwa.
Trzy wątki dochodzenia. Prokuratura bada działania policjantów
Jak podaje prokuratura, po przeprowadzeniu wstępnych czynności sprawdzających, 2 czerwca oficjalnie wszczęto śledztwo. Całe postępowanie zostało podzielone na trzy główne wątki.
Pierwszy z nich dotyczy możliwego działania na szkodę interesu prywatnego Tomasza Sakiewicza. Prokuratura podaje, że dokładnie sprawdzone zostanie, czy funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia poprzez nieuprawnione wejście do jego lokalu mieszkalnego oraz przeszukanie pomieszczeń pod kątem obecności osoby, która rzekomo miała zamierzać popełnić samobójstwo.
Drugi wątek dotyczy bezpośrednio zatrzymania asystentki szefa TV Republika. Śledczy informują, że zbadane zostanie ewentualne przekroczenie uprawnień przez interweniującego policjanta, polegające na bezprawnym zatrzymaniu kobiety i założeniu jej kajdanek na ręce. Prokuratura zaznacza, że mogło się to odbyć bez wcześniejszego wezwania pokrzywdzonej do zachowania zgodnego z prawem oraz bez uprzedzenia jej o zamiarze użycia tego typu środków przymusu bezpośredniego.
Trzeci aspekt śledztwa dotyczy natomiast podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy w oficjalnym protokole zatrzymania.
Z opublikowanego komunikatu dowiadujemy się, że materiały będące podstawą do wszczęcia śledztwa wpłynęły do prokuratury 18 maja. Jak podaje prokuratura, zostały one przekazane bezpośrednio przez Komendanta Stołecznego Policji, a następnie, w trakcie prowadzonych czynności sprawdzających, na bieżąco uzupełniano je o dodatkową dokumentację.
Zobacz także
Fala fałszywych zgłoszeń i prowokacji
Śledczy informują również o szerszym kontekście całej tej sprawy. Prokuratura podaje, że od 13 maja do różnych służb i instytucji masowo spływały fałszywe informacje o zagrożeniu życia lub zdrowia ludzi oraz bezpieczeństwa obiektów. Komunikaty te były rozsyłane równolegle do wielu adresatów, co w praktyce oznacza tzw. zgłoszenia kaskadowe.
Jak podają śledczy, sposób ich dystrybucji ewidentnie wskazywał na skoordynowaną akcję, ukierunkowaną na wywołanie poczucia zagrożenia i dezorganizację pracy służb. Prokuratura informuje, że ten konkretny wątek fałszywych alarmów jest badany w całkowicie odrębnym postępowaniu.
Jak już informowaliśmy na łamach naTemat.pl, śledczy odnotowali pierwsze postępy w sprawie autorów fałszywych zgłoszeń kaskadowych. Służby zatrzymały łącznie trzy osoby podejrzewane o wywoływanie alarmów m.in. w domu Jarosława Kaczyńskiego, mieszkaniu Sławomira Cenckiewicza oraz w samej siedzibie Telewizji Republika.
Informacje te oficjalnie potwierdził szef MSWiA Marcin Kierwiński. Minister na antenie stacji TVN24 w programie "Rozmowa Piaseckiego" przekazał, że zatrzymania dotyczą osób młodych, 20-letnich, które "miały już wcześniej problemy z prawem w tego typu kwestiach".






