
Rosja szykowała sprytną internetową mistyfikację. Propagandziści Kremla chcieli wykorzystać prawdziwe informacje o kartach mobilizacyjnych, by wzbudzić strach wśród Polaków. Tym razem wyłożyli się jednak na podstawowych szczegółach.
O sprawie poinformował ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, autor książki "Mołdawia. Państwo niekonieczne" – Kamil Całus. "W rosyjskim internecie obrodziło w doniesienia o masowo rozsyłanych w Polsce kartach mobilizacyjnych" – czytamy w jego wpisie na X.
Ekspert zwraca uwagę na to, że do artykułów i postów załączane są zdjęcia, które zostały wygenerowane w AI. Skala pomyłek i halucynacji jest naprawdę duża.
Polski żołnierz XXI wieku okiem Kremla – dziecko-imigrant
"Wedle jednej z takich fotografii mobilizujemy już dzieci, do tego – sądząc po imieniu – pochodzące z rodzin imigranckich" – zwraca uwagę Kamil Całus. Chodzi tu o wezwanie mobilizacyjne skierowane do 10-letniego "Vierdnika Romańskiego". Na szczęście dla "towarzysza" Vierdnika (i nieszczęście dla rosyjskiej propagandy) w bazie PESEL nie ma ani jednej osoby, która nosi takie imię.
W osobnym wpisie Kamil Całus doprecyzował kwestię bojowego 10-latka: "Okazuje się, że nie ma się co śmiać. Pan Verdnik to najwyraźniej Słoweniec". Według jego szybkiego researchu w Google ma to być rzadkie nazwisko pochodzenia słoweńskiego.
Kolejne wątpliwości budzi stopień wojskowy wezwanego do służby żołnierza. Chodzi tu o dość nietypowy neologizm "Wojskra". Być może Rosjanom chodziło tu o podkreślenie sprawności (a kto wie, może i wybuchowości) przeprowadzanej mobilizacji – brzmi to jak zlepek słów "wojna" i "iskra".
Sprawa ma jednak też drugie, nieco mroczniejsze dno. Jak relacjonuje Kamil Całus, "Dużo bardziej postarali się dziennikarze portalu Wojennoje Obozrenije (Obserwator Wojskowy)". Na ich karcie prawie nie ma błędów. Prawie okazuje się tu jednak słowem-kluczem.
Uwagę zwraca jeden zapis: "tącz nazwę z imienia ojca". To kalka z rosyjskich dokumentów. Kamil Całus zauważa, że poza imieniem własnym podaje się w nich także "otczestwo", czyli imię odojcowskie.
W każdym micie jest ziarnko prawdy – mobilizacja w Polsce w 2026 roku
Działanie rosyjskich mediów przytaczających "karty mobilizacyjne" prawdopodobnie jest skierowane przede wszystkim na antagonizację Polaków, a także na wzbudzenie poczucia strachu nad Wisłą. Zauważmy jednak, że rosyjskie media nie wpadły na ten pomysł z niczego, a podstawą fałszywych doniesień jest rzeczywiste zdarzenie – rozsyłanie dokumentów potwierdzających nadanie przydziału mobilizacyjnego danej osobie.
Prawdziwy przebieg tej "mobilizacji" nijak nie przypomina jednak halucynacji AI i fantazji rosyjskiej propagandy. O sprawie poinformowało 4 września RMF FM, które podkreśla, powołując się na przedstawicieli Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji, że "procedura jest standardowa i prowadzona co roku" i dotyczy dokumentu wydawanego w czasie pokoju.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Rosyjska propaganda jest wyjątkowo tania. To zła informacja
Takie sytuacje pokazują, jak gigantycznym zagrożeniem w nieodpowiednich rękach mogą być kreacje modeli sztucznej inteligencji. Koszt stworzenia propagandowej "karty mobilizacyjnej" jest żaden. I to dosłownie – AI z radością i bez jakiegokolwiek kwestionowania wypluje nam dezinformację kompletnie za darmo w około 40 sekund. Jako przykład zamieszczam grafikę:

To wynik wprowadzenia pojedynczego promptu w darmowej wersji narzędzia. Generator nie zadał żadnych pytań na temat celu opracowania grafiki ani nie zakwestionował, czy to naprawdę dobry pomysł. Jednocześnie mamy tu zaledwie kilka dziwactw charakterystycznych dla AI – np. mundur w tle, cały plik dokumentów zamiast pojedynczej strony, seria i numer oznaczona rokiem 2024, a nie 2026 i numerami "1234567" itd. Pamiętajmy, że sama treść mogłaby zostać dopracowana i "urealniona" dodatkowymi poleceniami korekcyjnymi.
Niestety, wygląda na to, że tego typu zagrożenia należy brać pod uwagę coraz częściej, a wraz z rozwojem narzędzi (i rozwojem kompetencji osób, które je obsługują), możemy spodziewać się zalewu fałszywych informacji okraszonych znacznie bardziej wiarygodnie wyglądającymi kreacjami AI w ramach regularnej wojny informacyjnej.






