Samolot, Ił-20, rosyjski samolot
Kolejny rosyjski Ił-20 przechwycony nad Bałtykiem w odległości zaledwie 40 km od Ustki Fot. x.com / @KosiniakKamysz

Prowokacje Rosji na państwach NATO nie ustają. W czwartek 3 września Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o kolejnym już przechwyceniu rosyjskiego samolotu Ił-20 w pobliżu granic Polski, zaledwie 40 kilometrów od Ustki. W ostatnich tygodniach jest to dość nagminną sytuacją nad Morzem Bałtyckim.

REKLAMA

W ostatnich tygodniach w państwach należących do NATO dochodzi do wielu podejrzanych incydentów związanych z naruszeniem przestrzeni powietrznej oraz infrastruktury krytycznej. W naTemat opisywaliśmy niedawno dwa niepokojące incydenty w Niemczech, do których doszło w jeden dzień. Miały tam miejsce prawdopodobne ataki dronów na obiekty energetyczne, a jeden z ładunków znaleziono zaledwie 30 kilometrów od granicy z Polską.

Z kolei na początku sierpnia głośno było o alarmie na lotnisku w Lipsku, gdzie w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego wykryto uzbrojonego drona. O to zdarzenie Berlin oskarżył stronę rosyjską. Do tego dochodzą incydenty z bezzałogowcami, które w wyniku zmasowanych rosyjskich ataków na Ukrainę wleciały nad państwa NATO, czyli Estonię i Rumunię.

W Polsce pod koniec lipca również wszyscy mówili o pocisku manewrujących Ch-101 z Rosji, który naruszył przestrzeń powietrzną naszego kraju. Na tle tych wydarzeń obecność nieoznakowanych rosyjskich maszyn nad Morzem Bałtyckim staje się niemal normą.

Polskie myśliwce przechwyciły samolot Ił-20 z Rosji. Akcja nad Morzem Bałtyckim

W czwartek, 3 września, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał informacje o kolejnym incydencie z udziałem rosyjskiej maszyny rozpoznawczej nad Bałtykiem. Samoloty te poruszają się z wyłączonymi systemami identyfikacyjnymi, co sprawia, że organy kontroli ruchu lotniczego mają trudności z ustaleniem trasy ich lotu. W efekcie stwarza to bezpośrednie zagrożenie dla cywilnych samolotów pasażerskich. Z przekazanych informacji wynika, że rosyjski samolot Ił-20 znalazł się w odległości zaledwie 40 kilometrów od Ustki. Taka lokalizacja wymusiła odpowiednią reakcję i poderwanie polskich myśliwców.

"Kolejny incydent nad Bałtykiem z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego IŁ-20. 40 km na północ od Ustki nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot, który nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego" – poinformował szef MON w serwisie X. Jak dodał: "Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej".

Rosja testuje gotowość bojową NATO. Seria incydentów wciąż trwa

Sytuacje z udziałem rosyjskich samolotów w pobliżu wschodniej flanki NATO powtarzają się w ostatnich tygodniach regularnie. W lipcu informowaliśmy o przechwyceniu Ił-20 z Rosji zaledwie 30 kilometrów od Ustki. Wcześniej do podobnych incydentów dochodziło także w marcu oraz w maju. Od lipca częstotliwość tych zdarzeń jednak wyraźnie wzrosła. Na przełomie lipca i sierpnia, w ciągu zaledwie trzech tygodni, można było doliczyć się co najmniej czterech takich akcji nad Morzem Bałtyckim.

Na początku sierpnia pisaliśmy o tym, że Rosja z Iłami-20 znów testuje Polskę. Wtedy samolot znajdował się niecałe 60 kilometrów od Koszalina. Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczał wówczas, że nie są to przypadkowe sytuacje, ale celowe operacje stosowane przez rosyjskie dowództwo. Mają one za zadanie sprawdzanie czujności oraz gotowości systemów obrony powietrznej Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z kolei ostatni taki incydent w tamtym rejonie miał miejsce 31 sierpnia, o czym także informował szef MON w swoim wpisie w serwisie X.