Joanna Jabłczyńska
Zbiórka Joanny Jabłczyńskiej była strzałem w dziesiątkę Fot. Instagram / Joanna Jabłczyńska

Joanna Jabłczyńska pokazała, jak kończy się dramy. Może i nie zagra Tosi we "Właśnie że tak!", sequelu "Nigdy w życiu" po 21 latach, ale przynajmniej wyszła z całego starcia zwycięsko. Jej zbiórka bije rekordy i udało się zebrać już kosmiczną sumę na fundację Rak'n'Roll. Aktorka cieszyła sie z sukcesu na Instagramie, a przy okazji wbiła szpilkę w Katarzynę Grocholę. Chodzi o słynne "boty".

REKLAMA

"Nigdy w życiu" z 2004 roku to kultowa komedia romantyczna, która po ponad dwóch dekadach doczeka się kontynuacji "Właśnie że tak!". Entuzjazm fanów Judyty Kozłowskiej ostudziła drama z Joanną Jabłczyńską. Gwiazda "Na Wspólnej" nie wróci w roli Tosi, a zastąpi ją Agnieszka Żulewska ("Wielka woda"), mimo że do obsady powrócili zarówno Danuta Stenka, jak Artur Żmijewski (zabranie Joanny Brodzik i zmarłego Jana Frycza).

Aktorka, która grała "oryginalną Tosię", miała przegrać casting, choć sama twierdzi, że nawet nie wiedziała, że bierze w nim udział. Wybuchła ogromna awantura.

Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi, autorki książek o Judycie i producentki "Nigdy w życiu 2", nazwała Jabłczyńską "złym człowiekiem", za co później przeprosiła, a sama aktorka w odpowiedzi opublikowała prywatne SMS-y wymieniane z pisarką. Jabłczyńska twierdzi, że usłyszała od produkcji, że "podmiot, który wykłada pieniądze na film, ma swoją kandydatkę na Tosię". Temu zaprzeczyła m.in. reżyserka castingu, a Grochola podjęła "kroki prawne".

Zbiórka Joanna Jabłczyńskiej ma już ponad pół miliona. Jabłczyńska wbiła szpilę w Grocholę

Zbiórka Joanny Jabłczyńskiej na Pomagam.pl to odpowiedź na wspomniane kroki. Aktorka wyjawiła na Instagramie, że otrzymała od pisarki pismo przedprocesowe, z któego wynikało, że ma wpłacić 5 tys. zł na rzecz Fundacji Rak'n'Roll. Nie tylko wpłaciła całą sumę, ale zrobiła o wiele więcej – uruchomiła własną zbiórkę na rzecz fundacji, która pomaga osobom walczącym z nowotworami.

To "uzupełnienie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych Pani Anny Katarzyny Grocholi przez Joannę Jabłczyńską", czytamy w opisie. Kwesta szybko wystrzeliła i zaczęła bić rekordy. Celem było "zaledwie" 50 tysięcy, a obecnie na liczniku jest już ponad 536 tysięcy złotych (stan na 8 września, godz. 12:00). W ciągu pięciu dni datki wpłaciło prawie 18 tysięcy osób.

– Cieszę się, że z tego coś dobrego wychodzi – mówiła w "Dzień Dobry TVN" Jabłczyńska, podkreślając, że ma nadzieję, że drama o Tosię z "Nigdy w życiu" sprawi, że "ludzie będą potrafili walczyć o siebie i mówić prawdę". Wcześniej przeprosiła też Grocholę na Instagramie, choć oświadczeniem wygenerowanym przez AI, co mocno ubawiło internautów, którzy stoją za Jabłczyńską murem.

W poniedziałek aktorka zwróciła się do swoich fanów. – Kochane boty! No naprawdę nigdy, przenigdy nie mogłam liczyć na żadnego człowieka tak, jak na was. Pękło nam pół miliona na zbiórce dla Fundacji Rock'n'Roll. Proszę się nie zatrzymywać. Nigdy w życiu! – mówiła uradowana. "Przy okazji poinformuję, że postanowiłam zamknąć zbiórkę w najbliższą środę o godzinie 20.00. Jeśli zatem do tej pory wahaliście się, czy dokonać wpłaty, nie czekajcie dłużej!" – napisała w opisie.

Katarzyna Grochola mówi o botach i nienawiści, a "Nigdy w życiu 2" czeka na premierę

Jabłczyńska nie ukrywa, że cała drama mocno ją wymęczyła, ale nie da się ukryć, że wyszła ze starcia zwycięsko. Nie dość, że zakończyła aferę z klasą i wyszła z niej z twarzą, to ma za sobą zaplecze wiernych internautów. Nie ugina się też przed produkcją "Nigdy w życiu 2" i wbija subtelne szpile. Chociażby "boty" to przytyk pod adresem Grocholi, która w weekend wzięła udział w Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego "Pociąg do Literatury" w Kielcach.

Dalsza część artykułu poniżej.

Zapytana przez Magdalenę Rigamonti, dlaczego afera o Tosię we "Właśnie że tak!" wybuchła dopiero teraz, chociaż Jabłczyńska już w czerwcu dowiedziała się, że nie zagra w filmie, odowiedziała: "Powiedział mi specjalista od algorytmów, że algorytm działa na emocjach naszych. Do tych emocji, które tworzą prawdziwi ludzie, dochodzą boty, których nie odróżniamy. (...) Ja się na tym nie znam. Ja po prostu mam wrażenie, że coś wybuchło. Widzowie "Nigdy w życiu!" tak bardzo polubili tamtych bohaterów, że ich strasznie ta wiadomość uderzyła".

Na pytanie, czy żal jej, że Jabłczyńska nie zagra Tosi w sequelu "Nigdy w życiu", Grochola odpowiedziała: "Wiesz, nie może mi być żal, dlatego że ludziom jest żal. Taką decyzję podjęliśmy wszyscy po castingu. Poza tym, jaki producent mówi, kto odpadł z castingu? To musiałaby być jakaś wredna istota. O obsadzie decyduje cały pion reżysersko-produkcyjny". I podsumowała aferę: "Ale ja też naprawdę rozumiem i wiem, że Joasi potrzebne było wsparcie. Szkoda, że to wsparcie zamieniło się też w jakąś nienawiść".

Tymczasem zdjęcia do "Nigdy w życiu 2" już się zakończyły. Reżyser Greg Zglinski powiedział w rozmowie z "Faktem": "Zrobiliśmy piękny i wzruszający film". Całą aferę skwitował słowami: "Wymagało to dużego opanowania". "Właśnie że tak!" wejdzie do kin w 2027 roku, 23 lata po premierze "Nigdy w życiu".