osoba rozmawiająca przez telefon
Jedno zdanie i po telemarketerze. Fot. Ron Lach / Pexels.com

Są zdania, po których telemarketerzy zwykle nie chcą już kontynuować rozmowy. Są też takie, po których nigdy więcej do nas nie zadzwonią. Klucz tkwi w tym, by skutecznie postawić granicę – nawet jeśli po drugiej stronie zamiast człowieka odezwie się robot.

REKLAMA

Magiczne zdanie, którego obawia się każdy telemarketer, brzmi: "Proszę o wykreślenie mojego numeru z państwa bazy" i jest bezpośrednim nawiązaniem do przepisów RODO. To nie jedyne "zaklęcie" po które warto sięgnąć. Bardzo skuteczne jest także zgłoszenie sprzeciwu wobec przetwarzania danych w celach marketingowych. Również: "Nie wyrażam zgody na nagrywanie tego połączenia" (jeśli połączenie jest rejestrowane, tu telemarketer nie ma innej możliwości niż natychmiastowe rozłączenie się) i oczywiście: "Nie udzieliłem/am wcześniej zgody na kontakt" mogą doskonale odstraszyć natrętną firmę.

RODO to prawdziwy bat na telemarketing. Zdarza się jednak, że nieuczciwy telemarketer postanowi wyprowadzić nas w pole. Wiedząc, że społeczeństwo jest coraz bardziej świadome, może pokusić się o skorzystanie z pewnej sztuczki.

Nie mamy twoich danych i co nam zrobisz?

No bo co w sytuacji, gdy telemarketer zapewnia, że RODO go nie dotyczy? Firmy czasem próbują się zasłonić tym, że wybierają numery losowo lub w określonym kluczu. Według nich oznacza to, że dane osobowe nie są w żaden sposób przechowywane. Jeśli nie chcemy kłócić się o tego typu wątpliwe stwierdzenia, warto sięgnąć po zaklęcie "zgody marketingowej".

W Polsce nie wolno prowadzić marketingu bezpośredniego bez wyraźnej zgody osoby, do której jest on kierowany. Jeśli telemarketer zasłania się więc tym, że RODO go nie obowiązuje, warto od razu zapytać go o to, jaką firmę reprezentuje i postarać się nagrać jego odpowiedź.

Prawdopodobnie od razu się rozłączy w obawie przed karą, ale jeśli nie, można później złożyć zawiadomienie do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) z zebranymi w ten sposób danymi.

Telemarketer robot psuje smak życia

Dużym problemem są też telemarketerzy-boty, którzy nie śpią, nie jedzą, a za to systematycznie uprzykrzają życie. Niestety, przed nimi również ciężko się bronić, ale jest kilka działań, które warto podjąć w przypadku zautomatyzowanego spamu.

Roboty często plączą się w zeznaniach, np. gdy nie zrozumieją odpowiedzi – potrafią np. powtórzyć tę samą formułkę 1:1. Nie odpowiadają też skutecznie na pytania osoby, która odbiera. Wystarczy rzucić coś, co nie mieści się w protokole – np. poprosić o przepis na sernik malinowy, a robota rozpoznamy po reakcji. Człowiek może się zaśmiać, zastanawiać się, czy dobrze usłyszał, a kto wie, może też "sprzedać" nam recepturę, która w jego rodzinie jest od 100 lat. Robot zachowa się sztywnie, powróci do pierwotnego tematu rozmowy lub zacznie odtwarzać z taśmy coś w stylu "nie rozumiem" lub "słucham".

Dalsza część artykułu poniżej.

Ważna sprawa – w Polsce roboty niemal nigdy nie dzwonią w sytuacji, która wymaga od danej osoby jakiejkolwiek natychmiastowej reakcji. W zasadzie nie ma więc sensu brać udziału w takiej rozmowie, a najczęściej lepiej jest się po prostu rozłączyć, jak tylko zorientujemy się, że po drugiej stronie jest robot.

Tu kluczowe jest to, co zrobimy potem. Należy oznaczyć połączenie jako spam. A jeśli była to automatyczna próba oszustwa, możemy zgłosić ją do CERT Polska. Warto także wystawić negatywną opinię na temat numeru w agregatorach spamu w internecie.