
Polityka to jednak nie tylko memy i sprawne działania w social mediach. Przekonuje się o tym Konfederacja, której kandydat na prezydenta Krakowa, Bartosz Bocheńczak, nie zdołał zebrać w stolicy Małopolski dostatecznej liczby podpisów poparcia. Wszystko to, jak sugeruje znany polityk, uderza w samego Sławomira Mentzena.
Początek tego tygodnia nie będzie przez liderów Konfederacji miło wspominanym okresem w ich karierze. W poniedziałek Bartosz Bocheńczak, który miał w ich imieniu walczyć o krakowski ratusz, potwierdził, że zebrał za mało podpisów pod swoją kandydaturą. Wszystko to osłabia samego Mentzena.
Konfederacja nie powalczy o Kraków
Od razu warto wyjaśnić, że Bocheńczak nie miał praktycznie żadnych szans na wygraną. Sondaże sugerowały, że cieszy się poparciem ok. 5 proc. wyborców, więc sporo za małym, by w ogóle marzyć o II turze. Sierpniowy sondaż wskazał faworytów wyścigu o Kraków i kandydat Konfederacji nie znalazł się w czołówce. Liczył się jednak symbol – to, że Konfederacja w ogóle wystawiła kogoś do boju o stolicę Małopolski.
Na listach wyborczych nie zobaczymy jednak nikogo z partii Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Okazało się bowiem, że sporo z zebranych 5 tys. podpisów poparcia pod kandydaturą Bocheńczaka, było błędnych. W praktyce mogło to oznaczać niepełne numery PESEL lub podpisy osób spoza Krakowa, więc nie mogących głosować. Warto jednak dodać, że do rejestracji kandydata wystarczyło 3 tys. podpisów.
W odpowiedzi na to wszystko Mentzen postanowił pokazać, że jest silnym liderem, który potrafi podejmować drastyczne decyzje: niemal od razu przekazał, że były już kandydat traci fotel prezesa okręgu krakowskiego, oprócz tego zawiesił wszystkie osoby pełniące funkcje w lokalnych strukturach. Całą sprawę przekazuje do "Sądu Partyjnego, który ustali indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę". Jak sami opisywaliśmy, Konfederacja zaliczyła wpadkę w Krakowie, a lider Nowej Nadziei nie przebierał w słowach.
Postem i partyjnymi rozliczeniami lider Nowej Nadziei nie uratuje jednak wizerunkowej wpadki jego środowiska politycznego. Jedna z największych partii nie zdołała w końcu spełnić jednego z podstawowych wymogów wyborczych. Narzekanie na system nic tu nie zmieni. "Konfa" po raz kolejny pokazała, że nie dorosła jeszcze do prowadzenia skutecznej polityki.
Zobacz także
Mentzen nie ma poparcia w regionach?
Oliwy do i tak buchającego już ognia dolał teraz w programie "Graffiti" stacji Polsat News wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Zażartował, że prawicowa partia powinna zmienić nazwę z "Konfederacja" na "kompromitacja". Wykazując się sporą empatią dodał, że nie dziwi się nerwowym reakcjom lidera Nowej Nadziei.
– Ja się trochę Sławomirowi Mentzenowi nie dziwię, jeżeli chodzi o nerwowość, bo ja też na jego miejscu byłbym chyba nerwowy – powiedział polityk KO i dodał istotną z perspektywy obserwatora polskiej sceny politycznej informację: Mentzen ma się nie cieszyć szczególną popularnością i posłuchem w strukturach własnego ugrupowania.
QUIZ: Dopasuj partie polityczne do polityków
1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?
Ponoć "na korytarzach sejmowych od dłuższego czasu mówi się, że Sławomir Mentzen nie ma specjalnie mocnej pozycji w samych strukturach i że nie dba o te struktury". Możliwe, że właśnie to częściowo sprawiło, że namaszczony przez niego Bocheńczak nie zebrał dostatecznie dużej liczby podpisów poparcia.
Polityk KO zestawił w tym miejscu przewodniczącego Nowej Nadziei z liderem narodowców, Krzysztofem Bosakiem, który jego zdaniem "kwestie podpisów" załatwiłby "w pięć minut". Media od dawna zresztą informują o konflikcie obu współszefów "Konfy". Mają się różnić i podejściem do uprawiania polityki i charakterami, co może – zdaniem części komentatorów – doprowadzić do rozpadu ich sojuszu tuż po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Paradoks polega na tym, że pozycja Mentzena w skali kraju wygląda znacznie lepiej niż w Krakowie. Jak pisaliśmy na naTemat, po nowym sondażu Sikorski może usiąść z Mentzenem do rozmów o przyszłej większości. Organizacyjne wpadki w regionach mogą jednak ten kapitał szybko przepalić.




