Portugalia. André Ventura z parti Chega.
Prawicowy "przewrót" nadciąga także w turystycznym raju, za jaki uchodzi Portugalia. Fot. Shutterstock

"W Portugalii rośnie w siłę sprzymierzeniec AfD", "Kolejny kraj idzie drogą Niemiec" – rozległo się w mediach po sondażu, który oczy Europy skierował na Portugalię. W kraju, który przyciąga miliony turystów i zamożnych emerytów, następują zmiany, które niekoniecznie przeciętny urlopowicz musi dostrzegać. Oto jak skrajna prawica osiąga tu sukcesy. Ale czy byłaby w stanie rządzić?

REKLAMA

Jeszcze Europa nie zdążyła ochłonąć po wynikach wyborów w Saksonii-Anhalt, które przyniosły spektakularny wzrost poparcia dla Alternatywy dla Niemiec (AfD), a już podobne głosy płyną z Portugalii.

Przypomnijmy, w wyborach do landtagu, które odbyły się 6 września, AfD zdobyła 43,8 proc. głosów. W ciągu 5 lat skrajnie prawicowa partia podwoiła tu swoje poparcie (z 20,8 proc. w 2021 roku) i wyprzedziła rządzącą dotychczas CDU.

Lider portugalskiej skrajnej prawicy gratulował im już w noc wyborczą.

"AfD odniosła dziś historyczne zwycięstwo w landzie Saksonia-Anhalt (...) Niemcy również otwierają oczy na nielegalną i niekontrolowaną imigrację, korupcję oraz przejęcie naszej wolności i tożsamości. Gratulacje!" – napisał na platformie X André Ventura.

Minął jeden dzień i sam pewnie skacze z radości. Chega, która powstała zaledwie 6 lat temu, dziś jest drugą największą siłą parlamentarną w Portugalii. Jednk najnowszy sondaż z 7 września dał jej rekordowe poparcie 27,1 proc. To kolejny wzrost – tym razem o blisko 5 punktów procentowych w porównaniu do wyników wyborczych w 2025 roku.

"Ludzie, otwórzcie oczy. Głosujcie przeciwko skrajnej prawicy!" – reagują Portugalczycy w mediach społecznościowych. Ale też: "Do boju, André Ventura! Portugalia potrzebuje zmiany politycznej!".

Ale czy są wielkie powody do niepokoju?

"Madera już od kilku lat znajduje się wysoko na liście ulubionych kierunków Polaków"

Zagraniczni turyści, również Polacy, uwielbiają Portugalię. W tym roku ważnym kierunkiem dla naszych turystów była także należąca do Portugalii Madera. Klaudia Zawistowska nie raz opisywała w naTemat, że ogromną popularnością cieszą się city breaki w Lizbonie, a także krótkie wypady do słynącego z wina Porto. Dzieliła się też swoimi wrażeniami z podróży i na Maderę, i w Porto, i po wizycie w centralnej Portugalii.

"Madera już od kilku lat znajduje się wysoko na liście ulubionych kierunków Polaków. Sama, będąc tam w lutym, byłam zaskoczona faktem, że to właśnie nasz język słyszałam tam niewiele rzadziej niż portugalski" – relacjonowała.

W którą polityczną stronę zmierza ten turystyczny raj?

Spójrzmy najpierw na chronologię. Bo skala sukcesu portugalskich nacjonalistów jest uderzająca.

Chega zaczęła od 1 mandatu w 2019 roku. Dziś ma 60 deputowanych

Chega powstała w 2019 roku. Wtedy mało kto – poza pewnie nią samą – spodziewał się takiej eksplozji popularności, jaką ma dziś. W pierwszych wyborach parlamentarnych w 2019 roku zdobyła zaledwie 1 mandat. Otrzymał go André Ventura, lider i założyciel partii.

Poparcie na tamten moment? W wyborach wyniosło ledwo 1,29 proc.

Jednak już w kolejnych, przedterminowych, w 2022 roku Chega wprowadza do 230-osobowego parlamentu 12 deputowanych. Poparcie dla niej przekracza 7 proc. – w ciągu dwóch lat i czterech miesięcy z marginalnego ugrupowania staje się trzecią największą partią w Zgromadzeniu Republiki.

Ale to dopiero początek.

W 2024 roku bije rekord. Zdobywa 18,1 proc. głosów i 50 mandatów.

W 2025 roku, podczas wyborów przedterminowych, pada kolejny. Chega ma już 22,5 proc. poparcia i 58 deputowanych. Ale po kilku dniach, gdy policzono głosy z zagranicy, okazuje się, że mandatów jest aż 60. Chega jest już drugą siłą w portugalskim parlamencie – zaledwie sześć lat od utworzenia.

Dziś okazuje się, że poparcie dla niej przekroczyło już 27 proc. W badaniu ośrodka Pitagorica, które obiegło europejskie media, Chega jest na drugim miejscu. Tylko o 0,8 proc. słabsza niż nr 1 – Partia Socjalistyczna (27,9 proc.).

"Dzieli nas zaledwie kilka dziesiątych punktu procentowego od tego, by stanąć na czele kraju. Zaledwie kilka dziesiątych dzieli nas od tego, by stać się wyborem większości Portugalczyków, którzy chcą dokonać zmiany" – tak skomentował te wyniki Ventura.

André Ventura zamarzył o prezydenturze. W 2026 roku znalazł się w II turze

W ciągu niespełna 6 lat Portugalia cztery razy organizowała wybory przedterminowe: w 2019, 2022, 2024 i 2025 roku. Chega miała więc więcej okazji, by się wyborczo promować niż podobne ugrupowania w innych krajach.

W tym czasie, jej lider, walczył też o prezydenturę. Pierwszy raz André Ventura wystartował w wyborach w 2021 roku. Zdobył 11,90 proc. głosów i przegrał – ale był to trzeci wynik za urzędującym prezydentem Marcelo Rebelo de Sousą i kandydatką socjalistów Aną Gomes, co też uznano za pewien sukces.

Jego drugi start w styczniu/lutym 2026 roku był jeszcze mocniejszy. Ventura nie tylko podwoił wynik – poparło go 23,52 proc. wyborców – ale przeszedł też do II tury wyborów prezydenckich. Dlaczego to istotne? Bo ostatni raz była ona potrzebna w Portugalii w... 1986 roku.

Ostatecznie lider Chega zdobył 33,16 proc. głosów i przegrał z socjalistą António José Seguro (66,84 proc.).

Ventura: Nie zrezygnuję, dopóki nie zostanę premierem Portugalii

Mimo porażki, jego drugie miejsce odbiło się szerokim echem w Europie. Jednoznacznie komentowano, że odzwierciedla to gwałtowny wzrost jego partii.

Jak zauważył w rozmowie z Politico António Costa Pinto, politolog z Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu Lizbońskiego, Ventura miał lepszy wynik niż centroprawicowy premier Luís Montenegro w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. "To zaś pozwala mu twierdzić, że jest prawdziwym liderem portugalskiej prawicy. Co więcej, partię poparło ponad 1,7 mln wyborców – to najlepszy wynik w jej dotychczasowej historii" – czytamy w analizie.

I jeszcze, że ostatecznie kampania zapewniła Venturze "darmową i szeroką obecność w mediach, a także możliwość sprawdzenia, jak duże poparcie ma jego deklarowany od dawna najważniejszy cel – zostać kolejnym premierem Portugalii".

Paradoksalnie dwukrotny kandydat na prezydenta mówił o tym nie raz. Na przykład w 2022 roku: – Nie zrezygnuję, dopóki nie zostanę premierem Portugalii.

"W przeszłości był klerykiem i niewiele brakowało, by został księdzem, jednak później zmienił zdanie"

Kim jest Ventura? Ma 43 lata. Z wykształcenia prawnik. Był telewizyjnym komentatorem sportowym. Jako polityk należał do PSD. Startował też na burmistrza Lournes.

"W przeszłości był klerykiem i niewiele brakowało, by został księdzem, jednak później zmienił zdanie. Jest inspektorem portugalskiego Urzędu Skarbowego, ale od 2014 roku przebywa na urlopie bezpłatnym" – pisał o nim w 2020 roku "Diario di Noticias".

Dopiero Chega otworzyła przed nim inne drogi. Ale pytanie, dlaczego Portugalia – raj dla turystów, ale też przez lata dla zamożnych emerytów z zagranicy – aż tak zaczęła skręcać w prawo?

Dalsza część artykułu poniżej.

"58 proc. badanych nie aprobuje działalności rządu"

Po latach dyktatury i rewolucji goździków w 1974 roku Portugalia zaliczyła zwrot w lewo. Socjaliści, komuniści, ugrupowania radykalnej lewicy – oni mieli największy wpływ.

Od lat 80. na przemian rządziły Partia Socjalistyczna (PS) i centroprawicowa Partia Socjaldemokratyczna (PSD).

Paradoksalnie, gdy powstała Chega, u władzy byli socjaliści (2015–2024). Od dwóch lat Portugalią rządzi centroprawica – PSD z Sojuszem Demokratycznym (AD).

Dziś, jak pokazał najnowszy sondaż pracowni Pitagórica dla TVI/CNN Portugal i "O Sol" 58 proc. badanych nie aprobuje działalności rządu. Pozytywnie ocenia go 35 proc. Z kolei 59 proc. respondentów negatywnie ocenia samego premiera Luísa Montenegro.

Z kolei Ventura trafia do ludzi zgodnie z szerszym, antysystemowym trendem, który widzimy w Europie. Imigranci, poczucie utraty kontroli nad własnym krajem, przywileje polityków – to wszystko znamy również z polskich populistów.

Lider Chega przyciąga też młodych, którzy głosowali na prawicę, trafia do ludzi sfrustrowanych i rozczarowanych rządami PS i PSD – to również schemat, który jest u nas. Poza tym potrafi mówić. I podobno jeździ w miejsca, w których nie widać innych polityków.

Ale czy faktycznie mógłby dojść do władzy?

"Pomimo bardzo wysokiego wyniku nie ma zdolności do samodzielnego rządzenia"

Patrząc na arytmetykę polityczną – nawet gdyby Chega wygrała wybory (planowo w 2029 roku), ale nie zdobyła większości mandatów, to bez poparcia innych partii, łatwo jej objąć rządów nie będzie. Nawet alarmujący sondaż, który obiegł Europę, pokazuje, że trzy główne partie idą łeb w łeb.

Podobnie zresztą jest w przypadku AfD w Niemczech. Pisał już o tym Michał Panek po zwycięstwie nacjonalistów w Saksonii-Anhalt, gdzie w Landtagu łącznie zasiada 83 parlamentarzystów i do bezwzględnej większości potrzebne są 42 głosy, a AfD zdobyła 39:

"AfD pomimo bardzo wysokiego wyniku nie ma zdolności do samodzielnego rządzenia, a jej potencjał koalicyjny jest mocno ograniczony".

Póki co Chega robi wszystko, by uprzykrzyć życie obecnie rządzącym. Z ich inicjatywny 8 września odbyło się głosowanie o wotum nieufności wobec rządu Luísa Montenegro. Wniosek został jednak odrzucony – poparło go jedynie 60 parlamentarzystów Chega.