
Jeżeli planujecie podróż pociągiem w piątek 11 września, spróbujcie zmienić plany lub spakujcie zapasy wody, jedzenia i cierpliwości. Już jutro na kolei dojdzie do wielkiego strajku, którego efektem będą ogromne opóźnienia w całym kraju. Efekt domina gwarantowany.
9 września 2026 roku okazał się czarnym dniem na polskiej kolei. Kierowca ciężarówki wjechał pod nadjeżdżający pociąg. Jeden z pasażerów przypłacił to życiem. Stan kierowcy i maszynisty jest ciężki, a kilka kolejnych osób trafiło do szpitali. Kolej notuje milionowe straty, a maszyniści mają dość lekkomyślności i głupoty kierowców, którzy zawsze myślą, że "zdążą". Za ich brawurę zapłacą teraz podróżni.
Wielki strajk na kolei. Opóźnienia będą ogromne
Maszyniści chwilę po środowej tragedii informowali, że mają dość ignorancji ze strony władz. Od lat apelowali o znaczne zaostrzenie przepisów i przykładne karanie kierowców wjeżdżających przed nadjeżdżające pociągi. Premier Donald Tusk i minister infrastruktury zapowiedzieli już odpowiednie działania, ale maszyniści obstają przy swoim. W związku z tym zorganizują akcję protestacyjną. W czwartek poznaliśmy jej szczegóły.
Od północy w nocy z czwartku na piątek do północy z piątku na sobotę maszyniści będą zwalniać składy do prędkości 20 km/h na każdym mijanym przejeździe kolejowo-drogowym. Jest to określona na kolei prędkość bezpieczna. W ten sposób maszyniści w całym kraju chcą dać znać, że nie zamierzają dłużej ryzykować życiem własnym i pasażerów.
Na ten moment trudno określić, jak duża będzie skala protestu. W Polsce czynnie pracuje ok. 14 tys. maszynistów, ale nie wszyscy są zrzeszeni w Związku Zawodowym Maszynistów Kolejowych (ZZM), który wezwał do rozpoczęcia protestu. Z drugiej strony w takiej kwestii można spodziewać się solidarności środowiska i działania niezależnie od członkostwa w związku.
Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, opóźnienia będą ogromne. Pociągi będą zwalniały, co za każdym razem wygeneruje kilkuminutowe opóźnienie. Później zadziała już efekt domina. Nawet jeżeli nie wszyscy maszyniści dołączą do akcji, to składy będą musiały czekać na opóźnione połączenia, więc i tak będą łapały kolejne poślizgi. Dla pasażerów oznacza to jedno – trzeba uzbroić się w cierpliwość i być gotowym na liczne utrudnienia w PKP Intercity, ale i u pozostałych przewoźników.
Zobacz także
Nie warto spieszyć się na przejeździe kolejowym. PKP przypomina, jak się zachować
Przy okazji tragedii w woj. mazowieckim Fundacja PKP przypomniała kierowcom, jak powinni zachować się na przejeździe. Bezpieczeństwo jest tam bowiem kluczową kwestią. "Jeżeli nie masz możliwości bezpiecznego opuszczenia torowiska, nie wysiadaj, nie czekaj i nie próbuj podnosić rogatki. Rusz samochodem, wyłam rogatkę i zjedź z przejazdu" – przypomniała fundacja w swoim wpisie. "Droga hamowania pociągu jest bardzo długa. Maszynista nie może zatrzymać rozpędzonego składu w miejscu" – dodano.
W przypadku przejazdów niestrzeżonych pamiętajcie o tym, że sygnalizacja świetlna nie jest tam ustawiona dla dekoracji. To właśnie ona informuje o nadjeżdżającym pociągu. Jeżeli czerwone lampy migają, nie wjeżdżaj na tory. Zaczekaj, aż skład przejedzie. Kilka sekund nie zmieni wiele w twojej trasie, a może uratować nie tylko twoje życie.






