
Polacy uwielbiają Włochy i odwiedzają je praktycznie przez cały rok. Półwysep Apeniński kusi nas zarówno idealnym na city breaki Mediolanem, jak i południowymi sycylijskimi plażami, na których spędzamy wakacje all inclusive. Jedno ze znanych miast Italii przyciąga nas tak bardzo, że w tym sezonie liczba turystów z naszego kraju przewyższyła nawet liczbę Włochów, którzy zdecydowali się je odwiedzić.
Wakacje 2026 już się skończyły i możemy oficjalnie powrócić do rzeczywistości. Równocześnie pojawiają się kolejne ciekawe podsumowania tegorocznego sezonu. Te z włoskiej Apulii są bardzo ciekawe, bo dotyczą Polaków.
Polacy oficjalnie przejęli Bari
Prawdziwy boom turystyczny przeżyła w tym roku włoska stolica Apulii. Chociaż Bari dawniej wyludniało się w długie sierpniowe weekendy, a turyści podróżowali do bardziej znanych kurortów, miasto przeżywa obecnie ogromny wzrost liczby odwiedzających.
Z danych platformy "PayTourist" wynika jednoznacznie, że podczas długiego weekendu od 13 do 16 sierpnia Polacy stanowili 16,48 proc. wszystkich gości w Bari. Wynik ten pozwolił nam po raz pierwszy w historii wyprzedzić samych Włochów, których odsetek wśród turystów wyniósł 16,01 proc.
Ta ciekawa zmiana nie obeszła się bez uwag władz miasta, które w rozmowie z dziennikarzami "Corriere della Sera" żartobliwie określiły Bari jako "przedmieścia Warszawy". Jeden z przedstawicieli uważa ofertę tanich lotów łączących Bari z Warszawą, Krakowem, Wrocławiem, Poznaniem i Katowicami za przyczynę wzrostu zainteresowania.
Jak dokładnie prezentują się turystyczne statystyki miasta? Liczba noclegów w Bari wzrosła o 13,5 proc. rok do roku – zarejestrowano tam 52 137 noclegów (w porównaniu z 45 931 rok wcześniej). Oprócz Polaków i Włochów stolicę Apulii odwiedzali często Francuzi (9,16 proc.), Rumuni (8,12 proc.), Węgrzy (5,97 proc.) i Niemcy (4,07 proc.). Wzrost liczby turystów to również dobra wiadomość dla portfeli Włochów. Wpływy z opłaty turystycznej wyniosły ponad 88 tys. euro (w porównaniu do 76 tys. euro rok wcześniej).
Zobacz także
Włochy na celownikach Polaków. Bari odważnie patrzy w przyszłość
Włoskie miasto nie zamierza zwalniać. Część zysków z opłaty turystycznej Bari przeznaczy na rozwój siatki połączeń lotniczych. Ta rośnie także na polskich lotniskach. W planach jest również wydłużenie sezonu na jesień i zimę, wprowadzenie karty turystycznej "Bari Welcome" i uruchomienie do 2027 roku połączeń m.in. z Ameryką Północną.
Miejmy nadzieję, że wzrost zainteresowania tym włoskim miastem nie doprowadzi do sytuacji, które znamy z innych kurortów. Nadmierna turystyka jest bowiem realnym zjawiskiem, które staje się coraz pilniejszym problemem w kolejnych krajach Unii Europejskiej.
Jest tak na przykład w Hiszpanii, gdzie mieszkańcy, rozwścieczeni niekontrolowanym rozwojem sektora turystycznego, dawali upust emocjom poprzez atakowanie przyjezdnych wodą z plastikowych pistoletów. A choć tego rodzaju reakcja wydaje się dość absurdalna, niektóre zachowania turystów naprawdę wołają o pomstę do nieba. Na łamach naTemat pisaliśmy na przykład o turystach "w strojach Adama" – najnowszym problemie, z którym borykają się wakacyjne kurorty.






