Brutalna prawda o zagrożeniu z Rosji. "To nie jest furtka, ale cała brama"
Brutalna prawda o zagrożeniu z Rosji. "To nie jest furtka, ale cała brama" Fot. Dział Kreatywny naTemat.pl

Nocne alerty RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza na wschodzie Polski po raz kolejny wywołały dyskusję o skuteczności państwowych systemów ostrzegania. Krzysztof Kaliński, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i cyberterroryzmu, w Rozmowie naTemat punktuje słabości polskiej infrastruktury, ocenia pomysł nowej rządowej aplikacji i wskazuje najsłabsze punkty, które może wykorzystać Rosja.

REKLAMA

– Dobrze, że alerty RCB są. Natomiast ich skuteczność może nie być zbyt wielka, ponieważ jeżeli ktoś dostaje o czwartej w nocy taki komunikat, to albo smacznie śpi, albo zbiera się do pracy i może w ogóle tego nie zauważyć. Bardzo często komunikat dociera do ludzi już po fakcie – punktuje w "Rozmowie naTemat" Krzysztof Kaliński.

Alerty RCB jak komunikat "radź sobie sam"

Ekspert zaznacza, że wysłanie samego komunikatu bez wcześniejszego przeszkolenia społeczeństwa prowadzi do efektu "radź sobie sam". Nie ma jasnych instrukcji, jak zachować się po odebraniu alertu – zwłaszcza w miejscowościach przygranicznych. Nawet tam brakuje profesjonalnych schronów.

Jeżeli chcemy wymusić określone zachowanie wśród ludzi i wysyłamy komunikaty, to społeczeństwo musi być na nie przygotowane. Musi wiedzieć, że takie komunikaty będzie otrzymywać i co należy zrobić po otrzymaniu komunikatu, żeby się ukryć. W przypadku rozsyłania alertów dostajemy tylko suchą informację – podkreśla wykładowca Uniwersytetu Civitas.

Nowa aplikacja ostrzegawcza MSWiA. Ekspert studzi optymizm

MSWiA zapowiedziało wdrożenie nowej aplikacji ostrzegawczej, która ma zadebiutować do końca roku. Kaliński podchodzi do tej inicjatywy z umiarkowanym optymizmem, zwracając uwagę na bariery technologiczne i mentalne. – Jestem więcej niż pewien, że popularność takiej dodatkowej aplikacji, którą trzeba będzie zainstalować, szczególnie po takich wpadkach z komunikatami, nie będzie wysoka – przewiduje gość Rozmowy naTemat.

Jego zdaniem budowanie jednolitego systemu na aplikacji smartfonowej ignoruje m.in. osoby starsze, korzystające z tradycyjnych aparatów telefonicznych. Wskazuje na potrzebę stosowania dywersyfikacji kanałów – od SMS-ów po tradycyjne głośniki i megafony w gminach.

A dlaczego nie do końca dobrym pomysłem może być rozszerzenie funkcji aplikacji mObywatel? Ze względów bezpieczeństwa rozdzielenie modułów wydaje się uzasadnione. – Może się okazać, że taki moduł jest na tyle słabo przygotowany, że ktoś dokona włamania i wyciekną nasze dane osobowe. W związku z tym prosta aplikacja, która by informowała tylko o alertach, może jest dobrym rozwiązaniem – ocenia.

Gotówka może być jedynym ratunkiem

Najgroźniejszym celem ewentualnych rosyjskich cyberataków pozostaje infrastruktura krytyczna. Skuteczny atak na elektrownie czy oczyszczalnie ścieków może w kilkanaście godzin doprowadzić do wybuchu paniki społecznej.

– Bardzo cennym celem do uderzenia są elektrownie. W Warszawie mamy 2,5 miliona ludzi, którzy są nagle pozbawieni prądu, ciepłej wody, nic nie mogą zrobić. Podobnie oczyszczalnie ścieków albo ujęcia pitnej wody. Można dodać więcej chloru lub środka odkażającego do wody w naszych kranach i nagle okaże się, że ktoś wytruje pół miasta – podkreśla Kaliński.

Może się tak okazać, że obudzimy się i nie będziemy mogli zalogować się w banku, nie dokonamy płatności kartą. Strony internetowe większych instytucji czy ministerstw też mogą paść. Może się pojawić taki paraliż. Nasze służby zajmujące się cyberbezpieczeństwem działają dosyć skutecznie i odpierają te ataki, jednak musimy mieć z tyłu głowy, że może tak się zdarzyć, że gotówka uratuje nam zdrowie i życie.

Krzysztof Kaliński

Ekspert przypomina, ze obrońca musi zabezpieczyć każdy element systemu, a napastnikowi wystarczy odnalezienie jednej luki. Co więcej, ataki nie odbywają się wyłącznie przez sieć – wyzwaniem pozostaje dywersja z wykorzystaniem czynnika ludzkiego, np. fizyczne wpięcie zainfekowanego sprzętu do wewnętrznej sieci.

"To nie jest tylko furtka, ale cała brama"

Ponadto rozwój sztucznej inteligencji tworzy nowe możliwości po stronie agresorów. Od zaawansowanej socjotechniki, jak klonowanie głosu i wizerunku, po automatyczne przełamywanie zabezpieczeń przez agentów AI. Czas potrzebny na przeprowadzenie skutecznego ataku drastycznie topnieje.

– To nie jest tylko furtka, ale cała brama. Sztuczna inteligencja oferuje możliwości, które nie były dostępne jeszcze kilka lat temu. Jeśli dodamy do tego możliwości obliczeniowe, które ogromnie wzmocnią procesory kwantowe, będziemy mieli bardzo poważny problem – tłumaczy Kaliński.

Cały odcinek "Rozmowy naTemat", której gościem był Krzysztof Kaliński, dostępny jest na naszym kanale YouTube pod tym linkiem.