
Władze Majorki szukają sposobu na wyjście z kryzysu wywołanego przez nadmierną turystykę. Receptą na przeludnienie ma być zmiana modelu: zamiast milionów turystów wyspa chce przyciągnąć mniej licznych, ale za to bogatszych przyjezdnych ze Stanów Zjednoczonych.
Nadmierna turystyka to problem niemal każdego popularnego kurortu w Europie. W wielu krajach kryzys związany ze zbyt dużą liczbą przyjezdnych doprowadził do protestów, a w niektórych przypadkach nawet do agresji – czego przykładem są turyści zaatakowani podczas strajku na Majorce w lipcu tego roku. Władze popularnej wyspy w Hiszpanii cały czas szukają sposobu na wyjście z kryzysu wywołanego przez nadmierną turystykę. Ich pomysł jest jednak kontrowersyjny.
Majorka chce się pozbyć turystów. Ale tylko tych niezbyt bogatych
Jak wynika z danych opublikowanych przez "The Wall Street Journal", turyści z USA są dla hiszpańskiej gospodarki bardzo atrakcyjni. W samym lipcu Amerykanie odwiedzający Hiszpanię wydawali średnio 355 euro dziennie. Dla porównania: turyści z Wielkiej Brytanii zostawiali ok. 225 euro dziennie, a turyści z Niemiec ok. 208 euro.
A w związku z tym, że ta hiszpańska wyspa już od jakiegoś czasu boryka się z problemem nadmiernej turystyki, przedstawiciele branży turystycznej wpadli na interesujący pomysł: zamianę ilości na jakość. Pedro Homar, dyrektor organizacji turystycznej, w rozmowie z "The Wall Street Journal" wskazuje, że w interesie wyspy jest odejście od wizerunku taniego kierunku "na imprezę". Według branży dla przyjezdnych z Europy główną motywacją bywają po prostu alkohol i rozrywka.
Tymczasem trend przyjazdów bogatych turystów zza oceanu jest już widoczny. W pierwszej połowie roku liczba turystów ze Stanów Zjednoczonych na Majorce wzrosła o 60 proc., co skłania linie lotnicze (m.in. United Airlines) do dodawania kolejnych lotów na wyspę.
Zobacz także
Mieszkańcy Majorki pozostają jednak sceptyczni
Wizja zmiany modelu turystyki nie przypadła do gustu wielu mieszkańcom. W pierwszych dziesięciu miesiącach ubiegłego roku musieli pomieścić na wyspie ponad 13 milionów odwiedzających. Część z nich uważa, że tego rodzaju zmiana nie rozwiąże ważnych problemów codziennego życia. Należy do nich m.in. ogromny wzrost cen wynajmu mieszkań. Według lokalsów napływ jeszcze bogatszych przyjezdnych może jedynie dodatkowo podbić ceny na wyspie.
To nie koniec problemów. Jak podaje amerykański dziennik, "tysiące domów i willi zostało przekształconych w wynajem krótkoterminowy, taki jak Airbnb, a czarny rynek nielegalnego wynajmu mieszkań dodatkowo ograniczył dostępność lokali dla mieszkańców" (problem nie jest zresztą wyłącznie hiszpański – Polska także pochyliła się już nad problemami wynikającymi z najmu krótkoterminowego).
W rozmowie z dziennikiem 62-letnia mieszkanka Majorki wyznała, że około cztery lata temu zaczęła mieszkać w kamperze, który dzieli ze swoim synem, zaparkowanym na parkingu publicznej pływalni. W jej okolicy parkuje ponad 100 podobnych pojazdów, a według kobiety coraz więcej osób jest zainteresowanych przeprowadzką do tego miejsca.






