Prawica wygrała internet emocjami. Shmoo: Liberalne media przespały zmianę
Prawica wygrała internet emocjami. Shmoo: Liberalne media przespały zmianę. fot. naTemat

Czy liberalna i lewicowa strona internetu wreszcie znalazła odpowiedź na Krzysztofa Stanowskiego? Gościem "Wieczoru naTemat" jest Michał Żmuda, znany jako Shmoo – autor kanału "Widzimy się jutro", który za pomocą faktów, ironii i krótkich form punktuje polityczne manipulacje oraz fake newsy. W "Wieczorze naTemat" mówi również o błędach rządu Donalda Tuska, odpowiedzialności Kanału Zero i granicach wolności słowa w mediach.

REKLAMA

Michał Żmuda zdobył popularność krótkimi filmami, w których punktuje manipulacje, fake newsy i wypowiedzi polityków. Nie ukrywa przy tym swoich lewicowych poglądów i nie próbuje kreować się na bezstronnego obserwatora. Jak sam przyznaje, jego fact-checking jest przede wszystkim punktem wyjścia do publicystyki.

– Fact-checking jest dla mnie tylko pretekstem, punktem wyjścia, bo nic nie niesie się w internecie tak dobrze jak drama, konflikt albo zaczepienie kogoś. Jestem po prostu gadającą głową w internecie i zamiast spierać się o to, kim jestem, proponuję bić się na argumenty z tym, co przedstawiam w swoich rolkach – mówi Shmoo z "Widzimy się jutro".

Algorytmy premiują oburzenie, nie fakty

Zdaniem Żmudy przewaga radykalnej prawicy w mediach społecznościowych nie jest przypadkiem. Jej twórcy lepiej zrozumieli, że TikTok, Instagram czy YouTube premiują emocje, konflikt i treści wywołujące gwałtowne reakcje. Tymczasem skomplikowane wyjaśnienia niemal zawsze przegrywają z prostym, szokującym obrazem.

– Algorytmy premiują język emocji i zaangażowanie użytkowników, także oburzenie wyrażane w komentarzach. Merytoryka, fakty czy suche dane nigdy nie będą wzbudzać takich emocji jak jeden prosty, szokujący obraz. Krzysztof Stanowski i Kanał Zero doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego ich treści mają taki, a nie inny charakter – ocenia.

Do tego dochodzi problem, który Żmuda opisuje poprzez prawo Brandoliniego. Kłamstwo można rzucić w ciągu 15–30 sekund, lecz jego wyjaśnienie i sprostowanie wymaga wielokrotnie więcej czasu. W świecie krótkich filmów oznacza to nierówną walkę, bo – jak podkreśla twórca – do końca trzyminutowej rolki potrafi dotrzeć zaledwie niewielka część odbiorców.

Liberalne media przespały internet

Autor "Widzimy się jutro" uważa, że media liberalne i centrowe przez lata widziały zmianę zachowań odbiorców, ale nie potrafiły na nią odpowiedzieć. Zbyt długo wierzyły, że tradycyjne formaty wystarczą, podczas gdy polityczna debata przenosiła się do mediów społecznościowych.

– Zbyt długo cenili sobie status quo. Wiedzieli, że rynek medialny się zmienia, a uwaga ludzi coraz mniej skupia się wokół mediów tradycyjnych i przenosi do internetu, ale zbyt długo machali na to ręką. Każda większa redakcja powinna mieć choć jedną osobę, która najważniejszy argument dnia albo tygodnia potrafi streścić w dwu- lub trzyminutowej rolce – przekonuje Shmoo.

Jego zdaniem liberalno-demokratyczna strona nie tylko zaczęła tę walkę z opóźnieniem, ale wciąż ma znacznie mniej twórców gotowych odpowiadać radykalnej prawicy jej własnym, dynamicznym językiem. Przeszkodą jest także hejt. Wiele osób rezygnuje z zabierania głosu, wiedząc, że pod ich komentarzem może pojawić się fala agresji i gróźb.

Żmuda rozlicza także rząd Tuska

Choć Shmoo jest kojarzony przede wszystkim z punktowaniem prawicy, nie wystawia taryfy ulgowej obecnej władzy. Rząd Donalda Tuska nazywa "przyzwoitym, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności", ale wskazuje trzy obszary, w których szczególnie go zawiódł.

– Na pierwszym miejscu wskazałbym politykę mieszkaniową. Druga rzecz to oczywiście aborcja, bo koalicja nie była w stanie porozumieć się nawet w sprawie ustawy depenalizującej pomoc w jej przeprowadzeniu. Trzecia kwestia to przeciągające się rozliczenia, bo istnieją niepodważalne sprawy z czasów rządów PiS, które powinny zostać wyjaśnione – wylicza Michał Żmuda.

Jego zdaniem problemem rządu jest również fatalna komunikacja. Wyborcy często nie wiedzą, czy w ważnych sprawach prowadzone są postępowania, dlaczego konkretne decyzje trwają tak długo i jakie działania podejmują instytucje państwa.

"Nie każdy zasługuje na głos w mediach"

Najostrzej Żmuda ocenia jednak udostępnianie wielkich medialnych platform politykom posługującym się agresją. Jego zdaniem Kanał Zero przyczynił się do przesunięcia granic dopuszczalnej debaty na prawo, między innymi poprzez obszerne i – jak twierdzi – ciepłe rozmowy z Grzegorzem Braunem.

– Uważam, że nie każdy zasługuje na głos w mediach. Jeżeli wprowadzasz agresję do polityki i do swojego języka, pozbawiasz się prawa do takiej platformy. Jeżeli ktoś atakuje kobietę gaśnicą, mówi ministrowi zdrowia, że będzie wisiał, albo opowiada o strzelaniu do dziennikarzy, to dlaczego dostaje cztery godziny w Kanale Zero? Za co spotyka go nagroda? – pyta retorycznie.

Czy krótkie filmy mogą naprawdę wyrwać odbiorców z politycznych baniek? Shmoo nie wierzy w natychmiastową przemianę po jednej rolce. Liczy jednak, że konsekwentne pokazywanie faktów może z czasem otworzyć choćby niewielkie lufciki w szczelnie zamkniętych światach. Jak przyznaje, gdyby jego działalność służyła wyłącznie utwierdzaniu własnej bańki w jej poglądach, uznałby ją za syzyfową pracę.

Całą rozmowę można obejrzeć w najnowszym odcinku "Wieczoru naTemat" na górze strony oraz pod tym linkiem.