
Klęska. Katastrofa. Kompromitacja. Takie komentarze pod adresem Nowej Lewicy wysypały się po wyborach prezydenckich w Krakowie. Ich finał pokazał, że Włodzimierz Czarzasty i spółka znaleźli się w bardzo niewygodnej sytuacji. – Nowa Lewica po prostu zapłaciła cenę za rządzenie – komentuje w rozmowie z naTemat dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego. Kreśli trzy scenariusze dla Lewicy, ale uważa, że każde rozwiązanie jest dla niej złe.
Wynik Darii Gosek-Popiołek był gorszy od kandydatki Partii Razem i niewiele odbiegał od kandydata Konfederacji Grzegorza Brauna. – Przyznaję, że liczyliśmy na więcej – powiedziała po pierwszych sondażach exit poll, które dawały jej nawet 6,1 proc. głosów.
Rzeczywistość okazała się brutalniejsza. Oficjalne wyniki podane przez PKW przyniosły druzgocącą porażkę. Wiceprzewodnicząca Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy zdobyła zaldwie 4,81 proc. głosów. Lepszy wynik miała Aleksandra Owca z Razem – 6,91 proc.
A Gosek-Popiołek deptał po piętach nawet Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej, którego poparło 4,11 proc. wyborców.
To kolejny kamyczek do układanki, która pokazuje, w jakiej kondycji jest dziś polska lewica.
Dlaczego Razem w Krakowie zdobyło więcej głosów niż Nowa Lewica
W mediach społecznościowych wrze. "Krakowskie zaskoczenie? Słabe partie lewicowe", "Powiedzieć, że te wybory to porażka Lewicy, to jak nic nie powiedzieć". "To kompromitująca porażka Czarzastego" – płyną komentarze.
Darii Gosek-Popiołek nie pomogły nawet wizyty Włodziemierza Czarzastego, Krzysztofa Gawkowskiego, Magdaleny Bejat, i innych polityków Lewicy w Krakowie. Dlaczego wypadła gorzej niż Razem? I co dalej z Lewicą przed wyborami 2027?
– To pokazuje, że Razem lepiej dociera do wyborców. Lepiej potrafi wzbudzać emocje i mobilizować ludzi. Mnie nie dziwi wyższa pozycja Razem. Porażka Nowej Lewicy była do przewidzenia. Dziwić może tylko trochę jej skala, ale z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Lewica po prostu zapłaciła cenę za rządzenie – komentuje w rozmowie z naTemat dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego i autor m.in. książki "Drzewo kampanii wyborczej 2.0 czyli jak wygrać wybory".
Skomplikowana sytuacja na lewicy i wewnętrzna rywalizacja jeszcze bardziej objawiła nam się po 27 września.
– Widać, że tradycyjne partie polityczne, czyli partie mainstreamu, już nie wzbudzają tak silnych emocji. Dla wielu wyborców stały się po prostu nudne, przewidywalne i straciły wiarygodność. A dla części wyborców lewicowych kwestia wiarygodności jest bardzo ważna. Kiedy wyborca widzi, że Lewica współrządzi, ale nie realizuje swoich postulatów, czyli nie ma siły przebicia, to myśli: "co my z tego mamy jako wyborcy". I niejako chce ich ukarać za to, że rządzą wspólnie z KO – mówi Sergiusz Trzeciak.
– Wyborca lewicowy dochodzi więc do wniosku, że w takim razie może miało rację Razem, które od samego początku nie chciało rządzić. Myśli: "Nie są hipokrytami. Nie stracili na wiarygodności. Cały czas są antysystemowi". Dla młodszych wyborców jest to kluczowe. Mamy pewną modę na antysystemowość lewicowo-prawicową – dodaje.
Gdyby Nowa Lewica startowała wspólnie z Razem miałyby kilkanaście procent poparcia
Przypomnijmy, Nowa Lewica powstała w 2021 roku z połączenia dawnych SLD i Wiosny. Jednak współpraca zaczęła się w 2019 roku, gdy SLD (pod wodzą Włodzimierza Czarzastego), Wiosna (Roberta Biedronia) oraz Partia Razem (Adriana Zandberga) ogłosiły powołanie wspólnego bloku na wybory parlamentarne. Jeszcze w 2023 roku członkowie Razem znaleźli się na listach wyborczych Nowej Lewicy.
Iskrzyć między nimi zaczęło, gdy NL weszła do rządu Donalda Tuska, a Razem odmówiła. W 2024 roku partia Zandberga opuściła parlamentarny klubu Lewicy i utworzyła swoje koło w Sejmie – co rozbawiło polityków. Potem Razem zaczęło tracić ludzi. Odeszła m.in. Daria Gosek-Popiołek. Od tamtej pory mamy walkę na lewicy o ten sam, kurczący się elektorat.
Ogólnopolskie sondaże dla obu są fatalne. We wrześniu poparcie dla ugrupowania Włodzimierza Czarzastego wahało się między 5,9 proc. – 8,8 proc. A partii Razem – 3,1 proc. – 6,1 proc. Ale gdyby startowały razem, mogłyby liczyć na kilkanaście procent poparcia.
"Wyborcza" donosiła niedawno, że politycy Nowej Lewicy namawiają Razem do wspólnego startu w wyborach. Jeden z polityków zdradził, że podejmują próby rozmów, bo uważają, że powinni iść razem. "Ale też duża część z nas uważa, że oni już za bardzo odlecieli. Na takiej polityce, jaką uprawiają Adrian i ludzie z Razem, nie da się długo jechać" – powiedział.
Póki co wspólnego kierunku nie widać. Jak komentuje Sergiusz Trzeciak, to jest zagrożenie dla Lewicy. – W warunkach podziału, głosy mogą bardzo mocno się rozłożyć – zauważa.
I właśnie to zobaczyliśmy w Krakowie.
"Razem wykorzystało to niezadowolenie, rozbudzając emocje wyborców", "Na tym się budowało"
Wybory w Krakowie pokazały, kto jest silniejszy, choć różnice są niewielkie. Ale wizerunkowo znaczące – jakby dwie lewicowe siły stały po dwóch stronach barykady. Pytanie, co z nimi dalej?
Zaznaczmy jednak – Kraków to nie cała Polska. Nie muszą mieć wpływu na to, co dalej. Nasz rozmówca mocno podkreśla, że lokalne wybory przedterminowe z reguły przyciągają osoby niezadowolone z rządów w mieście. – W Krakowie było więc większe prawdopodobieństwo, że te wybory zmobilizują przeciwników wcześniejszego prezydenta. A Lewica, jako członek koalicji rządzącej, była współodpowiedzialna za rządzenie w Krakowie – precyzuje.
dr Sergiusz Trzeciak
ekspert ds. wizerunku
Zauważa, że partie takie jak Razem często nie są obecne w tradycyjnych mediach, więc zbudowały sobie zasięgi w mediach społecznościowych: – Mają dużo bardziej ideowych wyborców. I gdy, jak w przypadku referendum, potrzebna jest mobilizacja elektoratu, to takie ugrupowania uzyskują przewagę. Razem ma umiejętność mobilizacji wyborców.
Ekspert zdecydowanie punktuje wnioski, które powinny dać teraz Lewicy do myślenia.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Co jest problemem Nowej Lewicy? Dr Trzeciak: Sposób komunikowania się z wyborcami
– Jej problemem jest to, że bardzo mocno zbliżyła się ideologicznie do Koalicji Obywatelskiej. Ponosi odpowiedzialność za rządzenie. Bardzo trudno jest się jej odciąć od niepopularnych decyzji rządu, czy, jak w przypadku Krakowa, od prezydenta. Dlatego jeżeli lewica chce zachować podmiotowość, to powinna przy możliwie jak największej liczbie tematów odróżnić się od KO i na tyle, na ile to możliwe, dowozić wyborcze obietnice – mówi dr Trzeciak.
Przewiduje, że jeśli tego nie będzie, Lewica wpadnie w pułapkę, w jakiej znalazła się Polska 2050, Nowoczesna czy Klub Centrum.
– Drugi wniosek to sposób komunikowania się z wyborcami. Tutaj Nowa Lewica mogłaby się dużo nauczyć od Razem. To jest zupełnie inny styl komunikacji, bardziej bezpośredni, nastawiony na emocje. Chodzi też o próbę dotarcia do młodszych wyborców. Razem się to udało. Natomiast Lewica ma dużo starszy, starzejący się elektorat. Mówiąc brutalnie, problemem Lewicy jest wymierający elektorat – punktuje.
Do tego Lewica dała sobie odebrać postulaty socjalne.
dr Seriusz Trzeciak
eskspert ds. wizerunku politycznego
W 2015 roku były już dwie listy lewicowe do Sejmu i jak się to skończyło
To wszystko powoduje, że Włodzimierz Czarzasty znajduje się dziś w niewygodnej sytuacji. Ale trudno powiedzieć, czy wybory w Krakowie to dla niego zimny prysznic.
– Takiej sytuacji mógł się od dłuższego czasu spodziewać. To swego rodzaju pułapka, którą od dłuższego czasu zastawia na niego Donald Tusk. Premier zresztą robi wszystko, żeby pozostali koalicjanci realizowali program KO, a nie swój własny i trudno mu się dziwić. W interesie KO nie jest, żeby Lewica mogła realizować własny program. Tym bardziej Lewica, która jest lewicą słabą – mówi Sergiusz Trzeciak.
I tu dochodzimy do scenariuszy. Co może zrobić Włodzimierz Czarzasty?
W 2015 roku była już taka sytuacja, że w wyborach parlamentarnych były dwie osobne listy lewicowe. Nikt z nich nie dostał się do Sejmu.
Zjednoczona Lewica (SLD, Twój Ruch, PPS, UP, Zieloni) zdobyła 7,55 proc. głosów, ale jako koalicja musiała przekroczyć 8 proc. próg wyborczy. Partia Razem uzyskała zaś 3,62 proc. poparcia i też nie zdobyła żadnego mandatu.
Czarzasty może mieć trzy scenariusze. "To będzie bardzo trudna decyzja, bo każde z tych rozwiązań jest złe"
– Włodzimierzowi Czarzastemu może zależeć na tym, żeby nie powtórzyć scenariusza z 2015 roku – mówi Sergiusz Trzeciak. Wskazuje na trzy inne scenariusze, które może mieć Lewica. Jeden – to duże ryzyko i samodzielny start w wyborach. Drugi – start z list KO. Trzeci – zjednoczenie z Razem.
– To będzie bardzo trudna decyzja, bo każde z tych rozwiązań jest złe. Każde z nich jest ryzykowne dla Czarzastego. Tutaj nie ma dobrego rozwiązania. Są takie, które mogą być tylko gorsze. I to jest największy dylemat – ocenia ekspert.
Rysuje taki obraz. Do wyborów zostaje kilka miesięcy. Nowa Lewica ma w sondażach około 6 proc. poparcia. – U Czarzastego może być pokusa, żeby nie ryzykować i pójść do wyborów z KO. To zapewni mu mandaty, ale oznacza utratę podmiotowości. Wtedy może dojść do przetasowania na lewicy, bo to pozwoli Razem zbudować alternatywę na lewicy. I oznacza to wzmocnienie partii Zandberga – komentuje.
– Być może najkorzystniejszym scenariuszem jest stworzenie wspólnej listy lewicowej, w warunkach, w których Razem by tego chciało. Ale skoro Razem nie chciało rządzić z lewicą, to może nie chcieć stworzyć koalicji, bo to po prostu może im się nie opłacać – dodaje. Poza tym, jak wskazuje, w Razem wierzą, że są w stanie samodzielnie zdobyć przynajmniej 6-7 proc. głosów. A wybory w Krakowie dadzą im teraz wiatr w żagle.
– Oni też bardzo dużo ryzykują, bo równie dobrze mogą dostać 4 proc. głosów. Ale w Razem mają podejście bardzo ideowe. I są w stanie bardziej ryzykować niż lewica, której bardziej może zależeć na utrzymaniu status quo – ocena.
Co pokaże II tura wyborów prezydenckich w Krakowie
Na razie 11 października czeka nas II wyborów prezydenckich w Krakowie. I tu może się okazać się, że wyborcy Darii Gosek-Popiołek postawią na Monikę Piątkowską z KO. A wybory Aleksandry Owcy – na Łukasza Gibałę. – To zaś pokaże nam, że czegoś takiego jak zjednoczona lewica już nie ma – podsumowuje ekspert.
Przypomnijmy, I turę wyborów 27 września wygrał Łukasz Gibała (KWW Łukasza Gibały – Kraków dla Mieszkańców) zdobył – 36,38 proc. Druga była Monika Piątkowska, senator KO (KWW Moniki Piątkowskiej – Ponad Podziałami) – 29,91 proc.





