
W siedzibie Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie doszło w środę do niebezpiecznego incydentu. Do jednostki została przysłana niezidentyfikowana przesyłka. Po jej otwarciu trzy osoby znajdujące się w tym samym pomieszczeniu nagle źle się poczuły i musiały trafić do szpitala. Zaalarmowane służby wyjaśniają już tę sprawę.
Groźne zdarzenie miało miejsce w środę 30 września na terenie placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie (woj. podkarpackie). Jak przekazał lokalny Tygodnik Nadwiślański, w środku tajemniczej przesyłki miała znajdować się niezidentyfikowana substancja. Osoby, które miały z nią kontakt, nagle źle się poczuły i zostały przewiezione do Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie.
Ustalenia w sprawie zawartości przesyłki i stan zdrowia poszkodowanych
Z kolei jak ustalił reporter RMF FM, podejrzana przesyłka, która trafiła do jednostki wojskowej, znajdowała się w kopercie z Niemiec. "Po jej otwarciu okazało się, że w środku jest pocztówka. Z koperty nie wysypała się żadna substancja" – precyzuje serwis.
RMF FM podaje, że po kontakcie z przesyłką źle poczuło się dwóch funkcjonariuszy Żandarmerii, a także przebywający z nimi w pomieszczeniu cywil. Mieli mieć podrażnioną skórę na twarzy oraz na rękach. Dodatkowo czterech innych żandarmów, u których nie stwierdzono żadnych obrażeń, zostało mimo wszystko dla bezpieczeństwa odizolowanych.
Jak później przekazał redakcji tvn24.pl rzecznik MON Janusz Sejmej, dwóch funkcjonariuszy żandarmerii i cywil, którzy trafili do szpitala, opuścili już placówkę. Ich badania nie wykazały oznak zatrucia.
Zobacz także
Działania służb na miejscu. W przesyłce wykluczono obecność niebezpiecznych substancji
Jak informuje Tygodnik Nadwiślański, na miejscu zdarzenia interweniowała m.in. Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego Państwowej Straży Pożarnej z Leżajska. Strażacy zabezpieczyli próbki z podejrzanej paczki, które trafią teraz do szczegółowych badań laboratoryjnych.
Rzecznik MON Janusz Sejmej potwierdził tvn24.pl, że "badanie przesyłki przesłanej do jednej z jednostek wojskowych w woj. podkarpackim wykluczyło obecność środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych". O incydencie w placówce w Nowej Dębie zostały już także poinformowane Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
Początkowo Żandarmeria Wojskowa nie chciała udzielać szczegółowych informacji na temat całego zdarzenia i odsyłała bezpośrednio do śledczych. – Nie udzielamy w tej sprawie żadnych informacji. W sprawie wydarzeń w Nowej Dębie proszę się zwrócić do prokuratury. Sprawą zajmuje się Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie – przekazał w rozmowie z lokalnym serwisem podpułkownik Dariusz Rokosz, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej. Późnym wieczorem w mediach społecznościowych pojawił się już jednak komunikat prasowy żandarmerii.
"Wydział Żandarmerii Wojskowej w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratora Działu ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wyjaśnia okoliczności dostarczenia w dniu 30 września br. około godz. 10.30 do siedziby Placówki Żandarmerii Wojskowej Nowa Dęba przesyłki niewiadomego pochodzenia, co do zawartości której były wątpliwości. Informujemy, że badanie przesyłki wykluczyło obecność środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych. Dwaj żołnierze i pracownik wojska po badaniu zostali wypisani ze szpitala, badania nie wykazały zatrucia" – przekazał ppłk Dariusz Rozkosz.






