Piwnica, piwnice, schron, punkt schronienia
Punkty schronienia w Polsce dostaną specjalne oznaczenia, ale pytanie, czy każdy się w nich zmieści. Fot. Shutterstock.com / BartlomiejMagierowski

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że wszystkie punkty schronienia w Polsce zostaną oznakowane specjalnymi tabliczkami, które mają ułatwić ich identyfikację. Problem w tym, że – jak się okazuje – takich miejsc mamy w kraju 86 tys., a mieszkańców 37 milionów.

REKLAMA

Oczywiście na działania podjęte przez MSWiA nie powinniśmy narzekać. Nawet jeśli decyzje zapadają później, niż powinny, to dobrze, że rząd chce nagłaśniać kwestie bezpieczeństwa i informować o nich Polaków. W tym przypadku wydaje się jednak, że oprócz samego naklejania tabliczek należałoby postarać się o zwiększenie liczby punktów schronienia, a także zadbanie o ich stan techniczny.

MSWiA zarządza oznakowanie punktów schronienia. Jak będą wyglądać tabliczki?

W środę 30 września MSWiA przekazało, że wszystkie punkty schronienia w Polsce, czyli ponad 86 tysięcy miejsc, zostaną oznakowane specjalnymi tabliczkami w przestrzeni publicznej. Ma to nastąpić do końca 2026 roku. Każdy właściciel nieruchomości będzie miał obowiązek umieścić takie oznakowanie na budynku oraz udostępnić punkt w przypadku ogłoszenia alarmu. Decyzje te wynikają z nowelizacji rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, do której dodany zostanie wzór oznakowania.

Ten znak pojawi się na tysiącach budynków w Polsce, więc lepiej wiedzieć, jak wygląda. Rządowy wzór jest w pełni zgodny ze standardami prawa międzynarodowego, w tym z Konwencją Genewską. Znak składa się z dwóch elementów wizualnych. Pierwszym z nich jest symbol graficzny: błękitny trójkąt równoboczny umieszczony na pomarańczowym tle. Drugim elementem jest tablica informacyjna: biały, czytelny napis "PUNKT SCHRONIENIA" umieszczony na zielonym tle.

Na elewacji budynku będzie musiała znaleźć się tabliczka o wymiarach 20x20 cm z symbolem graficznym oraz tabliczka 10x20 cm z napisem. Dodatkowo na drzwiach wejściowych wymagana będzie naklejka z tym samym symbolem graficznym o wymiarach 8x8 cm.

"Dzięki temu obywatele będą mogli łatwo i szybko zidentyfikować miejsca zapewniające podstawową ochronę w sytuacjach zagrożenia, takich jak atak z powietrza, zamach terrorystyczny lub nagłe zjawiska pogodowe" – wskazało MSWiA w komunikacie.

86 tys. punktów schronienia kontra 37 mln mieszkańców Polski

Można cieszyć się z wprowadzonych oznaczeń, jednak po przyjrzeniu się dokładniej liczbie dostępnych punktów perspektywa staje się mniej optymistyczna. W rządowej aplikacji i na stronie gdziesieukryc.pl wyznaczono w całej Polsce dokładnie 86 591 punktów schronienia. Należy tutaj zaznaczyć, że punkt schronienia i pełnoprawny schron to nie to samo.

Punkty schronienia to istniejące już obiekty, które dają jedynie krótkotrwałą ochronę w razie niespodziewanego zagrożenia. Są to miejsca doraźnego ukrycia, do których zalicza się między innymi podziemne hale garażowe w nowym budownictwie, stacje metra i tunele komunikacyjne, przejścia podziemne pod ruchliwymi arteriami oraz wzmocnione piwnice budynków użyteczności publicznej. To właśnie do nich udajemy się w pierwszej kolejności, poszukując schronienia znajdującego się najbliżej naszego miejsca zamieszkania.

Zestawienie tych danych zwraca uwagę na pewną dysproporcję. Punktów jest 86 tysięcy, a według wstępnych szacunków GUS za pierwsze półrocze 2026 roku w Polsce mieszka około 37,24 miliona osób. Pojawia się więc pytanie, jak te wszystkie osoby mają zmieścić się m.in. w małych szkolnych piwnicach na wsiach?

Temat braku wystarczającej liczby schronów w Polsce oraz ich złego stanu technicznego wielokrotnie wracał do debaty publicznej, odkąd w Ukrainie wybuchła wojna. Już wtedy mapa schronów budziła obawy wśród ekspertów do spraw bezpieczeństwa. W naTemat sprawdzaliśmy nawet, gdzie są schrony w Polsce oraz jaka jest ich sytuacja. O stanie technicznym takich miejsc wypowiadał się z kolei dla naTemat Mariusz Wasilewski z portalu schronywlodzi.pl, który od kilkunastu lat zajmuje się tą tematyką.

– Często w takich schronach przechowywane są rzeczy i przedmioty ze szkół, więc te miejsca służą za magazyny, które są zagracone, a w dodatku zagrzybione. Potrzeba ogromnych pieniędzy, aby doprowadzić te schrony do jakiegokolwiek stanu – wskazywał w rozmowie z Mateuszem Przyborowskim. Oprócz tego ekspert wyliczał niedziałające systemy wentylacyjne czy brak dostępu do wody. Sytuacja infrastruktury ochronnej jest więc w naszym kraju dość złożona i wymaga jeszcze dopracowania, szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej.