
Gdy dwa pociągi towarowe najechały w Jedlance na betonowe bloki, do akcji natychmiast wkroczyły ABW i CBŚP. Wizja hybrydowej dywersji ze Wschodu prysnęła jednak niczym mydlana bańka, gdy policjanci zapukali do drzwi... 12-latka z powiatu łukowskiego.
Policja ustaliła, kto zepchnął z nasypu ciężkie elementy dawnego peronu wprost pod koła pociągów towarowych. Zamiast wyszkolonych dywersantów zagranicznych służb – bezmyślny, ale najwyraźniej dość silny nastolatek. Sprawą "sabotażu" na trasie Dęblin-Łuków zajmie się teraz sąd dla nieletnich.
Od alarmu w ABW do sądu rodzinnego. Prawda o "zamachu" na pociągi pod Łukowem
W obecnej sytuacji geopolitycznej każda informacja o uszkodzeniach infrastruktury kolejowej w Polsce natychmiast wywołuje najgorsze skojarzenia. Gdy we wtorkowy wieczór na trasie Dęblin-Łuków doszło do groźnego incydentu z udziałem dwóch składów towarowych, w mediach i wśród służb natychmiast zapaliła się czerwona lampka z napisem: "dywersja".
O zdarzeniu w miejscowości Jedlanka (gmina Stoczek Łukowski w województwie lubelskim) niezwłocznie powiadomiono Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie naruszenia bezpieczeństwa ruchu kolejowego.
Taka reakcja nie bierze się znikąd. Zaledwie kilka tygodni temu 5 zdań Tuska na Westerplatte przypomniało, że Polska mierzy się z falą prowokacji, a premier mówił wprost o kolejnych prawdopodobnych aktach sabotażu. Prawda o sprawcy okazała się jednak zaskakująca i prozaiczna.
Dwa pociągi uderzają w przeszkody. Groźny bilans w Jedlance
Do zdarzenia doszło na lokalnym odcinku torów, gdzie jadące z przeciwnych kierunków dwa pociągi towarowe najechały na rozłożone na szynach betonowe bloki. O wielkim szczęściu można mówić w kontekście faktu, że żaden ze składów się nie wykoleił, a żaden z maszynistów nie odniósł obrażeń.
Przeszkody uszkodziły jednak tzw. zgarniacze w obu lokomotywach, a ruch kolejowy na trasie Dęblin-Łuków został całkowicie wstrzymany na kilka godzin.
Zobacz także
Siła nóg 12-latka zamiast materiałów wybuchowych
Śledczy ustalili, że leżące na torach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki dawnej stacji kolejowej w pobliżu nasypu. Zamiast zorganizowanej grupy dywersyjnej, za ich przemieszczeniem stał jeden nieletni.
"Okazało się, że to niebezpieczne zdarzenie zostało spowodowane przez 12-latka z powiatu łukowskiego. Chłopiec, w obecności rodzica został rozpytany i przyznał się do tego czynu. Przechodząc w pobliżu torów kolejowych, zepchnął nogami z nasypu betonowe fragmenty konstrukcji dawnego peronu. Spadające z góry elementy upadły na tory. Dodatkowo 12-latek ułożył na torach kilka kamieni" – poinformował asp. szt. Marcin Józwik z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie oficjalnie wykluczyła wątek terrorystyczny. Rzecznik prokuratury Marcin Kozak potwierdził, że na miejscu nie ujawniono żadnych materiałów wybuchowych ani śladów celowego sabotażu ze strony obcych służb, a podobne wybryki chuligańskie zdarzały się w tej okolicy już w przeszłości.
Dlaczego każdy sygnał z torów traktuje się poważnie
Czujność służb ma solidne uzasadnienie. Na Podlasiu 3 Polaków zatrzymanych przez ABW miało tropić wojska NATO dla Rosji, a prokuratura postawiła im również zarzuty czynienia przygotowań do dywersji i sabotażu.
Do tego dochodzi realna eskalacja tuż za wschodnią granicą. W niedzielę rosyjski dron uderzył w pociąg Kijów-Warszawa dwa kilometry od polskiego terytorium.
W takiej atmosferze każdy niedobór informacji natychmiast wypełniają fałszywe treści. Dezinformacja po ataku dronów rusza w sieci zwykle w ciągu kilku godzin, żywiąc się wyrwanymi z kontekstu doniesieniami i podważaniem komunikatów służb.
Co grozi 12-latkowi?
Sprawa z geostrategicznego śledztwa zmieniła kwalifikację na postępowanie wychowawcze. Całość materiałów zgromadzonych przez policję trafi do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Łukowie.
Sędzia zbada wszystkie okoliczności incydentu i oceni, czy zachowanie 12-latka jest przejawem głębszej demoralizacji. Jeśli sąd uzna to za konieczne, wobec chłopca mogą zostać zastosowane przewidziane prawem środki wychowawcze – od nadzoru kuratora po zobowiązanie do naprawienia szkód.
Warto przy okazji przypomnieć, że kolej od tygodni apeluje o wyobraźnię przy torach. Głośny był tekst, w którym publicyści pytali wprost: czy wy naprawdę nie umiecie korzystać z przejazdów? Statystyki pokazują, że większość zdarzeń na torach wynika nie z dywersji, lecz z brawury i bezmyślności.
Dziecięcy pomysł na zabawę z grawitacją i betonem o mały włos nie doprowadził do katastrofy kolejowej, stawiając na nogi najważniejsze służby w państwie.






