Mężczyzna napełnia kocioł na pellet. Jakie są zamienniki?
Pellet drzewny drożeje. Tańsze zamienniki kuszą ceną, ale nie każdy kocioł je zniesie. Fot. alexgo.photography / Shutterstock

Za tonę pelletu drzewnego klasy A1 płacimy dziś już grubo ponad 2000 zł, a sezon grzewczy przecież dopiero się rozkręca. W ogłoszeniach i składach coraz częściej widać opał, który kosztuje nawet o połowę mniej. Nie jest robiony ze sprasowanych trocin, ale z innych odpadów rolniczych, które też są bardzo kaloryczne.

REKLAMA

Tona pelletu już w wakacje przekroczyła 2000 zł, a od tego czasu zrobiło się tylko drożej. Popyt jest ogromny, ale podaż kuleje. Liczba kotłów na pellet wzrosła w ostatnich latach o 28 proc., m.in. dzięki rządowym dopłatom w stylu programu Czyste Powietrze.

Produkcja przestała za tym nadążać. Do tego doszły ograniczenia w sprowadzaniu opału z Ukrainy i Białorusi. – Ten import do tej pory realizowany ze Wschodu całkowicie zamarł – mówił w Radiu Zet minister energii Miłosz Motyka.

Czym zastąpić pellet drzewny? Ceny, plusy i minusy tańszego opału

Zamiennik pelletu drzewnego jest więcej niż się wydaje. Przegląd alternatyw zrobił portal farmer.pl, a ceny z ofert sprawdzał "Tygodnik Poradnik Rolniczy". Poniżej podajemy uśrednione widełki wraz z tym, jak mocno grzeją.

Wartość opałową mierzy się w megadżulach na kilogram (MJ/kg). To ilość ciepła, którą odda kilogram paliwa. Certyfikowany pellet A1 ma jej 16,5–18,5 MJ/kg i zostawia do 0,7 proc. popiołu. Jak się ma do zamienników?

  • Pellet z łuski słonecznika – ok. 600–1100 zł/t, w sezonie raczej bliżej górnej granicy. Grzeje jak pellet drzewny (17–19 MJ/kg), ale popiołu zostawia kilka razy więcej, ok. 2–4 proc. Z całej listy najłatwiej go kupić, bo ten opał, który stał się hitem w Polsce. Sprzedają go już zwykłe składy, także w workach po 15 kg.
  • Pestki owoców – ok. 700–1000 zł/t, a prosto z przetwórni bywa taniej. Kaloryczność mają świetną (17–22 MJ/kg), popiołu niewiele (1–3 proc.). Twarde i nieregularne potrafią jednak zakleszczyć ślimakowy podajnik, a do tego jest ich mało. Jak liczyliśmy w tekście o tym, że pellet ma nową konkurencję, tegorocznych pestek wiśni starczy dla 2–3 tys. domów.
  • Owies i inne zboża – ok. 600–900 zł/t. Kupimy go od rolnika z ogłoszenia, a firma Kostrzewa, producent kotłów, potwierdziła w rozmowie z WP Finanse, że owsem można palić. Minusem jest więcej popiołu (2–5 proc.) i spieki na palniku, dlatego owies często miesza się z pelletem.
  • Pellet ze słomy (agropellet) – ok. 600–800 zł/t. Robi się go z tego, czego na polach nie brakuje, a niektórzy producenci sprzedają pojedyncze worki na próbę. Grzeje jednak najsłabiej z całej stawki (14–16 MJ/kg) i zostawia najwięcej popiołu, nawet 4–8 proc. Uwaga na ogłoszenia, bo część z nich dotyczy pelletu słomianego jako ściółki dla zwierząt.
  • Łuska gryki – ok. 500–700 zł/t, najmniej z całej listy. To ta sama łuska, którą znamy z poduszek, tylko zamiast pod głową ląduje w kotle. Daje 15–16 MJ/kg, ale zostawia 3–6 proc. popiołu, a wśród tańszych zamienników pojawia się obok owsa.
  • Łupiny palmy olejowej (PKS) – ok. 700–800 zł/t. To odpad z produkcji oleju palmowego, a do Polski przypływa statkiem. Ma stosunkowo wysoką wartość energetyczną, ale kupić go trudno: trafia głównie do ciepłowni, a oferty bywają hurtowe, nawet od 25 ton z odbiorem w porcie. Kostrzewa testuje go teraz w akredytowanym laboratorium w Katowicach.
  • Owies zamiast pelletu jest tańszy na tonie. Problem jest popiołem

    Na papierze wybór wydaje się prosty. Licząc na średnich z zestawienia farmer.pl, owies daje tę samą ilość ciepła mniej więcej dwa i pół raza taniej niż pellet A1, choć grzeje trochę słabiej. "Obliczanie opłacalności wyłącznie na podstawie ceny za tonę jest najczęstszym błędem eksploatacyjnym" – czytamy jednak w tym samym materiale.

    Słoma, ziarno i łuski mają w sobie znacznie więcej potasu, krzemu i chloru niż drewno. W palenisku popiół takich paliw topi się w niższej temperaturze i zlepia w twarde bryły, które fachowcy nazywają spiekami. Bryły odcinają dopływ powietrza i potrafią zgasić palnik, a chlor przyspiesza korozję wymiennika.

    Do tego popielnik trzeba czyścić nawet co dzień lub dwa. Kocioł na pellet przypomina tu samochód z silnikiem diesla. Benzyna to też paliwo, a jednak nikt nie leje jej do diesla tylko dlatego, że na stacji była tańsza. I może popsuć auto.

    Palenie zamiennikami pelletu a gwarancja, Czyste Powietrze i mandat

    Jeśli danego paliwa nie ma w instrukcji kotła (tak zwanej DTR, dokumentacji techniczno-ruchowej), producent może odmówić naprawy gwarancyjnej. Ostrożność zaleca też Polska Rada Pelletu, o czym pisaliśmy w tekście kupili kotły na pellet, teraz płacą 2600 zł.

    – To, że coś ma postać granulatu i mieści się w podajniku, nie oznacza, że nadaje się do konkretnego urządzenia – mówiła w rozmowie z "Faktem" Agnieszka Kędziora-Urbanowicz, wiceprezes Polskiej Rady Pelletu.

    Najostrożniejsi powinni być właściciele kotłów z programu Czyste Powietrze. Dopłata obejmuje kotły na pellet drzewny bez rusztu awaryjnego. Samowolne przeróbki albo stała zmiana paliwa mogą zostać zakwestionowane przy kontroli. I trzeba będzie oddać pieniądze.

    Zasady spalania określają też uchwały antysmogowe, a te różnią się między województwami. Jak wynika z informacji dla Podkarpacia, zakazuje ona m.in. spalania biomasy o wilgotności powyżej 20 proc., a za jej złamanie grozi mandat do 500 zł lub grzywna do 5 tys. zł.

    "Paliwo musi być dopasowane do urządzenia, a nie odwrotnie" – podsumowuje "Tygodnik Poradnik Rolniczy". Kto ma kocioł wielopaliwowy, może na zamiennikach sporo zaoszczędzić. Kto ma automat zrobiony wyłącznie pod drzewny granulat, powinien najpierw zajrzeć do instrukcji, bo oszczędność na tonie może szybko wyparować wraz z gotówką dla serwisanta.