
Karol Nawrocki ogłosił w czwartek 1 października, że podpisał ustawę nakładającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Zażądał jednak, aby ceny paliw na stacjach spadły od razu. Teraz rząd zapowiada, kiedy dokładnie dojdzie do obniżek. I pojawiły rozbieżności.
– Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw. W imieniu Polaków stawiam przy tym konkretne oczekiwania. Obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej – powiedział Karol Nawrocki w swoim czwartkowym orędziu.
Rząd odpowiada na żądania prezydenta ws. cen paliw
– Niezwłocznie, w ciągu najbliższych godzin, doprowadzimy do obniżenia cen paliw. Czekamy w tej chwili na ustawę z podpisem prezydenta. Jesteśmy gotowi, by nawet za kwadrans czy 20 minut ją odebrać z Pałacu Prezydenckiego, opublikować, wydać odpowiednie rozporządzenia tak, by w ciągu najbliższych godzin doprowadzić do obniżki cen paliw – wskazywał wcześniej w czwartek na antenie TVN24 Jan Grabiec, szef Kancelarii Premiera.
Na konferencji prasowej w USA, zaraz po orędziu Karola Nawrockiego, termin obniżek na stacjach paliw zapowiedział również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Ale nie mówił o kilku czy kilkunastu godzinach.
– Prezydent zachował się wcześniej nieodpowiedzialnie. Teraz czekamy, aż ta ustawa wpłynie, będzie opublikowana i natychmiast przystąpimy do podejmowania kolejnych kroków, kolejnych działań. Podpiszemy rozporządzenie. W przyszłym tygodniu ceny na stacjach benzynowych w Polsce będą w końcu niższe – przekazał mediom Domański.
Minister zaznaczył także, że gdyby prezydent podpisał tę ustawę znacznie wcześniej, to "ceny na stacjach benzynowych byłyby już od wielu tygodni niższe". Odniósł się również do słów Nawrockiego, że to "rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw". – To absurdalna wypowiedź prezydenta. Czy polski rząd odpowiada za wysokie ceny paliwa w Stanach Zjednoczonych, w Indiach, w Europie Zachodniej? Pan prezydent Nawrocki powinien w końcu zacząć brać elementarną odpowiedzialność za swoje słowa – skwitował Domański.
Rzecznik rządu Adam Szłapka na antenie TVN24, tłumacząc poniekąd te rozbieżności w wypowiedziach Grabca i Domańskiego, mówił z kolei o procedurach, których nie da się pominąć w tej sprawie. – Prezydent podpisał tę ustawę nie z troski o kierowców, ale dlatego, że spadło mu poparcie w sondażach – mówił Szłapka.
Przed godz. 22:00 minister finansów dodał wpis na X, w którym pojawił się dokładniejszy termin i kwota obniżki cen paliw. "Ustawa o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych właśnie wpłynęła do RCL (Rządowego Centrum Legislacji – red.). Jeszcze dziś będzie ogłoszona. Oznacza to, że już w weekend ceny na stacjach paliwowych będą niższe. Szacunkowo o około 1,2-1,3 zł na litrze. I po co były te gierki, Panie Prezydencie?" – napisał Domański.
Zobacz także
Karol Nawrocki ogłosił podpisanie ustawy i obarczył winą rząd
– Na progu jesieni w polskich domach pojawia się pytanie: Czy damy radę? Czy zapłacimy wszystkie rachunki? Czy będzie nas stać, żeby zatankować samochód? Czy wystarczy na prąd? Czy zimą wystarczy na gaz, na węgiel, na pelet? Takie pytania zadaje sobie wielu obywateli – rozpoczął swoje czwartkowe orędzie Karol Nawrocki.
Prezydent zaznaczył, że "państwo nie może odpowiadać na te pytania kolejną polityczną awanturą, bo od tego paliwo nigdy nie stanie się tańsze, a żaden rachunek nie zrobi się niższy". – Teraz przy okazji paliw rząd premiera Tuska po raz kolejny stosuje szantaż. Nie, nie wobec mnie. Stosuje go wobec wszystkich tych, którzy zmagają się z wysokimi cenami paliw i rosnącymi kosztami życia polskich rodzin, rolników czy firm transportowych. To polityczny plan premiera i jego ekipy. Liczą, że ustawa przepadnie, a oni dalej będą mogli zarabiać na podatkach i marżach od paliw – apelował prezydent.
Jak się później okazało, tym razem Karol Nawrocki zdecydował się podpisać ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i w teorii zakończyć trwający spór w tej sprawie. W praktyce w wypowiedzi prezydenta nie zabrakło jednak wielokrotnych odniesień do ekipy Donalda Tuska, więc przerzucanie się odpowiedzialnością za ceny paliw między rządem a Karolem Nawrockim trwa w najlepsze.
Jak dodał, podpisując ustawę nie wycofuje zarzutów dotyczących jej niekonstytucyjności. – Zwrócę się do Trybunału Konstytucyjnego o jej zbadanie w trybie następczym – przekazał.
A przypomnijmy, że nad prezydentem ciążyła od kilku tygodni zdecydowanie niemała presja, ponieważ jak wynikało z ostatniego sondażu, większość Polaków jednak oczekiwała złożenia przez niego podpisu pod ustawą paliwową. A do tego wszystkiego dochodziła jeszcze presja ze strony rządu.
Do orędzia Nawrockiego i decyzji o podpisaniu ustawy odniósł się wieczorem Donald Tusk. "To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa" – napisał premier na X.






