
NATO szykuje odpowiedź na scenariusz, o którym jeszcze kilka lat temu mówiło się głównie w wojskowych analizach. Teraz na stole leży plan na wypadek rosyjskiego ataku, a jego założenia mają zostać ujawnione już za tydzień. Z dokumentów, do których dotarł "Bloomberg", wynika, że Sojusz chce zareagować tak szybko i zdecydowanie, by Kreml nie zdążył narzucić własnych warunków gry.
"Bloomberg" dotarł do niejawnych dokumentów odnoszących się do nowej "teorii zwycięstwa", która ma zostać zaprezentowana 12 października w Polsce przez generała Alexusa Grynkewicha.
W tle ogłaszania strategii prawdopodobnie będzie odbywać się lobbing w sprawie stałej amerykańskiej bazy na terytorium Polski, którą niedawno zapowiedział Donald Trump. Oficjalnej decyzji w sprawie bazy nie ma, nie wiadomo, jak liczna miałaby być jej załoga, jakiego rodzaju byłaby to baza, jakiego typu wojska stacjonowałyby na jej terenie i gdzie właściwie by się znajdowała (prawdopodobnie będzie na zachodzie kraju).
Omawianie oficjalnych detali dotyczących stałej bazy na wschodniej flance NATO to idealny moment, by poruszyć także kwestię scenariusza inwazji Rosji na terytorium sojuszu. Niedawno "The Atlantic" ujawnił, że NATO ma ograniczone możliwości obronne w przypadku ataku z dwóch stron – jednoczesnej inwazji Chin na Tajwan i wojskowej kampanii Kremla w Europie. Nowa strategia po części odpowiada na luki organizacyjne w NATO, istotny jest jednak jej modus operandi, który może być wyraźnym sygnałem dla Moskwy.
NATO ma nie przebierać w środkach – nowa strategia ma działać szybko i precyzyjnie
Głównym założeniem nowej strategii jest powstrzymanie inwazji na bardzo wczesnym etapie. Sojusz zamierza błyskawicznie zmobilizować środki i siły w celu powstrzymania wojsk rosyjskich na wschodnim skrzydle NATO. Po ustabilizowaniu sytuacji celem ma być niszczenie systemów dowodzenia sił przeciwników m.in. za pomocą rozwiązań rozwijanych na Ukrainie, chodzi tu przede wszystkim o technologie dronowe.
Istotnym składnikiem strategii ma być wykorzystanie sztucznej inteligencji i systematyczne zwiększanie wydatków na obronę. W kontekście AI na froncie nie da się jednak nie zauważyć, że inwestycje w takie rozwiązania sprzyjają przede wszystkim głównemu dostawcy technologii tego typu, czyli USA.
Wygląda więc na to, że sojusz chce postawić na obronę, która nie prowadzi do eskalacji konfliktu i jest dostosowana do frontu XXI wieku. Pytanie tylko, czy nowa doktryna faktycznie została opracowana na potrzeby NATO. W rzeczywistości jest przede wszystkim mocnym sygnałem odstraszającym dla Rosji.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Nowa strategia NATO wysyła jasną wiadomość Kremlowi
W dokumentach, do których dotarł "Bloomberg", nie ma szczegółowego planu operacyjnego i nie ma żadnych przełomowych z perspektywy strategicznej informacji. W Europie już teraz istnieją sojusze dronowe, Donald Trump zachwala swoją "superinteligencję" i wiadomo, że AI była stosowana w toczonej przez USA wojnie z Iranem, a wydatki państw NATO na zbrojenia znacząco przyśpieszyły po 2022 roku.
Najważniejsze jest coś innego – to ma być przede wszystkim bardzo wyraźny sygnał dla Rosji, że sojusz na potencjalną agresję zamierza odpowiedzieć z pełną mocą. To właśnie ta funkcja odstraszająca jest tu kluczowa – NATO planuje szybko przejąć kontrolę nad potencjalnym frontem, przygotować silną i zdecydowaną odpowiedź i jednocześnie szybko deeskalować, by nie pozwolić na powolną wojnę przepełnioną polityką, potencjalnymi działaniami hybrydowymi i lokalnymi problemami w krajach, które nie będą bezpośrednim teatrem działań wojennych, ale będą musiały zmagać się z całą uciążliwością konfliktu.






