Wielka Brytania
Co premier Wielkiej Brytanii sądzi o ponownym przyłączeniu kraju do UE, a także o samym brexicie? Fot. Unsplash.com / @robertoc95

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham zasugerował, że ponowne dołączenie do Unii Europejskiej pozostaje jedną z opcji, którą jego rząd mógłby uwzględnić, aby naprawić relacje ze Wspólnotą. Wcześniej polityk negatywnie wypowiedział się także o samym brexicie.

REKLAMA

W brytyjskiej debacie publicznej znów wraca temat ułożenia na nowo współpracy z państwami europejskimi. Szef tamtejszego rządu zapowiada chęć przeanalizowania dostępnych scenariuszy, które w najbliższych latach mają wyznaczyć główne kierunki polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii.

Kwestia powrotu Wielkiej Brytanii do UE. "Możemy pójść na całość"

W środę 30 września, w wywiadzie dla stacji BBC, premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham oznajmił, że nie chce, by kwestia relacji jego kraju z Unią Europejską pozostawała niejasna. Zadeklarował, że w najbliższym czasie zamierza precyzyjnie określić, w jakim kierunku powinna teraz zmierzać Wielka Brytania. Zapewnił również, że w temacie ewentualnego ponownego dołączenia do Wspólnoty zamierza dokładnie przyjrzeć się opcjom, jakie posiada kraj.

– Możemy zostać tu, gdzie jesteśmy. To zdecydowanie jedna z opcji, jeśli ludzie uznają, że to właściwe miejsce – mówił premier na antenie stacji. Zaznaczył przy tym, że choć w przeszłości popierał ruch dołączenia do UE, teraz wcale nie musi tak już być. Wymienił jednocześnie inne warianty.

– Możemy przyjrzeć się temu, co George Osborne mówił o unii celnej, możemy przyjrzeć się temu, co Liberalni Demokraci mówili na swojej konferencji o jednolitym rynku, albo możemy pójść na całość – wyliczał szef rządu. – Oczywiste jest więc, że istnieją opcje, które należy rozważyć, a my musimy przyjrzeć się temu, co jest wykonalne, oraz jakie byłyby wady i zalety każdego rozwiązania – wskazywał Burnham.

Krytyka brexitu i różnorakie reakcje na słowa brytyjskiego premiera

Wypowiedź dla mediów poprzedziły wtorkowe wydarzenia z konferencji Partii Pracy w Liverpoolu. Andy Burnham ogłosił w trakcie swojego przemówienia, że postara się zacieśnić relacje Wielkiej Brytanii z Unią Europejską. Przekazał, że na zbliżającym się szczycie zamierza przedstawić różne opcje, aby tego dokonać, a następnie obiecał znalezienie konsensusu wobec jednej z nich.

W trakcie wystąpienia obwinił również brexit za utratę kontroli nad krajową imigracją oraz gospodarką. W rozmowie z BBC stwierdził wprost, że obecne ustalenia dotyczące brexitu przyniosły "więcej szkody niż pożytku". Skutki wyjścia z UE odczuwają zresztą także turyści – Wielka Brytania wprowadziła nowe zasady wjazdu dla Polaków i obywateli innych państw Wspólnoty.

Jak wskazuje stacja BBC, na wypowiedzi premiera negatywnie zareagowali przedstawiciele opozycji. Wiceszef partii Reform UK, Richard Tice, oskarżył Burnhama o "próbę przemycenia nas z powrotem do Brukseli tylnymi drzwiami". Głos zabrał także wiceszef Konserwatystów Alex Burghart. Polityk powiedział, że "Partia Pracy nie może zrzucać winy za swoje katastrofalne decyzje gospodarcze na głosowanie, które miało miejsce ponad dekadę temu".

Zupełnie inaczej słowa brytyjskiego premiera odebrano na kontynencie. Pozytywne reakcje popłynęły od europejskich przywódców. Prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że chęć ponownego dołączenia przez Wielką Brytanię do UE byłaby "bardzo dobrą wiadomością". Z kolei premier Hiszpanii Pedro Sanchez zadeklarował, że jego kraj przyjąłby Brytyjczyków z powrotem "z otwartymi ramionami".

Szczyt Zjednoczone Królestwo-Unia Europejska, poświęcony analizie i zacieśnieniu relacji, o którym mówił Andy Burnham, ma odbyć się jeszcze w tym roku. Będzie to jeden z najważniejszych sprawdzianów od lipca, gdy wybrano Andy'ego Burnhama na nowego premiera Wielkiej Brytanii.