
Pamiętacie fałszywe SMS-y, jakie tysiące osób dostało przed II turą ostatnich wyborów prezydenckich? Brudna zagrywka uderzała w Rafała Trzaskowskiego. Wszyscy byli przekonani, że zorganizował to sztab Prawa i Sprawiedliwości. ABW ustaliła sprawców. Mamy zwrot akcji: za prowokacją wymierzoną w Rafała Trzaskowskiego stała powiązana z Mińskiem i Moskwą grupa hakerska UNC1151.
Gdy na kilka dni przed wyborami prezydenckimi telefony Polaków zalała fala kuriozalnych wiadomości SMS, na polskiej scenie politycznej natychmiast wybuchł pożar.
Z tekstu pisanego koślawą polszczyzną wynikało, że Rafał Trzaskowski i Platforma Obywatelska obiecują szybkie wprowadzenie waluty euro oraz podniesienie zasiłku pogrzebowego do 7 tysięcy złotych, podsumowując całość hasłem: "Polacy zasluguja na godne ostatnie POzegnanie".
Operacja "Euro i Pogrzebowe". Białoruski wywiad chciał ustawić wybory w Polsce
Reakcja opinii publicznej i komentatorów była intuicyjna. Wszyscy palcem wskazywali sztab Karola Nawrockiego lub powiązane z nim czarne agencje PR. Sztab Trzaskowskiego odciął się od akcji, szefowa sztabu Wioletta Paprocka zawiadomiła prokuraturę, a w mediach rozpoczęło się szukanie winnych domowej wojny polsko-polskiej.
Dziś dowiadujemy się, jak potężny i bolesny był to błąd poznawczy. To nie był sztab Nawrockiego. To nie była rodzima polityczna patologia. To była bezpośrednia dywersja służb Białorusi i Rosji.
Raport ABW nie pozostawia złudzeń
Dziennikarze "Rzeczpospolitej", powołując się na "Raport o stanie bezpieczeństwa cyberprzestrzeni" przygotowany przez zespół CSIRT GOV w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ujawnili kulisy tej operacji.
Za masową wysyłką SMS-ów stała grupa hakerska UNC1151, znana w środowisku cyberbezpieczeństwa również pod kryptonimem Ghostwriter. To wyspecjalizowana komórka realizująca zadania dezinformacyjne na zlecenie reżimu Alaksandra Łukaszenki oraz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.
ABW wprost wskazuje w dokumencie, że w trakcie kampanii odnotowano liczne próby wrogiej aktywności hakerskiej, których celem było "sfabrykowanie i przedstawienie rzekomej opinii kandydata" oraz sztuczne podbicie polaryzacji wokół najgorętszych tematów społecznych.
Metody są dziś niepokojąco powtarzalne. Opisywaliśmy, jak białoruscy hakerzy polują na Polaków, zastawiając nową pułapkę na pocztę Gmail – wykorzystując fałszywe komunikaty i zaufanie do znanych marek.
Zobacz także
Sztuka "odwróconej życzliwości", czyli jak działa Ghostwriter
Dla osób nieśledzących zagadnień wojny hybrydowej zachowanie hakerów może wydawać się bezsensowne – po co wysyłać SMS-y zachęcające do głosowania na dany komitet?
To klasyczna technika operacji pod obcą flagą (false flag) oraz tzw. odwróconego wsparcia. Rosyjscy i białoruscy analitycy doskonale wiedzą, jakie tematy działają na Polaków jak płachta na byka:
Gdy wywiad wysyła masową wiadomość z tekstem "Wprowadzimy EURO, marzenia stają się rzeczywistością. Głosuj na Trzaskowskiego", cel jest jeden: mobilizacja wyborców prawicy i zniechęcenie umiarkowanego centrum. Wyborca ma pomyśleć: "Oni zwariowali, muszę pójść i zagłosować na Nawrockiego, żeby ich powstrzymać".
Moskwa i Mińsk dokładnie przeliczyły ten ruch – w kalkulacji GRU osłabienie kandydata Koalicji Obywatelskiej i zyski dla kandydata Prawa i Sprawiedliwości były bezpośrednim celem taktycznym.
Dlaczego tak trudno to rozpoznać? Badania pokazują, że dezinformacja zatruwa umysły na tyle skutecznie, że nawet specjaliści mają problem z jej identyfikacją, jeśli została podana w wiarygodnej formie i trafia w emocje odbiorcy. Szef MSZ nazywa to zjawisko po imieniu. Już w czerwcu Radosław Sikorski bił na alarm przed Rosją, mówiąc wprost o pełnoskalowej wojnie kognitywnej prowadzonej przeciwko Polsce.
Symetria chaosu. W 2023 roku uderzyli w PiS
W całej tej historii kryje się jeszcze jeden, istotny detal, który pokazuje, że dla wschodnich służb partie polityczne w Polsce są jedynie narzędziem.
Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku ta sama grupa UNC1151 przeprowadziła bliźniaczą akcję SMS-ową. Tylko że wtedy wiadomości... "zachęcały" do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość, uderzając w skrajne nuty, by oburzyć wyborców ówczesnej opozycji.
Rosjanom i Białorusinom nie zależy na trwałych sympatiach politycznych. Zależy im na podpalaniu polskiego piekła, podsycaniu spiskowych teorii i niszczeniu zaufania do procedur demokratycznych.
Ten sam mechanizm widać po każdym incydencie bezpieczeństwa. Dezinformacja po ataku dronów rusza w sieci w ciągu kilku godzin: najpierw teza o prowokacji, potem nagrania bez związku ze zdarzeniem, na końcu podważanie komunikatów wojska i służb.
Warto też pamiętać o szerszym kontekście. Tusk na odprawie w RCB bez ogródek stwierdził, że eskalacja ze strony Rosji stała się faktem – a operacje informacyjne są jej równoprawnym elementem, obok dronów i sabotażu.
Gdy następnym razem w trakcie kampanii wyborczej dostaniesz na telefon podejrzanie prowokacyjny SMS albo zobaczysz absurdalną obietnicę kandydata, zrezygnuj z natychmiastowego oskarżania swoich politycznych sąsiadów zza miedzy. Bardzo możliwe, że po drugiej stronie światłowodu siedzi oficer GRU, który tylko czeka, aż po raz kolejny złapiesz przynętę.






