
Dziś, 18 września, w Federacji Rosyjskiej ruszają trzydniowe wybory parlamentarne. Pierwsze od pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, w których biorą udział mieszkańcy, okupowanych przez Rosję, ukraińskich terenów. Oczywiście wszyscy wiedzą, że to farsa i ze standardami Zachodu niewiele ma wspólnego. Dlatego podsumujmy najważniejsze fakty, które pokazują, jak knuje Putin. I co o tych wyborach warto wiedzieć.
Głosowanie startuje 18 września i potrwa do niedzieli 20 września. To w teoriii. Bo w praktyce na okupowanych przez Rosję ukraińskich terenach zaczęło się już wcześniej. Podobno ze względów bezpieczeństwa.
Jak wyglądało? Materiał wideo Euronews i AFP, który obiegł media społecznościowe, odbiera mowę. Widzimy, jak mobilne komisje wyborcze odwiedzają domy na terenach wiejskich w okupowanej części obwodu donieckiego Ukrainy. Mają urny wyborcze i przenośne kabiny do głosowania. Urnę nosi uzbrojony po zęby żołnierz. Stolik i składany parawan – policjant. Są jeszcze panie z Centralnej Komisji Wyborczej Rosji.
W takiej asyście 14 września ludzie wychodzą przed dom i głosują. "No comment" – kończy nagranie Euronews.
To pierwsze wybory parlamentarne w Rosji od pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Przez najbliższe trzy dni, cały świat będzie próbował im się bacznie przyglądać. Czy mogą się różnić od innych, które były fałszowane, a poważni przeciwnicy polityczni Putina byli wykluczani? Pewnie nie. Ale tym razem w tle jest wojna. I wszystkie strachy Putina z nią związane.
Oto 7 rzeczy, które warto o nich wiedzieć.
1. Kogo wybiera Rosja? Listy bez opozycji
Rosja wybiera 450 deputowanych. 225 – z ogólnokrajowych list partyjnych. A kolejnych 225 – w okręgach jednomandatowych. W wyborach bierze udział 10 partii. To:
Jednej Rosji przedstawiać nie trzeba. To potęga Putina, największa partia Rosji (dziś ma 324 mandaty). Oprócz niej liczą się jeszcze trzy pierwsze ugrupowania (ale partia komunistyczna, jako druga siła ma jedynie 57 mandatów). Cztery ostatnie to margines. Cała dziesiątka jest mniej lub bardziej lojalna wobec Kremla lub systemu władzy. Praktycznie wszystkie popierają lub akceptują politykę Moskwy wobec wojny w Ukrainie.
Na liście nie ma ani jednej partii ani zdecydowanie opozycyjnej, ani antywojennej.
2. Dlaczego żadnej partii opozycyjnej nie ma na listach wyborczych
Jabłoko – jedna z najbardziej znanych liberalnych partii demokratycznej opozycji w Rosji – miała wystartować w wyborach. 10 lipca 2026 roku Centralna Komisja Wyborcza zatwierdziła nawet federalną listę partii właśnie z tym ugrupowaniem. Sytuacja zmieniła się 10 sierpnia, gdy Sąd Najwyższy anulował rejestrację tej listy, a 17 sierpnia sąd apelacyjny podtrzymał tę decyzję.
Dlaczego? Oficjalnie miało chodzi o przepisy dotyczące finansowania kampanii i naruszenie praw autorskich w materiałach wyborczych.
W praktyce partia Jabłoko to główny przeciwnik wojny w Ukrainie. Była jedyną zarejestrowaną partią, która głosiła antywojenne hasła. A wielu Rosjan wojny ma już dość. I tu sprawa ma jeszcze głębsze dno.
Początkowo poparcie dla Jabłoko wahało się w granicach 3 proc.. Tymczasem w lipcu przekroczyło ono 9 proc. "Przyczyną wykluczenia partii Jabłoko z wyborów do Dumy Państwowej był gwałtowny wzrost jej popularności" – pisze "Moscow Times", powołując się na źródła serwisu Werstka bliskie administracji prezydenta Rosji.
Jeden z cytowanych przez gazetę politologów powiedział wręcz, że kiedy na półtora miesiąca przed wyborami poparcie dla takiej partii jak Jabłoko przekracza 5-procentowy próg wyborczy, to "trzeba się jej pozbyć".
3. Czy mimo to Jabłoko lub inne opozycyjne ugrupowania mogą wziąć udział w wyborach?
Tak. Indywidualni kandydaci mogą startować wyłącznie w okręgach jednomandatowych. Tu jednak dochodzą sygnały, że władze w wielu regionach dyskwalifikują poszczególnych kandydatów – pod różnymi pretekstami, np. rzekomego łamania praw autorskich, czy udostępniania linków do Facebooka i Instagrama. "W Królewcu kandydat partii Jabłoko, Anton Gendrikson, został skazany na 10 dni aresztu za wpis zawierający logo Facebooka" – opisuje serwis "The Insider".
W reportażu z Rosji BBC relacjonuje, że "w ostatnich tygodniach coraz więcej kandydatów tej partii jest zatrzymywanych przez policję, ściganych za rozmaite wykroczenia i przestępstwa oraz niedopuszczanych do udziału w wyborach".
Steve Rosenberg, korespondent brytyjskiej stacji, rozmawiał z kandydatem partii Jabłoko, którego w domu odwiedziła policja. Pod rzekomym pretekstem, że na Telegramie szerzył "propagandę ektremizmu", ponieważ opublikował "treści zawierające – jak to określili – symbol ekstremistyczny, a mianowicie słowo 'Nawalny'" (jeszcze do tego wrócimy).
Grigorij Griszin powiedział też BBC:
"Policja realizuje polityczne polecenie. To żadna tajemnica. Powszechnie wiadomo, że postulat zakończenia rozlewu krwi w konflikcie z Ukrainą cieszy się dużym poparciem. Moim zdaniem większość mieszkańców Rosji pragnie obecnie pokoju, a partia Jabłoko pomogła im wyrazić to pragnienie. Właśnie dlatego została ona wykluczona z list wyborczych, a poszczególnym kandydatom uniemożliwia się start w wyborach".
Dalsza część arykułu poniżej.
Zobacz także
4. Putin gra wojną. Sytuacja gospodarcza coraz gorsza, rośnie frustracja
Tu przed wyborami, Władimir Putin wygłosił orędzie do narodu. Apelował o jak najliczniejszy udział. – Proszę was o skorzystanie z przysługującego wam prawa konstytucyjnego i podjęcie przemyślanej, odpowiedzialnej decyzji, aby wyniki wyborów potwierdziły dojrzałość i odporność rosyjskiego społeczeństwa – przemawiał.
Rosjanie usłyszeli też, że frekwencja wpłynie na żołnierzy na froncie: – Wasz wybór po raz kolejny pokaże, że za naszymi żołnierzami stoją miliony ludzi, że jesteśmy zjednoczonym narodem, zjednoczonym wspólnymi wartościami, pamięcią historyczną i miłością do ojczyzny.
Według agencji AP niemal 200 kandydatów w wyborach to osoby, które walczyły w Ukrainie. A jednym z bardziej prominentnych kandydatów jest 29-letni Władysław Gołowin z Jednej Rosji, który walczył o Mariupol i stracił część nogi, a Putin przyznał mu tytuł Bohatera Rosji.
Do ilu ludzi to trafia? Sytuacja gospodarcza w kraju jest coraz gorsza. Straty budżetowe w Rosji rosną w lawinowym tempie. Pojawiają się informacje o walkach o władzę na Kremlu i polowaniu na zdrajców. Zewsząd dochodzą też sygnały o frustracji ludzi. To wszystko jeszcze bardziej musi potęgować strach Putina.
"Zaplanowane na wrzesień 2026 roku wybory do Dumy Państwowej mają szczególne znaczenie, ponieważ po raz pierwszy od lat przeprowadzone zostaną w warunkach wyraźnego spowolnienia gospodarczego, co sprzyja narastaniu społecznego niezadowolenia oraz zwiększa podatność części elektoratu na przekaz opozycji" – ocenia w niedawnej analizie Instytut Europy Środkowej.
5. Czy tej sytuacji nie może wykorzystać opozycja? Kto jest jej liderem?
W tej samej analizie czytamy, że dotychczas – faktycznie – rosyjskiej opozycji udawało się "punktowo przełamywać dominację partii władzy". Na przykład w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2021 roku Jedna Rosja zdobyła o 19 mandatów mniej niż w poprzedniej kadencji.
"Powtórzenie tego scenariusza przez opozycję w 2026 roku będzie jednak trudniejsze ze względu na zaostrzoną cenzurę Internetu oraz rozbicie struktur ruchów kontestujących władzę" – czytamy.
Wtedy jednym z czynników, które miały na to wpływ, była kampania, jaką w latach 2018-2021 prowadził opozycjonista Aleksiej Nawalny oraz założona przez niego Fundacja Walki z Korupcją.
"Nawalny został aresztowany w styczniu 2021 roku, a w czerwcu tego samego roku FBK została uznana za organizację ekstremistyczną i zdelegalizowana. W tym samym czasie weszło w życie prawo pozbawiające biernego prawa wyborczego osoby powiązane z organizacjami uznanymi za ekstremistyczne" – przypomina instytut.
Aleksiej Nawalny spędził w więzieniu i koloniach karnych ponad 3 lata. Zmarł w 2024 roku. Dwa lata po jego śmierci nowe wyniki badań potwierdzają podejrzenie: krytyk Putina został otruty.
Jego następcy nie ma.
Jednak strach Putina z jego powodu widać do dziś. Na przykład serwis internetowy "The Insider" przeanalizował 27 przypadków dyskwalifikacji kandydatów w obecnych wyborach, w okręgach jednomandatowych. Okazało się, że najczęstszą przyczyną były zarzuty dotyczące prezentowania "symboli ekstremistycznych". I w 17 przypadkach dotyczyły wpisów na temat Aleksieja Nawalnego lub projektów z nim związanych.
6. Jak wygląda kampania wyborcza? To jest dopiero kuriozum
To bardzo ciekawe zjawisko. W zagranicznych mediach pojawiały się ostatnio opisy debat telewizyjnych... bez kandydatów.
"Puste studio telewizyjne i samotna prowadząca, oczekująca na uczestników zapowiadanych debat przedwyborczych, stały się wymowną metaforą kampanii wyborczej w Rosji w 2026 roku. Nie ma w niej miejsca na żywe dyskusje, krytykę władz ani apele o powstrzymanie rosyjskiej inwazji na Ukrainę" – kpi Euronews.
Co więcej, jak zauważa, im bliżej wyborów, tym częściej studia telewizyjne świecą pustkami, również w innych regionach kraju.
Najgłośniejszy przypadek? Debata telewizyjna w Riazaniu. Dziennikarka zapowiada debatę. Po czym kamera pokazuje sześć pustych stanowisk. Prowadząca stwierdziła, że uczestnicy się nie stawili i program się zakończył.
W mediach najczęściej obecni są za to kandydaci Jednej Rosji.
Wacław Radziwinowicz, wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie kpi: "Wybory w Rosji od ćwierć wieku są farsą. Sam Putin, choć 'wybrany' pięć razy (Konstytucja, gdy przyszedł na Kreml, pozwalała mu na maksymalnie dwie kadencje), nigdy nie zaryzykował i nie wziął udziału w żadnej debacie".
7. Czy ktoś będzie obserwował wybory w Rosji?
Wychodzi na to, że nikt. Jak podaje Reuters, Moskwa nie zaprosiła międzynarodowych obserwatorów z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) do monitorowania wyborów. Nie pierwszy raz, od lat.
Ogólnorosyjski ruch społeczny Gołos, który zajmował się monitorowaniem wyborów w Rosji i od lat spotykał się z represjami, również nie będzie tego robił.
"Jedyna niezależna organizacja monitorująca wybory w skali całego kraju, Gołos, która ostro krytykowała przebieg poprzednich wyborów, została zamknięta w 2025 roku po latach nacisków ze strony władz" – pisze Reuters.
W 2021 roku Gołos został wpisany na listę "zagranicznych agentów". Z kolei w lipcu 2026 roku – jak podaje serwis rbc.ru – Ministerstwo Sprawiedliwości wpisało go na listę "organizacji niepożądanych".





