tatek handlowy na Morzu Czarnym u wybrzeży Bułgarii, atak dronów na statki
Statek handlowy u wybrzeży Bułgarii. Drony trafiły dwie jednostki handlowe. Fot. Pres Panayotov / Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Drony uderzyły w dwa statki handlowe na Morzu Czarnym, na wschód od Byali. Jeden zatonął, a z drugiego, płonącego, uratowano 18 marynarzy. To pierwszy taki atak w bułgarskiej strefie ekonomicznej.

REKLAMA

Jak podaje Maritime.bg, dziś (6 października) na Morzu Czarnym, na wschód od przylądka Świętego Atanazego i miasta Byala, drony trafiły dwa statki: ALFA WATAN pod banderą Togo i ABLE pod banderą Palau.

Pierwszy poszedł na dno, na drugim wybuchł pożar. Całą 18-osobową załogę ABLE zabrał na pokład DIOSCURIA, bułgarski prom pasażersko-samochodowy, który przekierowano na miejsce akcji.

Aktualizacja 11:30: Premier Rumen Radew uznał atak za rażące naruszenie prawa międzynarodowego i poinformował, że prom DIOSCURIA znalazł na miejscu zatonięcia tylko wywróconą łódź, tratwy i kamizelki ratunkowe, a załoga zatopionego statku wciąż jest poszukiwana.

Strefa ekonomiczna Bułgarii i atak dronów. Kto za nim stoi?

Wyłączna strefa ekonomiczna to pas morza sięgający do 200 mil morskich od brzegu (ok. 370 km). Państwo ma tam wyłączne prawa do łowisk i złóż, ale statki innych bander pływają po nim swobodnie. Bułgarskie media, m.in. publiczne radio BNR, określają ten atak jako pierwszy odnotowany w tej strefie.

Kto wysłał drony? Oficjalnie nie wiadomo. "W komunikacie nie sprecyzowano także pochodzenia dronów użytych do ataku" – czytamy w depeszy PAP o oświadczeniu biura prezydent Bułgarii Iliany Jotowej.

Nieoficjalnie krążą różne tropy. Portal Dnes.bg pyta w nagłówku, czy drony były rosyjskie, czy ukraińskie.

Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski wskazał na Rosję, ale w sprawie poniedziałkowego ataku na turecki statek w Rumunii, a Moskwa nie potwierdziła swojej odpowiedzialności.

Co do statków z Byali, turecki serwis Haber Denizde twierdzi natomiast, że ALFA WATAN i ABLE zderzyły się przy wejściu do kanału Sulina w Rumunii, o czym informuje bułgarski dziennik Standart. Gazeta zaznacza, że na razie nie można jednoznacznie mówić ani o ataku, ani o sprawcy.

Akcja ratunkowa na Morzu Czarnym. Co z rannymi i zaginioną załogą?

"Los jego załogi pozostaje nieznany, a trwa akcja poszukiwawczo-ratunkowa" – pisze TVP Info o zatopionym statku pod banderą Togo. Rumen Nikołow, szef akcji ratunkowych w Warnie, powiedział publicznemu radiu BNR, że marynarze z tej jednostki zaginęli (relacja Euronews). ALFA WATAN płynął do rumuńskiej Suliny, na co wskazuje serwis vesselfinder.com.

Według Sofia Globe uratowani z ABLE mają trafić z promu na jednostkę bułgarskiej Straży Granicznej, która dowiezie ich na brzeg. Telewizja bTV donosi, że ranni zostaną przewiezieni do Szpitala Marynarki Wojennej w Warnie. Dir.bg przekazuje, że jeden z uratowanych jest poważnie poparzony, a inny ma uraz głowy.

W akcji uczestniczył też statek MERCY pod banderą Saint Kitts i Nevis. Rumuńskie MSW podało, że na miejsce wysłano również okręty straży przybrzeżnej i śmigłowiec.

Bułgaria po ataku dronów na statki. Nadzwyczajna narada rządu

Jak przekazała państwowa agencja BTA, premier Rumen Radew zwołał naradę z przedstawicielami ministerstw obrony, spraw wewnętrznych, transportu oraz środowiska i wód, a także prezydentury i służb bezpieczeństwa.

Na jej początku miał zabrać głos przed mediami o godz. 11.15 czasu bułgarskiego (10:15 w Polsce). Prezydent Iliana Jotowa zmieniła program i odwołała wizytę w Wielkim Tyrnowie, o czym poinformowała jej kancelaria.

Dzień wcześniej, w poniedziałek (5 października), w rumuńskiej strefie ekonomicznej zatonął turecki statek ze zbożem, w który według doniesień uderzył dron. Płynął z ukraińskiego Izmaiłu do włoskiej Rawenny. Z komunikatu rumuńskiego MSW wynika, że zginęły dwie osoby, a 11 uratowano.

Rumunia i Bułgaria należą do NATO, tak jak Polska. Na razie wiadomo jedno: 18 marynarzy z płonącego ABLE wróci na brzeg, bo bułgarski prom zmienił kurs. O losie załogi drugiego statku wciąż nie ma wieści.