
Zapomnijcie o pieszczotliwym przydomku z kampanii prezydenckiej. Ambasador USA w Polsce Tom Rose ogłosił, że dla Waszyngtonu wicepremier i szef MON nazywa się po prostu "K2". Amerykanie rozpływają się nad polskim politykiem, chwaląc go za stawianie interesu kraju ponad partyjnymi podziałami i sprawną współpracę z prezydentem Karolem Nawrockim.
Polskie dwuczłonowe nazwiska potrafią być dla obcokrajowców barierą nie do przebycia. Ambasador Stanów Zjednoczonych Tom Rose przyznał szczerze, że Amerykanie nie są w stanie wymówić nazwiska szefa polskiego resortu obrony. Nadali mu więc przydomek, który brzmi jak nazwa potężnego szczytu lub czołgu.
Nowa ksywa szefa MON. Kosiniak-Kamysz to teraz "K2"
W lutym 2020 roku podczas konwencji wyborczej Polskiego Stronnictwa Ludowego w Jasionce pod Rzeszowem na scenę wyszła żona szefa ludowców, Paulina Kosiniak-Kamysz. W emocjonalnym i bardzo osobistym wystąpieniu zwróciła się do męża słowami: "Chodź, Tygrysku!".
Nagranie z tego momentu błyskawicznie stało się hitem sieci, wywołując falę memów i złośliwych komentarzy politycznych konkurentów. Przez kolejne lata polityczni przeciwnicy chętnie używali "Tygryska", by uderzać w powagę lidera PSL i sugerować jego miękki charakter.
Zobacz także
Dlaczego akurat "K2"?
"Historyczny postęp w partnerstwie obronnym Stanów Zjednoczonych i Polski ma wielu architektów, ale nikt nie odegrał bardziej kluczowej roli niż wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jedyny problem, jaki mamy z tym wspaniałym człowiekiem, to wymówienie jego nazwiska! Dlatego dla nas jest po prostu 'K2'" – napisał ambasador USA Tom Rose.
Skrót K2 odnosi się bezpośrednio do dwóch liter "K" tworzących nazwisko Kosiniak-Kamysz. Budzi jednak jednoznaczne skojarzenia z drugim co do wysokości szczytem Ziemi w Himalajach oraz z czołgami podstawowymi K2 Black Panther, które stanowią jeden z filarów modernizacji polskiej armii.
Skojarzenie ze sprzętem nie jest przypadkowe. Resort kierowany przez Kosiniaka-Kamysza prowadzi dziś największą od dekad wymianę wyposażenia – MON ujawnił nowy kamuflaż Wojska Polskiego, który ma chronić żołnierzy nawet przed rozpoznaniem przez algorytmy sztucznej inteligencji.
Skala wydatków robi wrażenie także na tle regionu. Jak wyliczaliśmy, Polska wydaje na obronność blisko sześć razy więcej niż Litwa, Łotwa i Estonia razem wzięte, a budżet MON na 2027 rok to 198 mld zł.
Wylewna laurka z Waszyngtonu
Tom Rose wprost wskazał, że Kosiniak-Kamysz zyskał ogromne uznanie w oczach amerykańskiej administracji ze względu na swoją postawę w relacjach z Pałacem Prezydenckim. Ambasador podkreślił, że polski minister obrony potrafi wznieść się ponad bieżące spory polityczne.
Ta laurka pada w momencie, gdy relacje na linii Warszawa–Waszyngton przeżywały ostatnio niejedno spięcie. Zaledwie kilka tygodni temu opisywaliśmy zimny prysznic z Waszyngtonu, gdy Pentagon na kilkadziesiąt godzin przed wylotem przełożył wizytę szefa MON.
Jeszcze więcej emocji wzbudziły ujawnione kulisy innego spotkania. Amerykański haczyk na ludowców to opis marcowej rozmowy, podczas której Donald Trump miał namawiać Kosiniaka-Kamysza do porzucenia koalicji z Donaldem Tuskiem w zamian za pełne wsparcie USA. Lider PSL od razu po powrocie poinformował o wszystkim premiera.
Warto też pamiętać, że amerykańskie deklaracje nie zawsze kończą się realizacją. Gdy Trump obiecywał Polsce 5 tys. żołnierzy z USA, lepiej było zaczekać z otwieraniem szampana – zapowiedź nigdy nie przełożyła się na realne przerzuty sił.






