Łukasz Gibała, nowy prezydent Krakowa
Odrzucili Tuska, przytulili Gibałę. PiS podpina się pod cudzy sukces w Krakowie Fot. x.com / Łukasz Gibała

Łukasz Gibała zdobył ponad 62 proc. głosów i został prezydentem Krakowa. Prawicowi politycy ogłaszają w internecie "początek końca rządu". Peanom ze strony prawicowych prominentów na platformie X nie ma końca. Politycy opozycji cieszą się, jakby sami przejęli Pałac Wielopolskich.

REKLAMA

Wyniki przedterminowych wyborów w Krakowie wywołały w sieci prawdziwą eksplozję radości wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. Mateusz Morawiecki, Beata Szydło i Przemysław Czarnek odtrąbili czerwoną kartkę dla Donalda Tuska i wielki sukces opozycji. Problem w tym, że kandydat PiS odpadł już w pierwszej turze, a nowy prezydent Krakowa ma z prawicą tyle wspólnego, co z zeszłorocznym śniegiem.

"Byle nie Tusk!". Prawica wpadła w zachwyt po wyborach w Krakowie

Niedzielny wieczór po przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie przyniósł w polskiej sieci ciekawy spektakl. Gdy Państwowa Komisja Wyborcza spływającymi danymi przypieczętowała wygraną Łukasza Gibały (62,12 proc.) nad popieraną przez KO i PSL Moniką Piątkowską (37,88 proc.), w obozie Prawa i Sprawiedliwości zapanowała euforia.

Politycy opozycji z miejsca uznali sukces bezpartyjnego aktywisty za własne, spektakularne zwycięstwo i zapowiedź rychłego upadku rządu w Warszawie.

Skalę zwycięstwa zapowiadały zresztą badania. Przedwyborczy sondaż przed II turą dawał Gibale ok. 60 proc. poparcia i prowadzenie we wszystkich dzielnicach miasta. Sprawdził się niemal co do joty.

Tsunami zachwytu. Tweety i peany prawicy

Wystarczyło kilkadziesiąt minut od zamknięcia lokali wyborczych, by na platformie X (dawniej Twitter) pojawiła się cała seria entuzjastycznych wpisów najważniejszych postaci Prawa i Sprawiedliwości.

Mateusz Morawiecki: "Dzisiaj Kraków, za rok cała Polska – byle nie Tusk, byle nie Platforma!" – napisał były premier.

Beata Szydło: "Łukasz Gibała nowym prezydentem Krakowa! Miażdżące zwycięstwo nad kandydatką Tuska. Gratuluję! Do zwycięstwa Łukasza Gibały przyczynili się w decydującym stopniu wyborcy prawicy. Mam nadzieję, że będzie o tym pamiętał" – obwieściła była szefowa rządu.

Przemysław Czarnek w entuzjastycznym tonie gratulował krakowianom wyboru, snując wizje o "zjednoczonej prawicy" i przekonując, że wynik w Krakowie to czytelny sygnał dla całej Polski.

Marcin Przydacz: "Kandydatka wspierana przez panów Tuska i Kosiniaka przegrała z kretesem. W drugim co do wielkości mieście w Polsce [...] Widać, że ludzie mają ich dość. Dość mają kłamstwa, obłudy, niekompetencji" – ripostował prezydencki minister.

Z czego w zasadzie cieszy się PiS?

Gdy opadną emocje i kurz po kampanijnych okrzykach, warto zadać jedno podstawowe pytanie: czy politycy Prawa i Sprawiedliwości mają w ogóle jakiekolwiek powody do świętowania? Przyglądając się chłodno faktom, cały ten entuzjazm zaczyna wyglądać cokolwiek abstrakcyjnie. Cóż, warto pamiętać, że kandydat PiS odpadł w pierwszej turze

Prawo i Sprawiedliwość wystawiło w tych wyborach Michała Drewnickiego. Rezultat? Zaledwie 17,50 proc. głosów w pierwszej turze i sromotne odpadnięcie z rywalizacji. Prawica nie była w stanie nawet zbliżyć się do wejścia do dogrywki w drugim co do wielkości mieście w Polsce.

Już wtedy politycy samej prawicy nie zostawili na tej narracji suchej nitki. Opisywaliśmy, jak po I turze Gibała wszedł z pierwszego miejsca, Janusz Kowalski i Łukasz Schreiber mówili wprost o "zaklinaniu rzeczywistości do kwadratu".

Dzisiejsze podpinanie się pod sukces Gibały przypomina więc sytuację, w której kibic drużyny odpadającej w eliminacjach cieszy się z pucharu zdobytego przez sąsiada.

Rysowanie portretu Gibały jako "kandydata prawicy" wymaga potężnej gimnastyki umysłowej. Łukasz Gibała to w przeszłości poseł Platformy Obywatelskiej, a następnie kluczowy polityk... Ruchu Palikota. Od lat buduje swoją pozycję w Krakowie jako lider bezpartyjnego stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, realizując agendę lokalną, miejską i eklektyczną, w której bardzo daleko do konserwatywnych wartości Nowogrodzkiej.

To, że w II turze zagłosowali na niego wyborcy PiS (by odebrać władzę KO), nie czyni z niego polityka Prawa i Sprawiedliwości. Już w pierwszej turze PiS przegrał walkę o wolnościowców – aż 61,9 proc. wyborców Konfederacji poparło bezpartyjnego lidera ruchu miejskiego, a nie kandydata Nowogrodzkiej.

To zresztą szerszy problem partii Kaczyńskiego. Analitycy wskazują, że Konfederacje rosną w siłę, a antysystemowy przekaz działa dziś skuteczniej niż partyjny szyld.

Arytmetyka rady miasta ostudzi emocje

Nawet jeśli politycy PiS cieszą się z "przegranej Tuska", sam Łukasz Gibała od pierwszego dnia urzędowania zderzy się z arytmetyką samorządową. W Radzie Miasta Krakowa stabilną, zdecydowaną większość posiada Koalicja Obywatelska.

Nowy prezydent – jeśli nie chce spędzić kadencji na nieustannych awanturach i blokowaniu budżetu – będzie musiał pójść na kompromis i ułożyć sobie codzienne relacje z ludźmi z KO. Radość działaczy PiS z "wygnania Platformy z Krakowa" potrwa więc dokładnie do pierwszej uchwały budżetowej.

Warto też pamiętać, że euforia opozycji nie znajduje potwierdzenia w ogólnopolskich badaniach. Nowy sondaż pokazał koszmar PiS: najniższe poparcie partii Kaczyńskiego od ostatnich wyborów, a formacja Morawieckiego balansuje w okolicach progu.

Wyniki, terminy i co dalej

Przypominamy: Łukasz Gibała wygrał drugą turę przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Zdobył 62,12 proc. głosów (161 184 głosy), a popierana przez KO i PSL senator Monika Piątkowska uzyskała 37,88 proc. (98 306 głosów). Wyniki te pochodzą ze wszystkich obwodów głosowania opublikowanych na stronie PKW. Frekwencja w II turze wyniosła 44,27 proc.

Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl poinformował, że od momentu obwieszczenia wyniku przez MKW zaczyna biec 14-dniowy termin na składanie protestów wyborczych do Sądu Okręgowego w Krakowie. Zgodnie z przepisami, w tym samym terminie powinno nastąpić zaprzysiężenie nowego prezydenta podczas sesji Rady Miasta Krakowa.

Jak poinformował przewodniczący rady miasta Jakub Kosek, ślubowanie nowego prezydenta Krakowa odbędzie się 21 października. Do tego czasu funkcję pełni komisarz Stanisław Kracik (wcześniej zastępca odwołanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego).

Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski były bezpośrednim efektem referendum z 24 maja, w którym krakowianie odwołali z urzędu dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO).

Referendalna presja nie omija zresztą innych metropolii. Jak opisywaliśmy w tekście o samorządowym teatrze absurdu, w Warszawie trwała właśnie zbiórka podpisów pod odwołaniem Rafała Trzaskowskiego.