Adrianna Siudy i Łukasz Gibała prywatnie
Adrianna Siudy i Łukasz Gibała, czyli nowa para prezydencka Krakowa Fot. Ada Siudy / Facebook

Łukasz Gibała wygrał wybory na prezydenta Krakowa z wynikiem ponad 62 proc., a ze sceny w sztabie podziękował też partnerce. – Za to, że cały czas przy mnie stała. Bardzo ci, Ada, dziękuję – powiedział. Adrianna Siudy nie jest jednak tylko partnerką polityka. Zarządza firmą, którą wcześniej kierował Gibała, i jest wiceliderką stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.

REKLAMA

Za nami druga tura przedterminowych wyborów w Krakowie, zarządzonych po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum. W niedzielę (11 października) Gibała pokonał Monikę Piątkowską, zdobywając 62,12 proc. głosów (161 184) wobec 37,88 proc. (98 306) kandydatki KO i PSL.

Skoro znamy już zwycięzcę, a drugie dno starcia Gibały z Piątkowską możemy zostawić komentatorom politycznym, przyjrzyjmy się kobiecie, której nowy prezydent Krakowa podziękował wprost ze sceny.

Kim jest Adrianna Siudy, partnerka prezydenta Krakowa?

Są razem od lat, a zaiskrzyło między nimi w stowarzyszeniu Logiczna Alternatywa, czyli dzisiejszym Kraków dla Mieszkańców. Siudy zajmowała się tam m.in. marketingiem i kontaktami z mediami.

Z dwoma wyżłami węgierskimi, Gają i Mokką, chodzą na spacery nad Rudawą. – Wolałabym, aby takie chwile na wspólne spędzanie czasu były częstsze – mówiła Siudy podczas spaceru z dziennikarzami "Gazety Krakowskiej".

W latach studenckich "Ada" była też mocno zaangażowana w politykę. Gazeta przypomina, że zaczynała od programu "Młodzież kontra" w Telewizji Kraków. Potem zasiadała w zarządzie krajowym Twojego Ruchu, partii Janusza Palikota, i była wiceprzewodniczącą jej młodzieżówki, Ruchu Młodych.

Prezeska Ductora i wiceliderka stowarzyszenia

Jak opisuje Głos24, od czerwca 2024 roku Siudy jest prezeską zarządu spółki Ductor, która produkuje materiały do druku 3D, m.in. filamenty (tworzywo w postaci długiej żyłki, z którego drukarka buduje przedmiot warstwa po warstwie).

Wcześniej firmą kierował Gibała. W kwietniu 2024 roku Gibała ogłosił, że spłacił 250-milionową pożyczkę, przekazując ojcu udziały w firmie. Kwota obejmowała odsetki, bo sama pożyczka opiewała na nieco ponad 210 mln zł. Ten wątek wrócił przy referendum.

LoveKraków.pl pisał 4 września, że stowarzyszenie, w którym Siudy jest wiceliderką, przekazało komitetowi referendalnemu wsparcie rzeczowe warte ponad 1,89 mln zł, a Gibała w rozmowie z portalem wyjaśniał rolę Ductora. – Ductor od początku miał być zapleczem finansowym dla stowarzyszenia – mówił.

W relacji LoveKraków.pl nie ma wypowiedzi Siudy na ten temat. KR24.pl cytuje za to jej słowa o roli u boku Gibały. – Zawsze wspierałam jego decyzje, niezależnie od tego, jakie te decyzje podejmował – podkreśliła.

Wybory w Krakowie. Co po wyniku powiedzieli Piątkowska i Gibała?

W naTemat pisaliśmy, jak Piątkowska skomentowała wybory i zwróciła się do Gibały. Zapowiedziała, że razem z politykami KO będzie sprawdzać, czy obietnica "Kraków dla mieszkańców" zostanie spełniona. – Mówię ci bardzo twardo: będę patrzyła na ręce – dodała.

Gibała zaapelował o odłożenie sporów, bo w czasie kampanii nie brakowało pozwów sądowych, ale równocześnie ostrzegł Krakowian tuż po wygranej. – Najbliższe dwa lata będą bardzo trudne, mamy fatalną sytuację budżetową w Krakowie – stwierdził.

Do wyniku odnieśli się też politycy prawicy. Beata Szydło napisała, że "do zwycięstwa Łukasza Gibały przyczynili się w decydującym stopniu wyborcy prawicy", i dodała: "Mam nadzieję, że będzie o tym pamiętał". Prezydencki minister Marcin Przydacz ocenił, że "kandydatka wspierana przez panów Tuska i Kosiniaka przegrała z kretesem".

Dalej poszedł Mateusz Morawiecki, który napisał: "Dzisiaj Kraków, za rok cała Polska – byle nie Tusk, byle nie Platforma!". Dla niego krakowski wynik jest więc zapowiedzią zmiany władzy w Warszawie.