Aleksander Miszalski.
Aleksander Miszalski opublikował przed wyborami obszerny wpis odnoszący się do Łukasza Gibały. Fot. Aleksander Miszalski / X.

Aleksander Miszalski na kilka godzin przed ciszą wyborczą przerwał milczenie i zabrał głos w sprawie wyborów w Krakowie. Odwołany w referendum prezydent przedstawił listę zarzutów wobec Łukasza Gibały, podważając jego wiarygodność i program wyborczy. Jednocześnie zadeklarował poparcie dla Moniki Piątkowskiej i zaapelował do mieszkańców o oddanie na nią głosu.

REKLAMA

"Przez ponad cztery miesiące milczałem, była to moja świadoma decyzja. Potrzebowałem czasu, żeby spojrzeć na swoją prezydenturę z dystansu, przeanalizować popełnione błędy i zastanowić się, co mogłem zrobić inaczej" – tymi słowami były prezydent Krakowa zwrócił się do mieszkanek i mieszkańców.

Co jest powodem przerwania milczenia? Aleksander Miszalski posypuje głowę popiołem, sugeruje, że próbował zmienić zbyt wiele rzeczy naraz, ale przyjmuje też ofensywną pozycję – zwraca się do Łukasza Gibały z listą wątpliwości co do jego kandydatury. Jak zaznacza polityk, przeciwnika Moniki Piątkowskiej w niedzielnych wyborach zna od 18 lat z Platformy Obywatelskiej, gdzie obaj stawiali pierwsze kroki w karierze politycznej.

Miszalski zarzuca byłemu koledze kłamstwa i manipulacje

"Dzisiaj słucham tego, co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, że kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą. Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła" – twierdzi były prezydent.

Polityk przygotował na Łukasza Gibałę pokaźną listę haków. Wspomina, że stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców przekazało na kampanię referendalną wsparcie rzeczowe wycenione na niemal 1,9 mln zł. Jednocześnie koszty w rozliczeniu wyniosły 2 mln zł. Miszalski wskazuje, że Gibała nie powinien w takim razie przedstawiać swojej roli w inicjatywie referendalnej jako "wspierającego mieszkańca".

Były prezydent nie omieszkał przypomnieć też, że Sąd Okręgowy prawomocnie nakazał Gibale sprostowanie informacji o tym, że 6 radnych KO zgłosiło się do niego z ofertą współpracy po wyborach. Zdementował także doniesienia o "epidemii kolesiostwa". Według Aleksandra Miszalskiego w Urzędzie Miasta pracowało tylko 15 osób związanych z KO wobec 170 stanowisk kierowniczych.

"Osobny temat to dynamiczna zmiana poglądów, które u Łukasza zmieniają się częściej niż kierunek wiatru" – zarzuca Miszalski Gibale w dalszej części wpisu. Jako przykład podaje Strefę Czystego Transportu. Lider sondaży z Krakowa wspierał wprowadzenie SCT w 2022 roku, a obecnie opowiada się za jej ograniczeniem.

Jako ostatni zarzut z gatunku wątpliwości co do wiarygodności kandydata Miszalski przywołuje związki Łukasza Gibały z deweloperami. "Tak, rodzina Łukasza, a dokładniej brat, to deweloper. Dla wielu z Was może to być szokujące, ponieważ w poprzedniej kampanii mówił, że jego brat nie ma nic wspólnego z deweloperką" – twierdzi polityk.

Wygląda na to, że Aleksander Miszalski sugeruje również swoisty konflikt interesów. "Prezydent ma przecież ogromne przełożenie na: transport aglomeracyjny, parkingi P&R, współpracę w Metropolii Krakowskiej, planowanie inwestycji na granicach miasta. Musimy sobie wszyscy zadać ważne pytanie: czy inwestycje miasta na obrzeżach będą realizowane dla większej korzyści Krakowian, czy może raczej dla większej wartości działek należących do Gibałów?" – czytamy w dalszej części wpisu.

Miszalski krytykuje program wyborczy Gibały i jego podejście do finansów miasta

Na tym krytyka się nie kończy. Aleksander Miszalski twierdzi, że kontrkandydat Moniki Piątkowskiej "wykazuje się elementarną nieznajomością finansów miasta". O co dokładnie chodzi? O rzekome dopłaty do turystyki w wysokości 100 złotych na mieszkańca, rzekome unikanie płacenia CIT przez firmy działające w Krakowie i błędy w szacunkach kosztów budowania przystanków SKA.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Zbierając w całość postulaty przedstawione przez Łukasza, dodając do nich interpelacje i uchwały Krakowa dla Mieszkańców, powstaje proste pytanie: czy on oszalał?" – zastanawia się były prezydent. Aleksander Miszalski wskazuje, że program Łukasza Gibały nie uwzględnia metra, budowy kluczowych tras, zwiększenia dotacji dla żłobków i przedszkoli czy wykupu terenów pod użytek ekologiczny. Jednocześnie polityk wskazuje, że budżet Krakowa to 11,5 mld zł wydatków, co oznacza, że Łukasz Gibała musi znaleźć dodatkowe 5-8 mld zł na realizację inwestycji.

W obliczu przedstawionych tez Aleksander Miszalski nie mógł podjąć innej decyzji niż zadeklarowanie poparcia dla kontrkandydatki Gibały. "W odpowiedzialności za nasze miasto, za naszą przyszłość i za rozwój Krakowa proszę Was, w niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta" – zaapelował były prezydent.

Z "kłamstwami i manipulacjami" warto jednak uważać. 9 października rano Sąd Okręgowy w Krakowie wydał wyrok w sprawie Radosława Sikorskiego. Wicepremier stwierdził, że sam sąd nazwał Łukasza Gibałę mianem kłamcy lub mitomana. Sędzia ostatecznie uznał, że wypowiedź Radosława Sikorskiego wymaga sprostowania, które powinno zostać opublikowane na Facebooku oraz na X. Była to piąta sprawa w trybie wyborczym, która dotyczy odbywających się w Krakowie wyborów.