biura Yandeksu
Cios w jądro rosyjskiej technologii. Superkomputery w zgliszczach, ale propaganda działa Fot. Natalia Kirsanova / Shutterstock

Ukraińskie ataki na centra danych Yandexu uziemiły trzy najpotężniejsze superkomputery w Rosji, doprowadzając tamtejszy sektor sztucznej inteligencji do ruiny. Sieć obiegła huraoptymistyczna wieść, że wraz z serwerami padły kremlowskie fabryki trolli. Niestety, to nie do końca prawda.

REKLAMA

Nocne naloty na obiekty w Sasowie, Kałudze i Władimirze bezpowrotnie zniszczyły dumę rosyjskiego sektora tech – maszyny Łapunow, Czerwonienkis i Gałuszkin. I choć wskaźniki automatycznego ruchu w sieci Yandexu runęły do zera, konta siejące hejt na X czy Facebooku wcale nie zamilkły.

Ukraińskie drony zniszczyły rosyjską AI, ale trolle mają się dobrze

Wykresy pokazujące spadek ruchu botów o 99,6 proc. wywołały euforię wśród analityków i internautów, którzy ogłosili nagły spadek poparcia dla AfD, MAGA, Konfederacji i antyukraińskich narracji. Problem w tym, że choć wykres jest prawdziwy, to pomylono automaty indeksujące strony wyszukiwarki z kontami trolli w mediach społecznościowych.

W nocy z 7 na 8 października oraz 11 października ukraińskie bezzałogowce uderzyły w centra danych Yandexu w Sasowie, Kałudze oraz Władimirze. Efekt? Trzy najpotężniejsze rosyjskie superkomputery – Łapunow (20,03 petaflopa), Czerwonienkis (29,42 petaflopa) oraz Gałuszkin (20,64 petaflopa) – zostały dosłownie obrócone w pył.

W mediach społecznościowych wybuchła fala doniesień, że rosyjskie farmy trolli przestały istnieć, a poparcie dla skrajnej prawicy i antyukraińskich narracji na Zachodzie drastycznie spadło.

Niestety, choć sukces militarny Kijowa jest potężny, to radosne wnioski o zagładzie kremlowskiej dezinformacji okazały się przykładem pobożnego życzenia i błędnej interpretacji wykresów.

Rosyjski sektor AI wstrzymany na lata

Ukraińskie uderzenie w Yandex jest jednym z najdotkliwszych ciosów w rosyjską infrastrukturę technologiczną od początku wojny. Obiekty Yandexu budowano w czasach pokoju, dlatego nikt nie zadbał o osłony czy bunkry. Oparte na układach AMD EPYC, akceleratorach NVIDIA A100 oraz architekturze InfiniBand maszyny służyły do trenowania zaawansowanych sieci neuronowych, modeli językowych oraz obsługi chmury.

Dla rosyjskiego sektora IT to absolutna katastrofa. Z powodu zachodnich sankcji oraz globalnego deficytu chipów AI, Rosja nie jest w stanie kupić ani sprowadzić zamienników dla zniszczonych akceleratorów NVIDII. Wyłączenie obiektów wywołało natychmiastowe zakłócenia w usługach chmurowych, aplikacjach przewozowych, systemach płatniczych i logistyce na terenie całej Federacji Rosyjskiej.

Dronowa kampania systematycznie rozmontowuje rosyjskie zaplecze

To kolejny element szerszej strategii Kijowa. Uderzenia w rafinerie sprawiły, że kryzys paliwowy w Rosji zwiększa presję na Kreml – niedobory benzyny objęły co najmniej 30 regionów.

O znaczeniu tych ataków mówił też szef polskiej dyplomacji. Gdy Sikorski odsłaniał kulisy gry Putina, wskazywał, że Rosja ma siły na prowadzenie wojny rok, góra dwa lata – chyba że Ukraińcy zniszczą ponad połowę jej mocy przerobowych.

Efekt pomyłki. Jak wykres Cloudflare oszukał internet

Gdy amerykański serwis Tom's Hardware opublikował dane statystyczne od dostawcy Cloudflare Radar pokazujące, że ruch botów w sieci Yandexu (system AS13238) spadł po atakach z 99,6 proc. do zaledwie 0,4 proc., w zachodniej i polskiej sieci zawrzało.

Niestety, jak wyjaśnił portal Niebezpiecznik oraz analitycy z profilu Antibot4navalny, wskaźnik Cloudflare mierzył automatyczny ruch HTTP generowany przez YandexBot – narzędzie wyszukiwarkowe służące do przeczesywania i indeksowania stron WWW.

Zniszczenie serwerowni sprawiło, że roboty wyszukiwarki przestały skanować sieć, ale nie miało to nic wspólnego z fałszywymi kontami piszącymi komentarze na X czy Facebooku.

Aleksandra Wójtowicz, analityczka PISM, wskazała, że ewentualne chwilowe wahania zasięgów niektórych wpisów wynikały jedynie z zaburzeń w pozycjonowaniu i indeksowaniu treści przez zniszczone algorytmy Yandexu, a nie z wyłączenia samych kont.

Nabraliśmy się zbiorowo. To nie pierwszy raz

Ta pomyłka doskonale ilustruje mechanizm opisywany przez badaczy: dezinformacja zatruwa umysły na tyle skutecznie, że nawet specjaliści miewają problem z rozpoznaniem manipulacji – zwłaszcza gdy treść potwierdza to, w co chcemy wierzyć.

Podobny efekt bańki obserwowaliśmy niedawno w Polsce. Gdy po zatrzymaniu podejrzanego o planowanie zamachu polska sieć wyśmiała nie tego człowieka, internetowi śledczy w pięć minut "ustalili" tożsamość całkowicie niezwiązanej ze sprawą osoby.

Jak naprawdę działają kremlowskie farmy trolli?

Służby takie jak GRU czy SWR nie stawiają farm trolli na oficjalnej, wyeksponowanej infrastrukturze Yandexu z rosyjskimi adresami IP. Do prowadzenia wrogich kampanii w mediach społecznościowych wykorzystuje się przejmowane lub wynajmowane domowe routery i urządzenia IoT zlokalizowane na Zachodzie (dzięki czemu ruch wygląda jak generowany przez zwykłego mieszkańca Warszawy, Berlina czy Paryża). W grę wchodzą też wirtualne serwery kupowane za kryptowaluty u dostawców w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej.

Jak skuteczne potrafią być takie operacje, pokazała ABW. Za falą fałszywych SMS-ów przed wyborami prezydenckimi stała operacja "Euro i Pogrzebowe", czyli dywersja białoruskiego wywiadu – a Polacy przez długie miesiące obwiniali o nią własną konkurencję polityczną.

Kreml stracił więc superkomputery, ale jego cyfrowa machina fałszu wciąż dysponuje narzędziami, by zatruwać przestrzeń publiczną.