Prysznic oddzielony ścianką z luksferów zamiast szklanej kabiny prysznicowej
Luksfery zamiast szyby? Szklane pustaki wracają pod prysznic Fot. Jason Finn / Shutterstock

Szklana kabina prysznicowa wygląda jak z katalogu mniej więcej przez miesiąc. Potem na szybie powstają zacieki i kamień, nawet jak po każdym myciu używamy ściągaczki. Coraz więcej z nas odpuszcza tę walkę i sięga po rozwiązania, które dobrze pamiętamy z bloków z PRL-u.

REKLAMA

Producenci kabin od lat wciskają nam powłokę hydrofobową. Preparat w sprayu, którym pryskamy szybę sami, z czasem się jednak wyciera i trzeba go nakładać od nowa. Trwalsze jest szkło z powłoką nanoszoną już w fabryce. Nawet wtedy trzeba ją regularnie czyścić, bo osad z kamienia nie jest łatwym przeciwnikiem. Co zamiast tego?

Szkło ryflowane i luksfery zamiast klasycznej kabiny prysznicowej

Pierwszy patent to szkło ryflowane i inne szkła ornamentowe, dobrze znany z epoki słusznie minionej, a więc tłoczone, z wyraźną fakturą. Serwis Deccoria.pl zwraca uwagę, że gładka tafla obnaża każdy zaciek, a wzór na szkle skutecznie go maskuje.

"Kamień co prawda dalej się osadza, ale faktura szkła sprawia jednak, że osad mniej rzuca się w oczy, więc całość dłużej wygląda na czystą. Dodatkowo daje trochę więcej prywatności" – wyjaśniają specjaliści z Deccoria.pl.

Światło załamuje się na wypukłościach i rozmywa sylwetkę pod natryskiem. Mamy więc intymność bez zaciemniania łazienki.

Szklane pustaki w ubiegłym stuleciu robiły furorę i lądowały m.in. w ścianach klatek schodowych. Dziś wracają pod prysznic. Ścianka z luksferów to solidna przegroda bez aluminiowych profili i uszczelek, które łapią brud i z czasem odmawiają posłuszeństwa.

Jak podaje serwis kb.pl, przezroczyste pustaki przepuszczają ok. 70–80 proc. światła, więc łazienka nie robi się ciemna. Castorama w swoim poradniku zaznacza, że ślady twardej wody i mydła łatwo z nich zmyć.

Nie jest to rozwiązanie bez wad. Luksferów nie da się przyciąć na wymiar, więc ściankę trzeba zaplanować co do centymetra. Trzeba też pamiętać o czyszczeniu spoin między pustakami.

Zasłona prysznicowa znów jest modna

Zasłona prysznicowa jeszcze niedawno kojarzyła się z wynajmowaną kawalerką i tanimi noclegami. Teraz wraca, i to w lepszym wydaniu. W ankiecie Apartment Therapy, w której wzięło udział 140 projektantów wnętrz, zasłony znalazły się wśród powracających trendów łazienkowych na 2026 r.

Zamiast ceraty, która przykleja się do ciała, projektanci wieszają długie zasłony z lnu albo bawełny, traktując je jak firany. Magazyn "Homes & Gardens" radzi dodać za nimi podszewkę, która zatrzyma wodę.

Jest jeszcze trzecia opcja bo zasłona prysznicowa ma tani zamiennik: rolety prysznicowe z PEVA (elastycznego tworzywa bez chloru) nazywane miękkim szkłem. Przepuszczają światło, nie kleją się do ciała, a w Polsce kosztują ok. 100–200 zł.

Prysznic walk-in we wnęce bez kabiny

Prysznic walk-in w łazience urządzony we wnęce (możną ją też zrobić z luksferów) nie potrzebuje kabiny, a często nawet brodzika. Wystarczą drzwi albo zasłona, które kosztują mniej niż cała kabina. Wnęka pozwala też zagospodarować trudne miejsca pod skosami na poddaszu.

"Wydzielając natrysk pełnymi ścianami, trzeba pamiętać o jego dobrym oświetleniu; wnęka nie może być zbyt ciasna. Murowane ściany wywołają większe wrażenie zamknięcia niż przezroczysta kabina” – czytamy w poradniku Urzadzamy.pl .

Do tego ściany i posadzka muszą być porządnie zaizolowane, inaczej woda szybko dostanie się do sąsiada z dołu. Szklana kabina nie musi więc iść na emeryturę, ale konkurencję ma coraz mocniejszą. Sporo z niej pamięta czasy, gdy o powłokach hydrofobowych nikt jeszcze nie słyszał.