
Otwarte szafki, choć piękne w katalogach, w rzeczywistości oznaczają katorżnicze, nieustanne sprzątanie kurzu. Zamiast męczącego przestawiania naczyń i akcesoriów, aktualny rynek meblarski proponuje sprytny kompromis. Powracający po 40 latach trend pozwala uwolnić przestrzeń bez zamieniania codzienności w wieczne porządki, a ukryte w nim rozwiązanie solidnie odmienia podejście do wygody.
Szafki bez drzwiczek mogą być bardzo przemyślaną i solidną decyzją kompozycyjną, problem polega jednak na tym, że w wielu wnętrzach zaczęły wypierać jakiekolwiek alternatywne rozwiązania.
W praktyce powstawały wnętrza pozornie otwarte, które dobrze wyglądały jedynie w katalogach deweloperów.
Otwarte szafki w kuchni mogą tworzyć wspaniałe wsparcie dla codziennej ergonomii, jeśli jednak rozwiązanie to wykorzystujemy nadmiernie, powstaje nam wnętrzarski "koszmarek", który jest trudny w utrzymaniu. Dlatego też na rynku ewoluują alternatywne mody, stanowiące nieoczywistą inspirację dla osób, które nie tylko dbają o wygląd wnętrza, ale także o to, jak się na co dzień w nim mieszka.
Wnętrze to przestrzeń do życia, a nie pole bitwy z kurzem
Ostatnie trendy silnie sugerują zwrot w kierunku faworyzowania ergonomii i wygody kosztem estetyki. Kosztem albo też koniecznością wprowadzenia pewnych kompromisów. Otwarty system przechowywania jest zdecydowanie trudniejszy i bardziej kosztowny (czasowo) w utrzymaniu.
Sprzątanie otwartych szafek to katorga, a trzeba to robić niezwykle często, gdyż kurz gromadzi się na nich w zastraszającym tempie. Operacja ta rzadko bywa prosta – w końcu wymaga to przeniesienia akcesoriów na inną półkę, często też wytarcia ich, uważania, by nic się z nimi nie stało – jest to nieporównywalnie większy zakres pracy niż proste starcie drzwiczek. Związany z szafkami bałagan może doprowadzić do szału.
Nic więc dziwnego, że coraz większą uwagą na rynku wnętrzarskim cieszą się szklane gabloty (w tym takie, które można wzbogacić o światła LED) i przeszklenia szafek, które stanowią kompromis – z jednej strony uwalniają przestrzeń, z drugiej strony ułatwiają codzienne funkcjonowanie w nich.
Szkło ryflowane wraca do nowoczesnych trendów
Jednym z trendów, który bardzo mocno wyróżnia się w ostatnim czasie, są przeszklenia ryflowane. Fluted glass wraca do wnętrz po naprawdę długiej nieobecności. Szkło z fakturą było modne przede wszystkim w latach 70 i 80.
Oczywiście, w klasycznych aranżacjach czerpiących z Art Déco można było je spotkać także w ostatnich latach, lecz z pewnością nie był to wnętrzarski standard. Obecnie dalej standardem nie jest, ale należy uwzględnić dwie rzeczy:
- Już teraz część sklepów wprowadza meble z przeszkleniami ryflowanymi do swojej oferty. I mowa tu nie tylko o sklepach designerskich, ale także standardowych "masowych" salonach meblowych.
- Brak popularności przeszkleń daje szansę na zbudowanie unikalnej kompozycji, która zwraca uwagę, przełamuje deweloperską nudę i daje wyraz aranżerskiej kreatywności.
Takie rozwiązanie nie jest jednak dopasowane do każdego wnętrza. Zastosowanie przeszkleń i gablot zamiast standardowych otwartych szafek sprawdzi się w kilku konkretnych przypadkach.
"Vintage" w służbie minimalizmu – ten trend jest bardzo nieoczywisty
Bardzo interesującym zagadnieniem dotyczącym ryflowanego szkła, jest jego rola w minimalistycznych kompozycjach. Bo paradoksalnie (choć faktura często "gryzie się" z tym stylem) może ono wspierać budowę ergonomicznego, stonowanego i bardzo delikatnego w odbiorze wnętrza.
Wynika to z prostej alternatywy – decydując się na szkło ryflowane, wprowadzamy do wnętrza więcej tekstur i faktur, ale jednocześnie pozbawiamy je chaosu, który panuje w otwartych systemach przechowywania. A ten zazwyczaj jest bardziej inwazyjny dla odbioru całej aranżacji niż dobrze dobrane przeszklenia.
W praktyce osiągamy często bardziej minimalistyczny efekt (o ile alternatywą nie jest aranżacja do bólu prosta), w której panuje dynamika, ciekawa gra świateł i cieni, a także delikatne zniekształcenie przestrzeni.
Ta optyka ma jeszcze jedną zaletę. Działa ona podobnie do pionowych pasków na odzieży. Buduje optyczne linie, które "odchudzają przestrzeń". W praktyce efekt wizualny jest jednak nieco inny – sprowadza się do optycznego "podwyższenia" przestrzeni. To aranżerska nisza, o której zazwyczaj się nie myśli, gdyż większość trendów dąży do "poszerzenia" optycznego kompozycji.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Nisza warta jednak uwzględnienia, bo po pierwsze – takie podejście do optyki pomieszczenia idealnie pasuje też w lofcie i stylu klasycznym, a po drugie – już teraz niektórzy projektanci dostrzegają korzyści z wykorzystania szkła ryflowanego nie tylko w meblach, ale też np. ściankach działowych. Pasuje to idealnie – zachowujemy prywatność, "unosimy sufit", ale też nie wypraszamy światła. Wypraszamy za to deweloperską nudę.
Kompozycja w stylu "Quiet Luxury"
W kontekście trendów dotyczących przechowywania, nie tylko tych związanych ze szkłem ryflowanym, maluje nam się obraz pewnej aranżerskiej pokory. Nasze mieszkania nie są sklepową (lub, co gorsza, muzealną) ekspozycją.
Zalety wprowadzenia zamkniętego systemu przechowywania dotyczą także możliwości stonowania chaosu, który często budowany jest dosyć drogimi akcesoriami, w praktyce jednak wcale nie przekłada się to na budowę wizerunku wnętrza luksusowego.
Problemem otwartych szafek, regałów i półek jest to, że mamy ograniczony wybór tego, co na ekspozycję zasługuje, a co nie. Jest to błąd, bo taki chaos tworzy wizerunek wnętrza, o które się nie dba, w którym nic do siebie nie pasuje, w którym brakuje organizacyjnej duszy. Stąd niedaleka droga do postrzegania przestrzeni jako taniej, bez pomysłu, porzuconej i zagraconej.






