
Polityka i teatr od zawsze szły w parze, ale to, co rozegrało się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, przekroczyło chyba wszystkie granice. W roli głównej wystąpili ekipa TV Republika i Adam Borowski, dawny opozycjonista z czasów PRL, szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej".
Tłem tych wydarzeń była gorąca atmosfera wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zaczęło się w środę rano 14 października w gabinecie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, gdzie Maciej Berek złożył ślubowanie na sędziego. A skończyło się na przepychankach z policją przed gmachem TK.
Zgromadzeni przed budynkiem protestujący, kilku polityków prawicy i narodowcy na czele z Robertem Bąkiewiczem postanowili zablokować wjazd nowo wybranym sędziom. Gdy na miejscu pojawiła się policja, by odblokować bramę i usunąć ustawione barierki, doszło do szarpaniny przed TK. W prawicowych mediach, w tym szczególnie w TV Republika, błyskawicznie zaroiło się od pasków grzmiących o brutalności służb i "reżimie Tuska", który "siłowo wszedł do Trybunału Konstytucyjnego".
"Adam Borowski ma prawdopodobnie zawał serca" – zaalarmowała TV Republika
Widzom stacji Tomasza Sakiewicza ukazał się też przejmujący widok: Adam Borowski leżący bez ruchu na chodniku. Pracownicy TV republika natychmiast zaczęli suflować dramatyczną narrację. Mówiono o utracie przytomności, potencjalnym zawale serca, a nawet niebezpieczeństwie dla życia człowieka, który stał się ofiarą "reżimu". Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, a atmosferę podgrzewały okrzyki obecnych na miejscu protestujących.
Karetka, analizując relację TV Republika, zjawiła się na miejscu około godz. 10:30. Adam Borowski leżał na chodniku owinięty w koc termiczny, mogliśmy zobaczyć przy nim policjantów, którzy blokowali dostęp gapiom. Trzeba przyznać, że wyglądało to dramatycznie.
Oskarżenia pracowników prawicowej stacji błyskawicznie skierowały się w stronę mundurowych. "W trakcie konfrontacji z policją przed Trybunałem Konstytucyjnym zasłabł szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Adam Borowski. Prawdopodobnie miał zawał serca" – relacjonowała TV Republika.
Dariusz Matecki grzmiał wręcz o "skatowaniu starszego człowieka". "Gratulacje dla bandy Tuska. Pod TK są głównie byli działacze Solidarności. Skatowali starszego człowieka" – napisał polityk PiS w mediach społecznościowych, załączając zdjęcie rzekomo nieprzytomnego Borowskiego na chodniku.
Adam Borowski doznał cudownego uzdrowienia przed TK?
I wtedy nastąpił nagły zwrot akcji. Około godz. 11:10 rzekomo nieprzytomny i ciężko poszkodowany Adam Borowski niespodziewanie odzyskał pełnię sił i stał już wśród protestujących z mikrofonem w ręku. Zamiast spędzić kolejne godziny na oddziale ratunkowym, działacz jak gdyby nigdy nic wrócił do aktywnego udziału w proteście. W międzyczasie TV Republika opisywała już całe zajście nie jako potencjalny zawał serca Borowskiego, a możliwe złamane żebra.
Jak z kolei powiedział sam Borowski, ratownicy zasugerowali mu badania. – Oczywiście namawiali mnie, żebym pojechał i zrobił zdjęcie rentgenowskie, ale nie zgodziłem się z prostego względu, że nie ma znaczenia, czy to żebro jest pęknięte, złamane, bo i tak klatki piersiowej się w nic nie wsadza – oznajmił zgromadzonym przed TK.
Zobacz także
I dodał: – A ja mam kłopoty z takim głębszym oddechem, czuję potworny ból, ale dostałem zastrzyk przeciwbólowy. To jest normalna procedura jak coś się stłucze, żebra się nie wsadza w gips, no to trzeba po prostu przetrzymać. Albo się zrośnie, albo zagoi. Z pewnością mam mocno stłuczone (żebra – red.), bo policjant stanął nogą na klatę.
Skoro Borowski twierdzi, że funkcjonariusz "stanął mu nogą na klatę", a on sam odczuwa duży ból, trudno zrozumieć, dlaczego nie zgodził się na badania. Wielu internautów nie daje jednak wiary, że działacz został ranny. Facebookowy profil "Bareja by tego nie wymyślił" podsumował całe zajście krótko: "Tragedia w trzech aktach".
Ironiczne komentarze zalewają sieć, a z powagą budowana przez prawicowe media narracja o "brutalnej agresji" została wyśmiana. Trudno bowiem traktować poważnie mrożące krew w żyłach doniesienia o zagrożeniu zdrowia, a nawet życia, gdy poszkodowany po 30 minutach porusza się o własnych siłach i z werwą kontynuuje manifestację.
Jak pisaliśmy w naTemat.pl, nie tylko przed gmachem Trybunału doszło do szarpaniny. Maciej Berek idzie z Bogdanem Święczkowskim do prokuratury – za rękoczyny za drzwiami TK. Sędzia zamierza złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości naruszenia jego nietykalności cielesnej przez Święczkowskiego.






