
W niedzielę nad ranem niezidentyfikowany obiekt przekroczył przestrzeń powietrzną Litwy i eksplodował, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla ludności. Władze kraju informują, że dron prawdopodobnie nadleciał od strony Polski. MON jednak zaprzecza tym doniesieniom.
W niedzielę rano na terenie dwóch północnych regionów Litwy uruchomiony został czerwony alert z powodu niezidentyfikowanego obiektu, który naruszył tamtejszą przestrzeń powietrzną. W związku z tym poderwane zostały myśliwce NATO, a drugie co do wielkości lotnisko w kraju, Kowno, zostało tymczasowo zamknięte.
Jak się później okazało, niezidentyfikowanym obiektem był najprawdopodobniej dron, który uległ eksplozji nad krajem. To zresztą nie pierwsza taka sytuacja w ostatnim czasie, bo już we wrześniu informowaliśmy w naTemat, że dron nad Litwą został zestrzelony przez myśliwce NATO. Tym razem interesujące są natomiast informacje dotyczące tego, skąd mógł on nadlecieć.
Litwa wskazuje na Polskę ws. drona. Minister obrony podaje szczegóły
W niedzielny poranek litewski minister obrony narodowej Robertas Kaunas poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że dron, który rano naruszył przestrzeń powietrzną Litwy, przyleciał od strony Polski.
"Dziś rano dron, który nadleciał z terytorium Polski, został zarejestrowany zarówno przez nasze radary, jak i przez mieszkańców dzwoniących pod numer 112" – przekazał szef litewskiego MON na Facebooku.
Polityk dodał, że w tej sprawie skontaktował się już z polskim ministrem obrony. "Będziemy w pełnym zakresie wymieniać się informacjami i na bieżąco informować społeczeństwo" – zaznaczył.
Do sprawy odniósł się również prezydent Litwy Gitanas Nausėda, który na swoim profilu w serwisie X oświadczył: "To, co wydaje się być dronem, eksplodowało nad północną częścią kraju, stwarzając zagrożenie dla ludności cywilnej. Nasi specjaliści pracują obecnie na miejscu".
Zobacz także
Odpowiedź polskiego MON i nocny incydent z niezidentyfikowanym obiektem
Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zaprzecza jednak doniesieniom napływającym z Litwy. "Na kierunku litewskim brak jest potwierdzenia (przez nasze systemy radarowe) przekroczenia granicy z Polski na Litwę" – przekazał Interii rzecznik polskiego MON Janusz Sejmej. Zapewnił jednocześnie, że polska strona pozostaje w stałym kontakcie ze stroną litewską.
Tej samej nocy również w Polsce pojawiły się niepokojące doniesienia. Pod Lublinem przeprowadzono nocną akcję wojska w związku ze zgłoszeniami okolicznych mieszkańców, którzy informowali o "odgłosie lecącego głośnego obiektu".
"Uwaga. W związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia" – poinformowało Dowództwo Operacyjne RSZ w niedzielę rano za pośrednictwem serwisu X.
– Dziś około godziny drugiej w nocy otrzymaliśmy zgłoszenia, z których wynikało, że słychać było na niebie odgłos lecącego głośnego obiektu. Zgłoszenia pochodziły z Lublina, chodzi tutaj o teren Zalewu Zemborzyckiego – mówiła na antenie TVN24 rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola. Jak wskazała, w sumie policja otrzymała trzy zgłoszenia z tego obszaru.
Do tej pory nie pojawiły się jednak żadne informacje potwierdzające znalezienie jakiegokolwiek obiektu. W najnowszym komunikacie DORSZ informuje, że służby kontynuują przeszukiwania terenu, a "na obecnym etapie rozpatrywane są różne możliwe scenariusze, w tym zjawiska lub anomalie meteorologiczne, a także potencjalne działania o charakterze przemytniczym lub prowokacyjnym".
"Apelujemy o zachowanie spokoju, rozwagę i korzystanie z wiarygodnych, oficjalnych źródeł informacji. Przypominamy, że rozpowszechnianie niesprawdzonych doniesień i spekulacji może nieświadomie sprzyjać realizacji celów działań dezinformacyjnych oraz wzmacnianiu wrogich narracji" – apeluje wojsko.






