
W poniedziałkowy poranek (19 października) Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało dyżurne pary myśliwców. Systemy radiolokacyjne przeszły w stan gotowości po zmasowanym ataku dronowym na zachodzie Ukrainy. Mieszkańcy lubelskiego i podkarpackiego otrzymali ostrzeżenia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Kolejny poranek pod znakiem podwyższonej gotowości przy wschodniej granicy. W odpowiedzi na uderzenia rosyjskich bezzałogowców na cele w zachodniej części Ukrainy Dowództwo Operacyjne RSZ poderwało do operowania lotnictwo wojskowe. Mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali ostrzeżenia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Aktualizacja: przed godziną 9 rano RCB poinformowało, że "zakończył się atak powietrzny na Ukrainę". Związane z nim zagrożenie dla Polski wygasło.
Rosyjskie drony blisko polskiej granicy. Wojsko poderwało myśliwce, RCB wydało alerty
Rosyjskie bezzałogowce operujące nad zachodnią Ukrainą postawiły w stan gotowości polskie siły zbrojne. W polskiej przestrzeni powietrznej operują maszyny bojowe, a naziemna obrona powietrzna śledzi sytuację.
Polskie lotnictwo wojskowe operuje w przestrzeni powietrznej kraju w reakcji na kolejny zmasowany atak Federacji Rosyjskiej na cele w zachodniej części Ukrainy. W odpowiedzi na zagrożenie tuż za wschodnią granicą Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wdrożyło procedury obronne, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa skierowało ostrzeżenia do mieszkańców dwóch przygranicznych województw.
Jak poinformowało w oficjalnym komunikacie Dowództwo Operacyjne, operacje lotnicze zostały podjęte po wykryciu uderzeń prowadzonych z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych w pobliżu terytorium Polski. "W związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na cele w zachodniej części Ukrainy, prowadzonymi z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych, operuje lotnictwo wojskowe w polskiej przestrzeni powietrznej" – przekazało Dowództwo Operacyjne RSZ.
Zobacz także
Wojsko podkreśla, że uruchomiono wszelkie "niezbędne siły i środki pozostające w bezpośredniej dyspozycji" dowództwa. Dyżurne pary myśliwskie patrolują wyznaczone strefy w polskiej przestrzeni powietrznej. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz jednostki rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości. Działania mają charakter prewencyjny i koncentrują się na zabezpieczeniu rejonów bezpośrednio przylegających do zagrożonych obszarów Ukrainy.
Podobny scenariusz powtarza się od tygodni. To już kolejna taka sytuacja w ostatnim czasie. We wrześniu opisywaliśmy, jak alert RCB na wschodzie Polski pojawił się, gdy znów poderwano myśliwce po ataku Rosji w Ukrainie – schemat działania służb był niemal identyczny. Czasem konsekwencje odczuwają też mieszkańcy regionów oddalonych od granicy. Relacjonowaliśmy, jak wojsko znów poderwało myśliwce, w Łodzi słychać było dwa huki, a na wschodzie poszły alerty RCB.
Alerty RCB dla mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia
W związku z działaniami wojskowymi i operacjami myśliwców Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało ostrzeżenia dla ludności zamieszkującej województwo lubelskie oraz województwo podkarpackie.
Komunikaty mają na celu poinformowanie mieszkańców o potencjalnym hałasie generowanym przez przemieszczające się z dużą prędkością samoloty bojowe oraz upewnienie się, że społeczeństwo czerpie informacje z oficjalnych kanałów państwowych.
Z nieoficjalnych doniesień kanałów monitorujących sytuację w ukraińskiej przestrzeni wynika, że wrogie drony manewrowały nad obwodem lwowskim, zbliżając się momentami na odległość zaledwie 40–60 kilometrów od polskiej granicy.
Standardowe komunikaty nie precyzują, jak blisko granicy znajdują się drony czy rakiety. Rozwiązaniem tego problemu może być darmowa apka, która pokazuje, co dokładnie dzieje się na niebie – nieoficjalna mapa Strażnik łączy dane o zagrożeniach powietrznych z alertami RCB.
Wschodnia granica nie jest jedynym newralgicznym kierunkiem. Pisaliśmy, jak Mi-8 z Rosji wparował do północnej Polski i mieliśmy 42 sekundy nerwówki w powietrzu – także wtedy poderwano dyżurne myśliwce. Wzmożona czujność dotyczy również akwenu. Jak informowaliśmy, amerykańscy marines ruszają nad Morze Bałtyckie, a w ruch pójdą drony i sensory monitorujące sytuację w regionie.






