Auto, chodnik, wypadek, nagranie
Rozpędzony samochód wjechał na chodnik i prawie uderzył poruszającą się po nim dziewczynkę na hulajnodze. Fot. zrzut ekranu / facebook.com / Komenda Miejskiej Policji w Olsztynie

W Biskupcu rajd 21-latka mógł skończyć się prawdziwą tragedią. Rozpędzony samochód dzieliło tylko kilka centymetrów od dziecka na chodniku, po czym spadł on z wiaduktu. Cała ta brawurowa jazda została nagrana i opublikowana w sieci przez policję ku przestrodze piratom drogowym.

REKLAMA

Wstrząsające nagranie opublikowała we wtorek Komenda Miejska Policji w Olsztynie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Do samego zdarzenia doszło natomiast w czwartek 15 października około godz. 18 na ul. Warszawskiej w Biskupcu.

Wypadek w Biskupcu. 21-latek stracił panowanie nad autem i wjechał na chodnik

Okoliczności wydarzeń z Biskupca wyjaśnili policjanci z Komisariatu Policji w Biskupcu w komunikacie prasowym. Jak opisują funkcjonariusze, młody mężczyzna siedzący za kierownicą opla z dużą prędkością wjechał na rondo, a następnie stracił kontrolę nad swoim pojazdem. Samochód zjechał z jezdni wprost na chodnik, po którym poruszali się piesi. Pędzące auto dosłownie o włos minęło dziewczynkę jadącą na hulajnodze, po czym uderzyło w barierki. Opel przebił ogrodzenie i spadł z wiaduktu do przydrożnego rowu.

Wiadomo, że 21-latek podróżował z pasażerem. Obaj mężczyźni zostali przetransportowani do szpitala, jednak nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Badanie alkomatem wykazało, że byli trzeźwi, ale zgodnie z procedurami pobrano im również krew do dokładniejszej analizy laboratoryjnej. Pracujący na miejscu mundurowi zabezpieczyli ślady i zebrali dowody, a kierowcy od razu zatrzymano prawo jazdy.

Sporządzona dokumentacja jest teraz podstawą postępowania prowadzonego pod kątem stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Powołani przez śledczych biegli zajmą się teraz oceną stanu technicznego pojazdu, precyzyjnym ustaleniem prędkości, z jaką jechał 21-latek, a także weryfikacją obecności ewentualnych środków odurzających we krwi.

"Uczestnicy tego zdarzenia oraz osoby będące w jego pobliżu mogą mówić o ogromnym szczęściu. Nadmierna prędkość i utrata panowania nad pojazdem mogą doprowadzić do tragedii. Droga nie jest miejscem na brawurę. Jedna chwila i jeden nieodpowiedzialny manewr mogą kosztować czyjeś zdrowie, a nawet życie" – podsumowują policjanci w komunikacie.

Piraci drogowi na polskich ulicach

Tym razem na szczęście nie doszło do tragedii, choć niewiele brakowało, by kierowca wjechał w pieszych na chodniku. Wydarzenia z Polski z ostatnich miesięcy jasno jednak pokazują, jak łatwo czasem o wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym.

W sierpniu cała Polska mówiła o dramatycznym zdarzeniu, kiedy to 26-letni kierowca wjechał na chodnik w Krakowie i uderzył w trzyosobową rodzinę spacerującą po nim. Niestety, życia 32-letnich rodziców nie udało się uratować, natomiast ich 8-miesięczne dziecko trafiło do szpitala w ciężkim stanie.

Wówczas, po wypadku w Krakowie, opinia publiczna zaczęła głośno mówić o problemie piratów drogowych na polskich ulicach, a sami mieszkańcy Krakowa zwracali uwagę, że od lat zgłaszali służbom nielegalne wyścigi odbywające się w miejscu, w którym doszło do wypadku.