Samolot Ryanair
Ceny biletów lotniczych wzrosną nawet o 20 procent. Szef Ryanaira ostrzega. Fot. Pixabay/PublicDomainPictures

Czy w przyszłym roku czeka nas droższe podróżowanie? Michael O’Leary postawił sprawę jasno podczas spotkania z mediami, dając pasażerom i konkurencji sygnał do niepokoju. Jeśli do tej pory zagraniczne loty uważane były za wydatek dostępny dla każdego, to nadchodzące zmiany zweryfikują budżety Europejczyków.

REKLAMA

Osoby planujące najbliższe wakacje lub podróże służbowe powinny przygotować się na zaskoczenie. Podróżowanie po Europie w dotychczasowej formie może lada moment przejść do historii. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać? O ile mogą zdrożeć bilety? Już wyjaśniamy. 

Tanie loty pójdą w zapomnienie? Szef Ryanaira: "Skala podwyżek będzie największa w historii europejskiego lotnictwa"

Michael O’Leary cytowany przez Reuters przewiduje, że już w 2027 roku ceny biletów lotniczych w Europie drastycznie wzrosną. Mowa o podwyżce rzędu 10, 15, a nawet 20 procent. To nie pierwszy raz, gdy szef Ryanaira bije na alarm – tym razem bez ogródek zapowiedział, że wielkimi krokami zbliża się moment przełomowy, w którym pasażerowie odczują zmianę wyceny usług lotniczych. Wzrost taryf ma nastąpić niemal na wszystkich głównych trasach międzynarodowych. 

O’Leary zaznaczył, że do tej pory tanie linie robiły absolutnie wszystko, by zatrzymać wzrost cen i zachęcać klientów bardzo niskimi opłatami wstępnymi. Obecna rzeczywistość sprawiła jednak, że nie ma już mowy o kolejnych ustępstwach. 

Co więc będą musieli robić miłośnicy zagranicznych wypraw? Zjawisko wymusi na nich znacznie wcześniejsze planowanie urlopów i konieczność wydawania większych kwot za te same połączenia, bo ceny biletów lotniczych idą w górę. Podwyżki mają być jednak odczuwalne stopniowo.

Linie lotnicze mają ograniczone możliwości na 2027 rok

Głównym czynnikiem napędzającym nadchodzącą drożyznę jest trwający kryzys na rynku surowców energetycznych, a także rekordowe wyceny kerozyny. Prognoza jest podyktowana przede wszystkim wysokimi cenami paliwa lotniczego Jet A-1, które tylko zwiększają presję na marże przewoźników, jak również podnoszą koszt każdego rejsu.

Należy dodać, że skok wydatków paliwowych to konsekwencja napięć geopolitycznych i konfliktu na Bliskim Wschodzie. Już na początku konfliktu eksperci przewidywali, że atak na Iran odczuje także Polak na stacji paliw – teraz odczują go również pasażerowie.

Prezes irlandzkich linii zaznaczył, że przewoźnicy mają niezwykle ograniczone możliwości zabezpieczenia się przed wzrostem kosztów na kolejny okres, szczególnie od przyszłego roku. Do tej pory opierali swoją stabilność na tzw. hedgingu (terminowym zabezpieczaniu cen zakupu paliwa po z góry ustalonym kursie). Jednak w rozmowie z mediami O’Leary zwrócił uwagę, że polisa ochronna wkrótce wygaśnie. 

Czy Ryanair będzie kasował kolejne połączenia? 

Cały sektor lotniczy mierzy się z potężną kumulacją problemów natury operacyjnej, prawnej, ale i finansowej. Oprócz rosnących cen paliw, niskokosztowe linie borykają się z opóźnieniami w dostawach nowych samolotów, brakami w kadrach, rygorystycznymi wymogami polityki klimatycznej Unii Europejskiej i rosnącymi opłatami nawigacyjnymi. Podwyżki cen biletów mają w ten sposób zrekompensować drastyczny skok wydatków. 

Czy skończy się na droższych biletach? Niestety, scenariusz dotyczący usuwania z rozkładów znanych i lubianych tras jest równie możliwy – już teraz Ryanair odwołuje loty z Polski.

W najbliższych latach podróżni muszą liczyć się także z ograniczoną liczbą dostępnych połączeń regionalnych. Przekonują się o tym już mniejsze lotniska – Ryanair kasuje 2 trasy z polskich lotnisk, m.in. z Olsztyna-Mazur.