Paulina Hennig-Kloska,Katarzyna Pełczyńskiej-Nałęcz
Hennig-Kloska o odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz. Fot. public domain / wikipedia // montaż: naTemat

– Ona taki scenariusz zakładała kilka lat temu – ujawniła Paulina Hennig-Kloska w reakcji na decyzję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o odejściu z rządu. To posunięcie liderki Polski 2050 nazwała "populistycznym, wyrachowanym ruchem przed wyborami".

REKLAMA

O tym, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz trzasnęła drzwiami w rządzie Tuska, dowiedzieliśmy się 22 października. Głos w sprawie już zabrała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Obie panie są w konflikcie od dłuższego czasu, a druga z wymienionych odeszła z Polski 2050 i założyła nowy klub Centrum. Teraz oceniła, że decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz "wygląda jak ruch przed wyborami, żeby udawać opozycję".

Hennig-Kloska o planach Pełczyńskiej-Nałęcz

– Pani minister najwyraźniej stwierdziła, że z rządem jej nie po drodze i koalicją, widzi inną koalicję przed sobą, a także najwyraźniej uznała, że nie podrośnie jej w procentach poparcie społeczne, jeśli jest częścią koalicji. Populistyczny ruch przed wyborami, tak to postrzegam – mówiła na antenie TVN24.

Wspomniała, że nie wie, czy polityczka konsultowała to z pozostałymi członkami swojego klubu. – Ona taki scenariusz zakładała kilka lat temu, że w momencie, kiedy Polska 2050 będzie słaba w sondażach, to może trzeba będzie opuścić rząd i udawać opozycję względem rządu i w ten sposób odzyskać wyborców, także to z jej strony wyrachowanie, populizm, efekt pewnych wartości – podsumowała ministra.

Przypomnijmy, że dotychczasowa ministra funduszy i polityki regionalnej poinformowała na X o pożegnaniu się z rządem Tuska tuż po głosowaniu w Sejmie w sprawie dwukadencyjności samorządów.

"Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki (...) Wam tu wszystkim kochani bardzo dziękuję za wspólne działanie. Przez prawie trzy lata zrobiłam z Wami maksimum tego, co mogłam. Zabraliśmy deweloperom dopłaty, daliśmy ludziom jawne ceny mieszkań. Mieszkania przestały drożeć, ruszyliśmy horrendalnie niesprawiedliwy system podatkowy. KPO zainwestowaliśmy w 100%" – wyliczała ministra funduszy i polityki regionalnej.

Pełczyńska-Nałęcz wbiła szpilę Hołowni. Hennig-Kloska już to skomentowała

Przy okazji wbiła szpilę w Szymona Hołownię. "Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy" – dodała przewodnicząca Polski 2050. "Widzimy się na szlaku. Znajdzie się na nim miejsce dla wszystkich. Rozkład jazdy jest znany" – podsumowała.

Także i tę szpilę Pełczyńskiej-Nałęcz skomentowała Hennig-Kloska. – Wczorajszy tweet pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz i sposób, w jaki oznajmiła światu, że schodzi z dotychczasowej swojej ścieżki politycznej, jest jawnym dowodem w sprawie, że kilka miesięcy temu, kiedy postanowiliśmy utworzyć własny klub parlamentarny (...), mieliśmy rację, że to był moment, w którym władze poprzedniej partii podjęła osoba nieodpowiedzialna, niepoważna, bo sposób, w jaki pożegnała się, a w zasadzie nawet nie pożegnała, ze swoim środowiskiem własnym politycznym i to ludźmi, którzy postawili na nią w styczniu tego roku, jako nową przewodniczącą Polski 2050, jest nieodpowiedzialne i niepoważne – komentowała, cytowana przez Onet.

Ten sam portal ustalił, jakie były powody tego kroku liderki Polski 2050. Podobno założyciel tej formacji – a o wielkim powrocie Szymona Hołowni mówiło się od miesięcy – postanowił stanąć z nią do walki o przywództwo w partii. A drugim powodem miała być decyzja Donalda Tuska o awansowaniu na wicepremiera Andrzeja Domańskiego, ministra finansów i gospodarki, a to przecież Pełczyńska-Nałęcz przez wiele miesięcy walczyła o awans na wicepremierkę.