
Sejm znów przegłosował wyższą opłatę cukrową. Od 1 stycznia 2027 r. litr słodkiego napoju może być opodatkowany do 1,80 zł, a dopłata za kofeinę w energetyku wzrośnie dziesięciokrotnie. Producenci mówią o katastrofie, tyle że ostatnie słowo i tak nie należy do posłów.
Nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym posłowie uchwalili 22 października, a teraz zajmie się nią Senat. To druga próba podniesienia podatku cukrowego, który obowiązuje w Polsce od 2021 r. Pod koniec września rząd wrócił z wyższą opłatą cukrową, choć niemal identyczne przepisy przepadły rok wcześniej.
Nowe stawki opłaty cukrowej. O ile zdrożeje litr napoju?
Z rządowego projektu (druk sejmowy nr 3155) wynika, że opłata stała, naliczana od litra napoju z cukrem do 5 g na 100 ml albo z jakimkolwiek słodzikiem, wzrośnie z 50 do 70 gr. Stawka za każdy gram cukru powyżej tego progu podwoi się, z 5 do 10 gr.
Najmocniej oberwą energetyki. Dodatek za kofeinę lub taurynę urośnie z 10 gr do 1 zł za litr, a sufit całej daniny podskoczy z 1,20 zł do 1,80 zł. Opłata obejmie też wszystkie koncentraty (3 zł za litr albo kilogram), słodkie syropy sprzedawane jako suplementy diety w opakowaniach większych niż 200 ml oraz napoje z co najmniej 20 proc. soku, jeśli dodano do nich słodzik, kofeinę albo taurynę.
Zobacz także
Dlaczego rząd podnosi podatek cukrowy?
Rząd tłumaczy, że stawki ustalone w 2020 r. już nikogo nie odstraszają. "W napoju typu 'cola' o pojemności 330 ml, którego aktualna cena wynosi ok. 4,85 zł, należna opłata od środków spożywczych to zaledwie 0,30 zł" – czytamy w uzasadnieniu.
Autorzy przypominają, że w pierwszym roku po wprowadzeniu opłaty sprzedaż napojów gazowanych spadła o 19 proc., ale potem wróciła do dawnego poziomu. W naTemat pisaliśmy już, że przy okazji wielkiej podwyżki opłaty za energetyki ministerialne wyliczenia cen budziły sporo wątpliwości.
Podwyżka podatku cukrowego. Producenci napojów biją na alarm
Branża liczy to zupełnie inaczej niż politycy. Dr Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (PFPŻ ZP), przekonuje, że rząd przesadził, a za wyższą daninę zapłacą głównie polskie firmy.
Dr Andrzej Gantner
wiceprezes i dyrektor PFPŻ ZP
"Podwyżka ta będzie miała katastrofalne skutki dla całego sektora napojowego w Polsce. Oznacza to spadek produkcji napojów o 15–30 proc. i likwidację nawet do 20 tys. miejsc pracy nie tylko w branży, ale we wszystkich sektorach kooperujących" – alarmuje ekspert.
Jego zdaniem producenci już dziś stoją pod ścianą. "Jak pokazują dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, w sierpniu br. zaległości płatnicze branży napojowej przekroczyły 109,1 mln zł, notując kilkunastoprocentowy wzrost w ujęciu rocznym. Eksperci wskazują, że problemów przysporzył producentom m.in. system kaucyjny" – wylicza Gantner.
Ceny napojów mogą wzrosnąć nawet o 22,6 proc.
Rachunek i tak zapłacimy przy kasie. "Szacujemy, że w zależności od kategorii napojów wzrost cen może wynieść od 5,7 proc. do nawet 22,6 proc. Tak znaczące podwyżki będą szczególnie odczuwalne dla gospodarstw domowych o niższych dochodach" – zaznacza dyrektor PFPŻ ZP.
Rykoszetem mają dostać też plantatorzy buraków cukrowych, sadownicy, cukrownie i przetwórcy. "Obecnie mamy najwyższe stawki podatku cukrowego w UE w stosunku do siły nabywczej" – podkreśla.
Ekspert staje także w obronie firm, które już zmieniły recepturę, żeby słodzić mniej. "Wątpliwości budzi też obejmowanie tą opłatą produktów, których receptury zostały już wcześniej zmienione, żeby ograniczyć zawartość cukru. Takie działanie podważa sens inwestycji w reformulacje i zaufanie przedsiębiorców do stabilności prawa" – dodaje.
Weto Nawrockiego po raz drugi? Opłata cukrowa w rękach prezydenta
Gantner zarzuca rządowi, że sięga po kolejne pieniądze, zanim rozliczył się z dotychczasowych. "Projekt oznacza dalsze nadmierne i nieproporcjonalne obciążenie przedsiębiorców oraz konsumentów, którego skuteczność nie została wykazana. Co podnosiła także Najwyższa Izba Kontroli. Zamiast podnosić opłaty i rozszerzać ich zakres, należy rzetelnie ocenić dotychczasowe rozwiązania i wyjaśnić, co się stało z 8 mld zł z opłaty cukrowej, którą przedsiębiorcy już wpłacili do budżetu państwa" – apeluje.
Po Senacie ustawa trafi do prezydenta. W grudniu 2025 r. Karol Nawrocki zawetował podobną podwyżkę, a w nagraniu opublikowanym przez jego kancelarię przekonywał, że opłata sięgająca 3,60 zł od dwulitrowego napoju to "realny cios w domowe budżety".
Za nowelizacją głosowało 233 posłów, a do odrzucenia weta potrzeba 3/5 głosów, a więc wyraźnie więcej. Prezydent po weto sięga jednak chętnie. Niedawno Nawrocki rozegrał z Tuskiem kolejną bitwę na ustawy.
Nie wszyscy widzą w podwyżce coś złego. Polskie Towarzystwo Otyłości Dziecięcej popiera podwyżkę stawki podatku cukrowego i chciałoby, żeby co roku rosła razem z inflacją. Jeśli prezydent podpisze ustawę, nowy rok zacznie się od wyższych cen coli i energetyków. Jeśli zawetuje, zostaną stare stawki.






