
Donald Tusk ogłosił, kto ma zastąpić Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz w rządzie. Premier zapowiedział, że zaproponuje Agnieszkę Bartol na stanowisko ministry funduszy i polityki regionalnej. Wybór uzasadnił jej doświadczeniem, które w jego ocenie wyróżnia ją nie tylko w Polsce.
Premier ogłosił to dziś (27 października) na posiedzeniu rządu. Bartol była przedstawicielką Polski przy Unii Europejskiej, a przez wiele lat pracowała na wysokich szczeblach Rady Europejskiej. Jej kandydatura wiąże się z odejściem z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i rezygnacją wiceministra Jana Szyszki.
Dlaczego Tusk wybrał Agnieszkę Bartol?
Z relacji "Rzeczpospolitej" wynika, że według premiera resort wymaga nieprzerwanej pracy, żeby Polska mogła w pełni wykorzystać przyznane jej środki europejskie. Tusk dodał, że w ministerstwie pojawiły się zaległości i problemy, które chce jak najszybciej rozwiązać.
– Jest to nie tylko w Polsce, ale i być może w Europie jeden z najwybitniejszych specjalistów w kwestiach europejskich, w tym także funduszy europejskich – stwierdził Tusk, przedstawiając kandydatkę.
Decyzję poprzedziły rozmowy z Szymonem Hołownią, który ponownie kieruje Polską 2050, oraz z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, Pauliną Hennig-Kloską i Włodzimierzem Czarzastym.
Kim jest Agnieszka Bartol?
Agnieszka Bartol urodziła się 10 lipca 1972 roku w Warszawie. Jest absolwentką Uniwersytetu w Nancy i Kolegium Europejskiego w Natolinie. W latach 1998-2000 pracowała w administracji Natolina, a potem jako analityczka w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
Od 2002 do 2003 roku zatrudniona była w sekretariacie Konwentu Europejskiego, jest też współautorką książki o Konstytucji dla Europy. W 2003 roku trafiła do Rady Unii Europejskiej, gdzie w Sekretariacie Generalnym odpowiadała m.in. za politykę spójności (w praktyce chodzi o unijne pieniądze dla regionów), finanse i organizację. W 2016 roku została szefową gabinetu przewodniczącego Rady, a w 2023 roku dyrektorką generalną do spraw komunikacji i informacji.
W rządzie Tuska pojawiła się 16 lutego 2024 roku jako sekretarka stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zajmowała się kwestiami ekonomicznymi i prawnymi związanymi z Unią oraz przygotowaniami do polskiej prezydencji w Radzie UE w pierwszej połowie 2025 roku.
Z tej funkcji odwołano ją 19 października 2024 roku, a trzy dni później objęła kierownictwo Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli. Formalnie Stałą Przedstawicielką RP przy Unii Europejskiej została 31 marca 2025 roku, kiedy otrzymała nominację na ambasadorkę nadzwyczajną i pełnomocną.
Zobacz także
Co działo się po odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz?
W naTemat pisaliśmy, że była ministra funduszy poinformowała o odejściu z rządu w czwartek (22 października), zaraz po tym, jak Sejm odrzucił projekt PSL znoszący dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała na X.
Szymon Hołownia komentował jej decyzję w piątek (23 października). – Powiem bardzo prosto, jasno i wyraźnie, że nic się nie zmieniło. Polska 2050 jest, będzie i nic się w tej sprawie nie zmieniło – mówił Hołownia.
Odejście skrytykowała też Paulina Hennig-Kloska, szefowa klubu Centrum, uznając je za wyrachowany ruch przed wyborami, który ma pozwolić udawać opozycję wobec rządu. Dzień po rezygnacji do dymisji podał się wiceminister Jan Szyszko.
W sobotę (24 października) zarząd Polski 2050 usunął Pełczyńską-Nałęcz z partii za działanie na szkodę ugrupowania i wbrew uchwałom jego organów, a w niedzielę (25 października) była ministra starła się na X z posłem KO Romanem Giertychem, który zakończył ich wymianę słowami "Prysnęła Pani jak bańka o szmat głazu i tyle".






