
Polacy to turyści, którzy potrafią być równocześnie wierni popularnym kierunkom, jak i nie boją się odkrywać nowych miejsc. Bardzo ciekawym punktem na naszej podróżniczej mapie stają się Węgry. Przez lata zapomniane i pomijane, dziś ponownie wracają na nasz celownik. Miejscowi od razu wiedzą, kiedy mają do czynienia z gośćmi znad Wisły.
Przez lata wakacje na Węgrzech były dla Polaków synonimem wyjazdu do Budapesztu lub nad Balaton. Zwłaszcza nad słynne jezioro pchał nas sentyment i tęsknota za dzieciństwem, kiedy to właśnie ten region Europy cieszył się ogromnym zainteresowaniem podróżnych z Polski. Po latach zapaści rodacy zaczęli wracać w te strony na dużą skalę, ale ciekawość prowadzi ich także w zupełnie nowe zakątki.
Polacy na nowo odkrywają Węgry. I to nie tylko Budapeszt
Jak pokazują najnowsze dane Centralnego Urzędu Statystycznego Węgier (KSH), podczas tegorocznych wakacji Polacy wyjątkowo chętnie wybierali wypoczynek nad Dunajem. W okresie od czerwca do sierpnia kraj ten odwiedziło 116 tys. Polaków. Przed rokiem było tam 108 tys. naszych turystów, więc możemy mówić o wzroście na poziomie 7,4 proc.
Największym zainteresowaniem niezmiennie cieszył się Budapeszt. Nic dziwnego, bo dotarcie do niego na pokładach tanich linii lotniczych jest szybkie, a bilety w obie strony można znaleźć już za ok. 200–300 zł – i to bez wnikliwego szukania, co z pewnością przyczynia się do dużego wzrostu ruchu na polskich lotniskach. Od czerwca do sierpnia okazję na tanią podróż do węgierskiej stolicy wykorzystało 58 tys. podróżnych z Polski, czyli połowa wszystkich, którzy w tym okresie odwiedzili ten kraj.
A gdzie pojechała druga połowa? Sporym zainteresowaniem cieszył się Balaton, czyli największe jezioro na Węgrzech, nad którym można spokojnie poplażować. Równocześnie na popularności zyskują północno-wschodnie Węgry, znajdujące się ok. 300–400 km od dużych polskich miast. Oprócz ciekawej historii oraz malowniczych winnic ogromną zaletą tego regionu są wody termalne. A nie od dziś wiadomo, że latem Polacy szukają relaksu nad wodą.
Zobacz także
Hotelarze zadowoleni z wizyt Polaków. Naszego turystę szybko tam rozpoznają
Z tegorocznego lata zadowoleni są także węgierscy hotelarze, którzy również zauważyli wyraźny wzrost liczby odwiedzających z Polski.
– Polscy goście od lat należą do najważniejszych dla węgierskiej turystyki, a tegoroczne dane potwierdzają, że ten kierunek wciąż zyskuje na znaczeniu – zaznaczył Lajos Labossa, dyrektor ds. marketingu i komunikacji Hunguest Hotels. Z oficjalnych danych wynika, że w czerwcu w węgierskich obiektach odnotowano 9-procentowy wzrost liczby odwiedzających z Polski, a w lipcu był to progres zbliżający się do 6 proc.
A po czym poznają nas na miejscu? Przede wszystkim po dociekliwości dotyczącej m.in. historii regionu. – Polskich turystów łatwo rozpoznać, bo zadają mnóstwo pytań na temat termalnych wód leczniczych, win egerskich czy atrakcyjnych miejsc do zwiedzania. Interesuje ich bogata historia miasta czy opowieści o obrońcach egerskiego zamku, które zawsze robią na nich wrażenie – przyznała Kowalskiné Szekfy Ibolya, wieloletnia polskojęzyczna przewodniczka z Egeru.
Warto pamiętać, że nie tylko wakacje są dobrym momentem na wizytę na Węgrzech. W Budapeszcie już w połowie listopada rozpoczną się dwa słynne jarmarki bożonarodzeniowe, które w przeszłości były uznawane za najlepsze w Europie (podobnie jak polskie). Po długim spacerze między straganami można natomiast rozgrzać się w gorących źródłach. Działają one przez cały rok i przyczyniają się do statusu węgierskiej metropolii jako jedynej stolicy-uzdrowiska w Europie.






